Strona główna » Drugie życie Złotego Lwa

Drugie życie Złotego Lwa

przez PS

Czy lokal w Bytomiu Odrzańskim stanie się hitem sezonu? Alkohol i muzyka wcale nie są tu największą atrakcją. Właściciele liczą, że klientów przyciągnie… wirtualna rzeczywistość.

Knajpa pod Złotym Lewem dotychczas nie miała dobrej opinii. – Co tu dużo ukrywać. To była pizzeria z dyskoteką, w której można było dostać po gębie. Największa mordownia w Bytomiu Odrzańskim – mówi Michał Przybylski, menadżer. 

W pandemii lokal zamknięto i tak już zostało. Od kilku lat pub stał pusty, aż w ub. roku przejęli go nowi właściciele. To dwa małżeństwa Robert Mangold z żoną Katarzyną oraz Dariusz Długozima z żoną Moniką (Monika i Katarzyna to siostry). Wspólnie postanowili, że zrobią wszystko, żeby odczarować to miejsce. 

– Pół roku trwały prace remontowe – mówi Robert. Wyremontowano główną salę z barem i sceną oraz salę „bankietową”, którą właściciele chętnie wynajmują na różnego rodzaju uroczystości.

Nie kombinowano z nazwą. Na fasadzie budynku jest Złoty Lew. To pozostałość po hotelu, który kiedyś był w tym miejscu. – Budynek jest z 17. wieku i to ma swoją magię. Nie chcieliśmy tego burzyć, zwłaszcza, że każdy kojarzy to miejsce właśnie jako Złoty Lew – mówi Robert. Budynek jest z 1694 roku. Na suficie zachowała się nawet belka z taką datą, co właściciele wyeksponowali. 

 

Klienci są zlani potem 

Na piętrze przygotowano dwie przestronne sale, w których klienci przenoszą się w wirtualną rzeczywistość. Wystarczy, że założą okulary VR i już są na polu bitwy, w bolidzie wyścigowym, albo w samolocie z drugiej wojny światowej. 

– To jedyne miejsce, gdzie można legalnie jeździć autem po piwku. – śmieje się Robert. 

– Realizm dopracowany jest do tego stopnia, że po ściągnięciu okularów wielu klientów jest zlanych potem i trzęsą im się ręce. Przy uderzeniu samochodem wyścigowym w bandę efekty są bardzo podobne do tych jak przy prawdziwej kolizji. Polecam lot samolotem, bo przeżycia są niezapomniane, kiedy siądziemy za sterami, a strzelanek to nawet nie trzeba reklamować – mówi Michał. 

Właściciele zapowiadają, że to dopiero początek. Uruchomione mają być jeszcze dwie bieżnie VR, które obracają się 360 stopni, w przygotowaniu są dwa bolidy wyścigowe dla dzieci i… kolejka górska. To ostanie dla tych, którzy lubią jeszcze większy dreszczyk emocji. 

A to nie koniec.  – Ta technologia nie ma granic. Wystarczy odpowiednia gra, czy oprogramowanie i możemy latać śmigłowcem, brać udział w bitwie z II wojny światowej, ścigać się na torach na całym świecie, ale też… zwiedzać miasta czy muzea, co również planujemy wprowadzić – mówi R. Mangold. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz