Uczniowie żagańskiej Szkoły Podstawowej nr 7 marzli w klasach, bo dorośli nawalili z uruchomieniem nowego ogrzewania. Po interwencji rodziców, w czwartek, 13.11., dyrekcja skróciła lekcje.
W tej sprawie zadzwoniło do redakcji kilku oburzonych rodziców.
– Wyłączyli ogrzewanie na czas wymiany grzejników. Niestety, dyrekcja nie poinformowała nas ani uczniów, że dojdzie do takiej sytuacji, że w szkole będzie 15-16 stopni – mówi pani Joanna, matka drugoklasisty. – Nie wiem, czy ktoś logicznie myśli, ale wymiana ogrzewania w sezonie grzewczym, kiedy w listopadowe noce są już mroźne, nie powinna mieć miejsca. Szczególnie w takich miejscach, jak szkoła podstawowa, gdzie dzieci szybko łapią przeziębienie.
– Dzieci nie chcą chodzić na zajęcia w sali gimnastycznej, bo jest strasznie zimno. Ponoć w szkole trwa wymiana grzejników. Świetnie. Ale dlaczego akurat teraz? Dlaczego rodzice nic o tym nie wiedzą? A może po prostu można było skrócić te lekcje na czas prac? – docieka pani Marta, mama kolejnego ucznia Siódemki. – Jedna z mam zaproponowała, że przyniesie do szkoły farelkę, aby dogrzać klasę, ale nie było zgody dyrekcji. Za to usłyszała: „Ubierajcie dzieci grubiej”. To nie powinno tak wyglądać!
Liczyli, ale się przeliczyli
Po interwencji rodziców dyrektor Halina Pilarczyk wystosowała komunikat: – Awaria ogrzewania została usunięta o godz. 9.15. W szkole jest ciepło. Wymiana cieknących i zardzewiałych grzejników była konieczna. Wymianę grzejników zaplanowano w dniach 8-10 listopada, a zatem w dni wolne od nauki, które trwały do 11 listopada.
Wiceburmistrz Barbara Starczewska tłumaczy, że wymianę ogrzewania trzeba było przeprowadzić, bo ze starych grzejników ciekła woda.
– Po wymianie ich na nowe, w szkole będzie cieplej i ekonomiczniej – zaznacza. – Po sygnałach od rodziców, w czwartek dyrekcja skróciła zajęcia. Liczyliśmy, że po montażu ogrzewania 10 listopada, szybko zostanie ono uruchomione. Tak się nie stało, stąd temperatura rano nie była jeszcze taka, jaka powinna.

