Strona główna » Dwa miesiące grania i wszystko rozstrzygnięte na żyletki. Jar-Bud mistrzem ŻLF

Dwa miesiące grania i wszystko rozstrzygnięte na żyletki. Jar-Bud mistrzem ŻLF

przez Małgorzata Fudali-Hakman

W niedzielę, 1 lutego, Żarska Liga Futsalu dotarła do punktu, w którym nie ma już miejsca na „jeszcze jedną kolejkę”. Po dwóch miesiącach grania, liczenia punktów i sprawdzania tabel, nadszedł dzień rozstrzygnięć. I – zgodnie z futsalową tradycją – bez nerwów się nie obyło, bo aż dwa z czterech decydujących spotkań trzeba było kończyć rzutami karnymi. Gdyby ktoś przyszedł tylko na finały, mógłby odnieść wrażenie, że w Żarach inaczej się już meczów o stawkę nie rozstrzyga.

Puchar UEFA

Zmagania rozpoczęły się od meczu o trzecie miejsce w „Pucharze UEFA”, w którym Mirostowiczanka i ŁKS II Łęknica urządzili sobie prawdziwy festiwal niepotrzebnych emocji. Wynik 5:4 sugeruje spokojne zwycięstwo, ale tylko dla tych, którzy widzieli wyłącznie końcową rubrykę w protokole. Bramki padały jedna za drugą, a defensywa chwilami wyglądała jak element fakultatywny. Ostatecznie Mirostowiczanka wyszła z tej wymiany ciosów zwycięsko, wygrywając 5:4 i zostawiając ŁKS z poczuciem, że „było blisko”.

Jeszcze więcej dramaturgii przyniósł finał Pucharu UEFA. Saint Gobain Żary i Bakajoko po 40 minutach gry nie potrafili ustalić, kto tak naprawdę jest lepszy – 3:3 i wszystko jasne: karne. Te jednak były już zdecydowanie mniej egalitarne. Bakajoko zachowało więcej zimnej krwi, Saint Gobain mniej szczęścia, a wynik konkursu jedenastek (2:0) szybko zakończył dyskusję.

Finał

Mecz o trzecie miejsce ŻLF wyglądał jak zapowiedź tego, co miało wydarzyć się później. Rześka Team i Kopacze zremisowali 5:5, jakby z góry zakładając, że kibice przyszli także na karne. W nich minimalnie lepsi okazali się zawodnicy Rześkiej (3:2), którzy – sądząc po radości – uznali brąz za trofeum niemal równoważne mistrzostwu.

Kulminacją wieczoru był finał ŻLF pomiędzy JAR-BUD-em a Forest Logistic. Mecz długo toczył się w rytmie ostrożnego badania przeciwnika, z którego wynikało jedno: nikt nie chce popełnić tego jednego, decydującego błędu. Zatrzymywany czas tylko potęgował napięcie, a losy mistrzostwa rozstrzygnęły się w ostatnich trzech minutach. Wtedy na pierwszy plan wyszedł Bartek Pruchniak, do tej pory raczej dyskretny, niemal niewidoczny, zdobywając bramkę, która przesądziła o zwycięstwie JAR-BUD-u 5:4. Forest Logistic mógł już tylko spojrzeć na zegar i pogodzić się z losem.

JAR-BUD obronił tytuł mistrzowski wywalczony przed rokiem. Co prawda w poprzednim sezonie drużyna występowała pod nazwą Alicia Style, ale na zmianie szyldu właściwie się skończyło. Skład pozostał niemal bez zmian, a finał znów potwierdził, że w Żarskiej Lidze Futsalu ciągłość bywa równie skuteczna jak rewolucje kadrowe.

Wyróżnienia indywidualne

Na koniec przyszła pora na wyróżnienia, bo przecież ktoś musiał zostać zapamiętany nie tylko przez tabelę. Doceniono m.in. Leszka Jagodzińskiego i Krzysztofa Adamczyka z Rześkiej Team, Emiliana Kicińskiego z Kopaczy, Bartka Próchniaka i Radosława Romanowskiego z JAR-BUD-u, a także Artura Derkacha oraz Dominika Kwapińskiego z Forest Logistic. Bramkarze również nie zostali pominięci, bo ich rola była, delikatnie mówiąc, nieprzypadkowa.

Tak zakończyła się kolejna edycja Żarskiej Ligi Futsalu. Były gole, emocje, karne i bohaterowie z ostatnich minut. Czyli wszystko, co w futsalu najważniejsze, nawet jeśli momentami wyglądało to tak, jakby nerwy rządziły bardziej niż taktyka.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz