– Koniec tej masakry i obcowania pacjentów z karaluchami! – zaznacza zastępca dyrektora 105. Szpitala Wojskowego. W tym tygodniu oddział płucny został przeniesiony do budynku głównego żagańskiej lecznicy.
O fatalnych stanie oddziału pulmonologii żagańskiego szpitala mówiło się od dawna. Była koncepcja modernizacji budynku przy ul. Szprotawskiej, w którym do tej pory mieścił się płucny, ale na to ani starostwo, ani obecny zarządca szpitala, 105. Szpital Wojskowy, nie mieli pieniędzy (potrzeba było ok. 6 mln zł).
Po tym, jak w październiku na płucny wpadli kontrolerzy wojskowego Sanepidu, okazało się, że oddział nie spełnia podstawowych warunków sanitarnych. Z podłogi odchodzi gumoleum, ze ścian – stara farba, w budynku nie ma wind, a pacjenci muszą robić wędrówki po korytarzu, aby dotrzeć do ubikacji.
– Podjęliśmy decyzję, że przenosimy płucny do głównego budynku przy ul. Żelaznej – tłumaczy Marek Femlak, zastępca dyrektora 105. ds. medycznych. – Zrobiliśmy to po świętach Bożego Narodzenia, w momencie, kiedy na oddziale było zaledwie 9 pacjentów. Zostali przewiezieni karetkami do nowej siedziby, na trzecie piętro szpitala.
Aż chce się wracać do zdrowia
Femlak przyznaje, że pacjenci nie mogli dłużej przebywać w starym budynku. – Wilgoć, grzyby, kurz, chyba tylko karaluchów brakowało. Chociaż, jakby się bardziej przyjrzeć, to i one by się znalazły. Teraz pacjenci mają XXI-wieczny standard – dodaje.
Po przenosinach pulmonologia (18 łóżek) znalazła się na jednym piętrze z interną (12 łóżek). Pacjenci z chorobami zakaźnymi nie będą jednak zagrożeniem dla pozostałych. W przyszłości ma przybyć łóżek, ale na razie nie ma problemów z przyjmowaniem wszystkich chorych.
A co ze starym budynkiem przy ul. Szprotawskiej? Jak ustaliliśmy, 105. przekaże go właścicielowi, powiatowi.
– Zostanie sprzedany na lokale usługowe lub mieszkalne. Nie mamy pieniędzy na jego remont – zdradza Henryk Janowicz, członek zarządu powiatu.
17
Poprzedni artykuł