W meczu na szczycie klasy okręgowej niepokonana od 39 spotkań Stal Jasień niespodziewanie przegrała 0:3 z Dozametem Nowa Sól. Mimo porażki, drużyna Sylwestra Buczyńskiego zachowała pozycję lidera w rozgrywkach.
Tak dużą frekwencję i żywiołowy doping na stadionie Stali jak w sobotnim meczu (29.10.), pamiętają jedynie jej najstarsi kibice. Miejscowy fan klub zadbał o oprawę, przez cały mecz wspierając swój zespół, nawet gdy już przegrywał 0:3. Były przyśpiewki w rytm bębna a nawet taniec. I choć szalikowcy Dozamentu tłumnie stawiając się na stadionie, „zadymy” nie było. O porządek zadbało kilkudziesięciu policjantów, ściągniętych na mecz z całego województwa.
Beniaminek z Jasienia ma w tym sezonie jasny cel – trzeci z rzędu awans do wyższej ligi. Póki co, ten cel piłkarze realizują. Są liderem, choć w sobotnim hicie z Dozametem po raz od 39. spotkań ligowych musieli przełknąć gorycz porażki.
Bili głową w mur
Nowosolanie już po kwadransie prowadzili 2:0. Najpierw do siatki trafił Paweł Otulak, a po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego, piłkę głową w siatce umieścił Kacper Szumilas. Stal otrząsnęła się i próbowała zdobyć kontaktowego gola. W 21. minucie przestrzelił Artur Małecki po dośrodkowaniu Jakuba Jasińskiego a pięć minut później uderzenie Krzysztofa Wierzbickiego obronił Mateusz Chudziak. Najbliżej gola lider był w 30. minucie, po dośrodkowaniu Krzysztofa Wierzbickiego w pole karne. Do piłki najwyżej wyskoczył Bartłomiej Toczaniuk, ale posłał ją prosto w słupek. W odpowiedzi Jakub Bigos strzelił z 16 metrów, piłka o centymetry przeszła tuż o obok słupka. Ostatni groźny strzał przed przerwą oddał Paweł Wojtysiak, ale nowosolski golkiper Mateusz Chudziak złapał piłkę bez problemów.
Po przerwie Stal oblegała bramkę nowosolan. W 53. minucie, w podbramkowym zamieszaniu huknął Paweł Wojtysiak, ale piłka poszybowała nad bramą.W 60. minucie trener gospodarzy zaryzykował, wprowadzając na boisku trzeciego napastnika i stawiając w obronie na grę jeden na jednego. Plan się nie powiódł. Weteran naszych boisk, Marek Wolak był niewidoczny, jasienianie stracili trzeciego gola. Nowosolanie przeprowadzili klasyczna kontrę, po której Otulak po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Miejscowi kibice domagali się honorowego gola. Najbliżej jego zdobycia był Krzysztof Wierzbicki, posyłając piłkę z rzutu wolnego tuż nad poprzeczką (75. min) i Gracjan Arkuszewski, który przestrzelił mając przed sobą tylko bramkarza (82. min). Z kolei dwie minuty przed końcem piłka o centymetry minęła słupek po strzale Dawida Kędziory.
Dozamet przerwał passę Stali, ale ta zachowała pozycję lidera, mając sześć punktów przewagi na drugą w tabeli Tęczą Krosno Odrzańskie.
Teraz już bez ciśnienia
Mateusz Reiman, trener Dozametu przez cały mecz żywiołowo reagował na wydarzenia na boisku. – Zarówno gra w ofensywie, jak i obronie została dziś wykonana bardzo dobrze. Jasień był groźny przy stałych fragmentach gry, po których miał szansę na bramkę kontaktową – ocenił. – Z samej gry Stal nie stworzyła zbyt dużo okazji.
Po świetnym początku sezonu, Dozamet dostał zadyszki. Potracił sporo punktów. Dzięki wygranej w Jasieniu traci 9 punktów do lidera. To ciągle sporo. Czy Reiman jeszcze wierzy w powrót do IV ligi? – Gramy o jak najwyższe miejsce w tabeli – podkreśla szkoleniowiec nowosolan.
Sylwester Buczyński, trener Stali przyznał, że mocno widoczny był brak w zespole dwóch czołowych zawodników: Wojciecha Okińczyca i Bartosza Koniecznego.
– Dozamet grał z nami to, co inne drużyny. Jednak jest na tyle mocnym zespołem, że te kontry po naszych błędach jego piłkarze wykorzystali. – podkreślił S. Buczyński. – Widać, że po 11 meczach sezonu mój zespół jest zmęczony prowadzeniem gry. Pewne symptomy kryzysu było widać już w bardzo ciężkich meczach z Kunicami i Ołobokiem. A dziś wypunktował nas bardzo dobrze przygotowany motorycznie zespół. Może teraz zejdzie z nas ciśnienie.







