Strona główna » Fotodrama po nowosolsku!

Fotodrama po nowosolsku!

przez imperia

Senator Tyszkiewicz znów podpalił fejsa. Wrzucił zdjęcie z żoną, a obok wkleił fotkę Jacka Milewskiego z konkubiną Moniką Owczarek. Zarzucił im plagiat. Para prezydencka zobaczyła w tym poście coś więcej. Co?
I jakby się ktoś nie próbował napinać, kopia nigdy nie będzie oryginałem. Po lewej nasze zdjęcie z żoną sprzed trzech lat, po prawej aktualne zdjęcie pary prezydenckiej. Nawet kąt nachylenia ten sam” – napisał Tyszkiewicz, ale szybko post usunął. Otoczenie Milewskiego było jednak czujne i już po czterech minutach gotowe były screeny.
Milewski uznał, że wpis Tyszkiewicza dotyczy życia osobistego. Że nie chodzi o kopiowanie kadru zdjęcia, tylko o coś więcej. Przyzwyczaił się do tego, że były prezydent nazywa go kopią i deprecjonuje jego zasługi. Szlag go jednak trafił, że to samo zrobił z Moniką Owczarek, którą zestawił z panią senatorową.
– Panie Senatorze Wadimie Tyszkiewiczu (słowo Szanowny już w Pana przypadku nie przechodzi mi przez gardło) – rozpoczął klikanie Milewski. – Jak Pan zdążył zauważyć nie jestem zainteresowany dyskusją z kimś, kto zredukował swoją kiedyś znaczną pozycję do roli internetowego trolla i zwykłego hejtera, który obraża. Tym razem, ponieważ dotyczy to naszego z moją Partnerką życia osobistego, zrobię wyjątek i Panu odpiszę. W polskiej Tradycji i polskim, męskim DNA mamy zapisany Szacunek dla Kobiet. To co Pan zrobił nie mieści się żadnych kategoriach. Cytując klasyka: „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słowa, które dostatecznie obelżywie określiłoby to co Pan zrobił”. Sięgnął Pan dna. A ocenę jak głębokiego pozostawiam Naszym Mieszkańcom.
Wyciągnięta z szoku
Sklejone foto dwóch par, ubodło też sekretarzycę powiatu Monikę Owczarek, czemu wyraz dała, a jakże – na fejsie.
– Byłam w pracy w trakcie spotkania roboczego, gdy rozdzwonił mi się telefon – zaczęła. Na szczęście spotkanie robocze w pracy nie było szczególnie absorbujące i sekretarzyca odebrała wiadomości. – Boże drogi, to niemożliwe jak można posunąć się do czegoś takiego – wyrwało mi się do ludzi ze mną siedzących. Pokazałam co mnie spotkało. Zapadła grobowa cisza – relacjonuje była redaktorka „Kręgu”.
Owczarek w dalszej części wpisu dziękuje „za okazane serce i za to, że ludzie wyciągają ją z szoku„. A co ją tak poruszyło?

Hejter i ofiary
Na zdjęciu po lewej stronie widzimy senatorową w zielonej kreacji. Obok Tyszkiewicz w garniturze i ciemnych okularach. Trzymają się za ręce. Po prawej stronie – Monika i Jacek. Identyczny kadr. Obecna para prezydencka ubrana mniej formalnie, majówkowo, wszak Milewski miał w tym czasie urzędowe obowiązki. Tyszkiewicz szybko zrozumiał, że popełnił błąd. Usunął post. Milewski postanowił go jednak przypomnieć. Skorzystał z okazji, żeby pokazać senatora w roli „trolla” i „hejtera”. On i sekretarzyca wcielili się w rolę ofiar. Prezydent nie omieszkał uderzyć w patetyczne tony polskiej tradycji i polskiego, męskiego DNA, chociaż wartości o których pisze nie mają granic.
 
Chciał obrazić?
W środę (10.05), też na Facebooku Tyszkiewicz zamieścił kolejny post. Aferę nazwał „gó…burzą w stylu pudelka”. Tak tłumaczy swoje intencje:
Milewski małpuje niemal wszystko co robiłem i robię, próbując mnie we wszystkim nieudolnie naśladować. Więc zamieściłem te dwa zdjęcia dla porównania. Te zdjęcia wisiały 10 minut na profilu, gdyż pomyślałem sobie, że moje intencje wyśmiania tępego naśladownictwa, mogą być inaczej wykorzystane przeciwko mnie, i miałem rację. Bez jakiejkolwiek reakcji z czyjejkolwiek strony, sam od siebie usunąłem ten post po 10 minutach. Ale znaleźli się usłużni donosiciele, którzy moje intencje zdefiniowali po swojemu i donieśli. Milewski w sposób cyniczny i wyrachowany wykorzystał to do ataku na mnie, interpretując moje intencje jako naruszenie jego prywatności. Jakiej prywatności? Jesteśmy osobami publicznymi, jedno i drugie zdjęcie było zamieszczone na otwartych, oficjalnych, publicznych profilach facebookowych – tłumaczy senator.
 
Atencja
Tyszkiewicz pisze, że wrzucił te fotki, żeby wyśmiać zachowanie Milewskiego. Żart nie wyszedł. Przy okazji okazało się jednak, że panowie nie potrzebują żadnych tabloidów. Sami doskonale poruszają się w kolorowym świecie, w którym chodzi o atencję. Zwłaszcza przed wyborami. Czekamy na więcej!

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz