Zielonogórzanie zaskakująco łatwo wygrali pierwszego seta. W kolejnych całkowicie zeszło z nich powietrze i Astra nie miała żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Trzy punkty pojechały do Nowej Soli.
KU AZS UZ Zielona Góra – Astra Nowa Sól 1:3 (25:18, 14:25, 17:25, 16:25).
AZS: Ruciński, Stanulewicz, Kupisz, Predecki, Głowacki, Bitner, Zasowski (libero) oraz Szmigiel, Szubart, Bangrowski, Paczkowski.
Astra: Sławnikowski, Nożewski, Skibicki, Trzeciak, Goltz, Marszałek, Odwarzny (libero) oraz Kępski, Januszewski, Witkiewicz.
Zielonogórzanie świetnie rozpoczęli sezon i na swoim parkiecie bronili pozycji lidera. Astra przegrała ostatnio z Sobieskim i też miała wiele do udowodnienia. Gospodarze aż trzy tygodnie przygotowywali się do tego spotkania i w pierwszym secie mocno zaskoczyli gości z Nowej Soli.
Podopiecznym trenera Wiktora Zasowskiego wychodziło wszystko. AZS od początku wypracował kilkupunktową przewagę i cały czas ją powiększał. Koliberki popełniały proste błędy. Astra miała duże problemy w przyjęciu, nie kończyła swojego ataku i oddawała mnóstwo piłek gospodarzom. Ci grali na dobrej skuteczności i wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję. Nowosolanie nie wiedzieli, co się dzieje i błyskawicznie musieli przejść na drugą stronę siatki.
Wszyscy liczyli na zacięte i wyrównane spotkanie. Od drugiego seta akademicy przestali jednak grać w siatkówkę. Nie wyglądali jak czołowa siła tej ligi. Każdy błąd coraz bardziej podcinał im skrzydła. Astra z łatwością doprowadziła do remisu i mecz zaczął się od nowa. Przynajmniej z taką myślą do kolejnych partii powinni podejść gospodarze. Nie potrafili tego zrobić i dostali ostre lanie od przyjezdnych. Nowosolanie nie musieli grać wielkiej siatkówki. Sumiennie robili swoje i bez najmniejszego problemu ograli dotychczasowego lidera. Spotkanie oglądała duża grupa kibiców Astry, która po zakończeniu meczu mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa swojej drużyny.
W ósmej kolejce gier Astra powalczy u siebie z Ziemią Milicką Milicz. Mecz odbędzie się w sobotę (23.11) o 17:00 w hali przy ul. Botanicznej.
Pozostałe wyniki 7.kolejki: Rosiek Syców – Sobieski-Arena Żagań 0:3, Aqua-Zdrój Wałbrzych – Olavia Oława 3:0 (25:23, 25:19, 25:21), Bielawianka Bielawa – MKS Ikar Legnica 3:0 (25:20, 25:18, 25:20). Pauzowała Ziemia Milicka Milicz.
1.Astra 6 15 17:6
2.Bielawianka 7 13 14:11
3.AZS UZ 6 12 14:7
4.Sobieski 6 11 15:11
5.Olavia 7 11 15:14
6.Aqua 6 11 13:11
7.Milicz 6 7 8:12
8.Ikar 6 2 5:17
9.Rosiek 6 2 5:17
Powiedzieli po meczu
Wiktor Zasowski (grający trener AZS-u): – Ciężko powiedzieć, co się stało od drugiego seta. Chyba za szybko uwierzyliśmy, że możemy grać bardzo dobrze z Astrą. Trener gości dokonał kilku zmian, fajnie wyglądali Przemek Kępski i Maciek Januszewski. Rywal ma bardzo szeroką ławkę i w każdym momencie zmiennicy mogą dać wiele temu zespołowi. Rotowałem składem, bo gra się nam nie kleiła, ale to nie przynosiło poprawy. Przeciwnik wyglądał znacznie lepiej, a my znacznie zeszliśmy ze swojego poziomu i byliśmy przerażeni,że możemy z Astrą wygrać.
Bartosz Odwarzny (libero Astry): – Generalnie nasze pierwsze sety wyglądają nieciekawie. Tutaj popełniliśmy aż 11 błędów własnych w jednej partii. Później ograniczyliśmy błędy własne i było to widoczne w naszej grze. Chcieliśmy zaprezentować się z zupełnie innej strony, niż w meczu z Żaganiem, bo tamto spotkanie to kompletna porażka… Teraz było znacznie lepiej, ale potrzebna jest większa koncentracja już od pierwszej piłki. Nie wiem skąd biorą się te problemy na początku meczu. Być może źle myślimy lub za wolno się rozkręcamy. Ostatnio żartowaliśmy sobie, że chyba musimy przyjeżdżać godzinę wcześniej na mecz i rozegrać seta między sobą.
20
Poprzedni artykuł