Kuchenki mikrofalowe miały być prezentem starosty żarskiego dla pielęgniarek ze 105 Szpitala Wojskowego. Nie trafiły do ich pomieszczeń socjalnych, bo utknęły w biurze dyrektora.
Z prośbą o interwencję zwróciły się do „Gazety Regionalnej” pielęgniarki 105 Szpitala Wojskowego w Żarach. W liście do redakcji opisały, że w maju starosta wręczył personelowi oddziału kardiologicznego i pracowni hemodynamiki dwie kuchenki mikrofalowe. „Niestety, zaraz po uroczystości dyrektor Sławomir Gaik zastrzegł, żeby nie rozpakowywać prezentów, ponieważ chce je osobiście zobaczyć. I tak, nierozpakowane kuchenki przeniesiono do pokoju dyrektora” – piszą pielęgniarki.
Tajne przez poufne
W rozmowie z dziennikarzem pielęgniarki krótko i cicho poprosiły o zrozumienie i odesłały do pełniącej dyżur pani ordynator. Ta, z najwyższą powagą, skierowała dziennikarza do dyrekcji, bo jak stwierdziła, nie ma upoważnienia, by się wypowiadać. Najwyraźniej informacja ma status tajnej, bo Andrzej Sodkiewicz,zastępca dyrektora Gaika, który jest na urlopie, zastrzegł: – Nie wiem nic na ten temat. Skoro kuchenki trafiły do szpitala, to na pewno gdzieś są, ale nie wiem gdzie – stwierdził A. Sodkiewicz.
Kogo obdarował?
„Nie wiemy, czy pan starosta zdaje sobie sprawę, że zrobił prezent dla dyrektora, a nie jak planował dla personelu średniego. Pan Sławomir Gaik, pomimo wysokich dochodów, nie był w stanie kupić sobie kuchenki, a biedne pielęgniarki, pomimo niskich pensji (4 lata bez podwyżki) można pozbawić prezentu. Ma facet klasę!” – piszą dalej siostry z oddziału kardiochirurgii.
Na prośbę pielęgniarek, powiadomiliśmy starostę Marka Cieślaka, że jego prezent dla oddziału kardiochirurgii trafił gdzie indziej, a obdarowane siostry upominają się o mikrofalówkę, którą oficjalnie wręczono im przy błyskach fleszy. Starosta nie zareagował, poprosił o przesłanie mu maila.

