Strona główna » Donos na wojewodę

Donos na wojewodę

przez imperia

Lubuska Platforma chce, żeby prokuratura sprawdziła czy Władysław Dajczak (wojewoda z PiS) popełnił przestępstwo przy zamawianiu maseczek.
Donos jest pokłosiem raportu Najwyższej Izby Kontroli, która prześwietliła Lubuski Urząd Wojewódzki. Polityków PO szczególnie zaniepokoiły ustalenia dotyczące zamówień na podstawie ustawy antycovidowej. W kontroli wyszło, że zakupiono maseczki za 1 mln 357 tys. zł, tymczasem można było taniej i to o 862 tys. zł! Z ustaleń  kontrolerów wynika, że brakowało „rzetelnego i aktualnego rozpoznania rynku”. Zapytania ofertowe wysłano do trzech potencjalnych dostawców, z którymi już wcześniej współpracowano oraz do podmiotów, które same zgłosiły gotowość dostaw. Na koniec wybrano dostawcę, którego głównym przedmiotem działalności była uprawa zbóż.  [paywall]
„W ocenie NIK dokonanie przedmiotowego zamówienia należy ocenić jako niegospodarne. A okoliczności wyboru dostawcy wyczerpują znamiona korupcjogennego mechanizmu dowolności” – czytamy w raporcie. Dodatkowo jeszcze umowę podpisano przed zatwierdzeniem wniosku o realizację dostawy. 
Nie widzę problemu
– Jeśli dokonano przestępstwa, to chcielibyśmy, żeby osoby, które się tego dopuściły, poniosły konsekwencje – zapowiedziała we wtorek (2.08.) Katarzyna Osos, posłanka PO. Tego samego dnia politycy PO (oprócz K. Osos, także Waldemar Sługocki i Krystyna Sibińska) złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez wojewodę Władysława Dajczaka. 

Lubuski Urząd Wojewódzki nie odniósł się do tej sprawy. Następnego dnia W. Dajczak pojawił się w Radiu Zachód. Powiedział tam, że raport NIK kończy się sformułowaniami, że nie ma nieprawidłowości, co do wykonania budżetu za 2021 roku.
– Są pewnie wątpliwości, które zasugerował NIK co do procedur, które obowiązywały przy zakupie środków ochrony w pandemii – przyznał wojewoda. Szybko wyjaśnił pod jaką presja działał. – Wszyscy wiemy, jaka wtedy była sytuacja, procedury zamówień publicznych nie mogły działać. Kupując te środki, które były potrzebne z dnia nadzień i były trudno dostępne, trzeba było stosować zwykłe zapytanie o cenę. Nie widzę problemu – tłumaczył wojewoda. K. Osos zaprosił do urzędu z zapewnieniem, że udostępni jej wszystkie dokumenty.
W PiS sprawę się bagatelizuje. Od działaczy tej partii słyszymy, że to „wydmuszka” i że PO próbuje w ten sposób przykryć aferę w gorzowskim WORD. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz