Strona główna » Dozamet zgubił punkty

Dozamet zgubił punkty

przez Adam Sommerfeld

– Jest niedosyt, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki – mówi Marcel Napieralski, strzelec pięknego gola w meczu z Piastem Czerwieńsk. Wyniku 2:1 nie udało się dowieźć do końca. Ostatnie słowo należało do Przemka Bitnera, obrońcy Piasta.
Było pewne, że sobotni (6.05.) mecz pomiędzy Piastem Czerwieńsk i Dozametem Nowa Sól będzie zacięty. Piast na wiosnę jeszcze nie wygrał na swoim podwórku i szukał przełamania. Dozamet ściga z kolei czołówkę ligi. Do tego zawody obstawiała policja, bo do Czerwieńska przyjechał autobus kibiców z Nowej Soli.
Dodatkowego smaczku dodawał też fakt, że w bramce Piasta stanął Jacek Fleszar, który sezon zaczął w barwach Dozametu. Jego występ w tym meczu stał pod znakiem zapytania, bo kiedy golkiper wracał do macierzystego klubu, władze Dozametu w jego umowie transferowej długopisem dopisały, że nie będzie mógł zagrać przeciwko nim… no chyba, że na konto nowosolskiego klubu wpłynie 1500 zł.
– Trener i klub postanowili, żebym grał. Nie wiem, jak to się skończy. Możliwe, że trzeba będzie zrobić zbiórkę wśród sponsorów – mówi J. Fleszar.
Zdradza, że do Dozametu odszedł za darmo, ale kiedy chciał wrócić do Piasta, klub z Nowej Soli obwarował transfer kwotą 1200 zł. Czerwieńsk zapłacił.
– Z tego co widzę to raczej nie uda się porozumieć w tym temacie z władzami Dozametu. Jak zażądają pieniędzy, to będziemy dyskutować na zarządzie, co z tym zrobić. Walkower nam nie grozi, raczej straszenie sądem – mówi Andrzej Nawrocki, prezes Piasta.  
Jacek zagrał cały mecz, ale nie był tym, który miał decydujący wpływ na wynik.

Jak już strzelać to efektownie
Pierwsi gola strzelili gospodarze i z taką przewagą zeszli do szatni. W drugiej połowie nowosolanie rzucili się na rywala i często meldowali się pod jego bramką. W 61. minucie wywalczyli rzut rożny. Centrę wykorzystał Marcin Tomczak. Piłkarze z Czerwieńska nie chcieli kolejnego meczu u siebie kończyć remisem, więc zaatakowali i trochę się odkryli. W 83. minucie wykorzystał to Marcel Napieralski, który wykonał rajd prawą stroną i pięknym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
– Trener wprowadził mnie w drugiej połowie, ale jak mam być takim jokerem, to przyznaję, że każdy mecz mogę zaczynać na ławce – mówi Marcel. Rajd dobrze pamięta. – Jak minąłem dwóch zawodników to już wiedziałem, że nikomu nie oddam piłki – opowiada.
– W tym sezonie to już chyba trzecia bramka. Nie licząc tych dwóch w pucharach. Jak już się wpisywać na listę strzelców to efektownie. Szkoda tylko, że nie udało się wygrać – komentuje.
Nie udało się, bo dwie minuty po jego trafieniu Piast zrobił akcję prawą stroną. Piłka prześlizgnęła się w pole karne i trafiła pod nogi Przemysława Bitnera.
– Spytałem trenera, czy w końcówce mogę iść do przodu i pomóc chłopakom. Akurat tak się zdarzyło, że piłka odbiła się od zawodnika i spadła mi pod nogi. Bramkarz też był źle ustawiony. Wystarczyło wcelować w bramkę – mówi P. Bitner.
Ścigają Ołobok
– Nie ma co narzekać, bo nie było porażki. Trzeba się cieszyć, że urywamy punkty górze – dodaje. Trzy dni wcześniej Piast zremisował też mecz ze Stalą Jasień, czyli liderem zielonogórskiej okręgówki.
M. Napieralski przyznaje, że czuje niedosyt.
– Szkoda, że nie udało nam się utrzymać dobrego wyniku, ale szanujemy punkt. Jasień już nam odjechał, ale wciąż ścigamy Ołobok – mówi.
Błękitni Ołobok przegrali 0:2 z Unią Kunice (Żary) ale wciąż mają dwa punkty więcej niż Dozamet. W stawce jest też Szprotawa, która wyprzedza nowosolski klub o jeden punkt. Do końca sezonu zostało sześć kolejek. W sobotę (13.05) o 17.30 Dozamet podejmie u siebie Kargowę. Ale później ma trzy ciężkie mecze z Unią Kunicę, Stalą Jasień i właśnie Ołobokiem.  

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz