Burmistrz Żagania chce zreorganizować trzy podstawówki, tworząc z nich filie dwóch największych szkół w mieście i ograniczając je do klas I-IV. Rodzice protestują, grożąc referendum w sprawie odwołania jego i Rady Miasta.
Burmistrz Sławomir Kowal przekonuje, że miasto nie może już dłużej czekać z reorganizacją szkół. Z roku na rok jest coraz mniejsza subwencja oświatowa. Wylicza, że tegoroczny budżet Żagania wynosi 166 mln zł, z czego ponad 72 mln zł to wydatki na oświatę, ale subwencja od państwa to tylko około 33 mln zł. Resztę miasto musi dokładać ze swojego budżetu. Burmistrz podsumował, że w najmniejszych szkołach, a więc SP nr 4 na Kolonii Laski, SP nr 3 na Moczyniu oraz SP nr 2, roczny koszt w przeliczeniu na jednego ucznia waha się od 28 tys. do 22 tys. zł, podczas gdy w pozostałych szkołach jest o połowę tańszy. Tłumaczy, że bez reorganizacji, za dwa-trzy lata te szkoły zamkną się same, a nauczyciele zostaną bez pracy.
– Aby temu zapobiec, proponujemy utworzenie z SP nr 3 i SP nr 4 filii Szkoły Podstawowej nr 7, z kolei SP nr 2 stałaby się filią SP nr 5 – wyjaśnia Kowal. I przekonuje: – Ta reorganizacja wynika z wieloletnich zaniedbań moich poprzedników.
Zmiany miałyby obowiązywać już od nowego roku szkolnego, czyli od września. Aby tak się stało, radni mają podjąć uchwałę intencyjną w tej sprawie jeszcze na lutowej sesji, swoje opinie wyrażą związki zawodowe i Lubuskie Kuratorium Oświaty.
Mleko, które trzeba wypić
Na takie zmiany nie godzą się rodzice uczniów tych trzech szkół. Jako pierwsi spotkanie zorganizowali mieszkańcy Moczynia, zapowiadając, że ze wszystkich sił będą walczyć o utrzymanie Szkoły Podstawowej nr 3. Poniedziałkowe zebranie (3.02.) w Trójce miało być wewnętrzną naradą rodziców i związków zawodowych. Ale na zaproszenie kilku rodziców pojawił się na nim burmistrz Sławomir Kowal, jego zastępca Barbara Starczewska oraz kilku radnych z klubu Drużyna Kowala.
– Demografia jest zła, dzieci jest coraz mniej. Brakuje nauczycieli. Trzeci powód reorganizacji to ekonomia – oświadczył rodzicom S. Kowal. – Dziś mamy przekadrowanie około 60 etatów. A jeden etat roczny to koszt 120 tys. zł.
– Państwa dzieci są ważne, tyle że za dzieckiem idzie kadra pedagogiczna. W Czwórce nie ma nauczycieli chemii i fizyki, w Trójce – nauczycieli chemii i fizyki. Stąd też wielu nauczycieli uczy tych przedmiotów w kilku szkołach. Jeden nauczyciel jest zatrudniony na pewną część etatu – próbowała przekonać rodziców B. Starczewska.
– Dostaliście takie mleczko – skwitował Adrian Nieradka, jeden z rodziców.
– Próbujemy je wypić – odparła Starczewska.
– Ale jak!? – krzyknęła matka kolejnego ucznia. – Nasze dzieci z siódmej klasy, zamiast szykować się do egzaminu, stresują się informacją, że w ostatnim roku nauki będą musiały chodzić do innej szkoły. Czy nauczyciele, którzy ich uczą, też przejdą do Siódemki?
– Nie ma takiej gwarancji – odparł Kowal.
Jest baza, są dzieci. Po co to zmieniać?
W imieniu rodziców Marek Słowik pytał,dlaczego większość ma iść za mniejszością, czyli dzieci za nauczycielami. Czy tylko po to, aby „przekadrować” nauczycielskie etaty?
– Nasze dzieci będą tracić godzinę dziennie na dotarcie i powrót do Siódemki. Tylko po to, aby iść za nauczycielami, z którymi wy sobie nie możecie poradzić – podkreślił M. Słowik.
Burmistrz zwrócił mu uwagę, że na szkoły patrzy całościowo.
– Czy my żyjemy w tym samym miasteczku, czy innym? Mamy około 1800 dzieci w 6 szkołach – odparł burmistrz.
– W naszej jednooddziałowej SP nr 3 mamy ponad 140 uczniów. To gdzie jest problem demograficzny? – ripostowali ich rodzice. – Dla was to są liczby, a dla nas liczy się dobro dziecka.
– Na 150 miejsc w naszej szkole jest 140 uczniów. To prościej jest zreorganizować szkołę niż pozyskać 1 czy 2 nauczycieli? – dociekał Tadeusz Dąbek. – Nie widzę sensu ekonomicznego w tej reorganizacji. Jest baza, są dzieci. To czemu chcecie tę szkołę likwidować? To osiedle rozwijające się, powstają nowe domy. Mamy coraz więcej uczniów. Zmiana otoczenia będzie sporym obciążeniem dla dziecka.
– Za co bierzecie pieniądze? Znajdzie tych nauczycieli! – grzmiał M. Słowik.
– Ta wasza reorganizacja to częściowa likwidacja naszej szkoły. Za dwa lata w ogóle jej nie będzie! – wtrącił Tomasz Majsak.
– To, co pan robi, panie burmistrzu, to jest likwidacja szkoły – wtórował muA. Nieradka.
– A ma pan inne rozwiązanie? – odpowiedział pytaniem Kowal.
– Za poprzednich burmistrzów nikt nie myślał o zamykaniu szkół – wtrąciła z sali kolejna matka ucznia. –
Najlepiej nic nie robić, niech to samo umrze. A pani myśli o sobie – skwitował burmistrz.
– Nie, ja myślę o swoim dziecku – odparła mieszkanka Moczynia.
Po co sala, skoro dzieci nie będzie?
A. Nieradka przypomniał, że burmistrz przed wyborami samorządowymi nagrał sobie filmik na tle SP nr 3 i jej orlika, obiecując budowę sali sportowej przy szkole.
– „Bo Moczyń tego potrzebuje” – powiedział pan wtedy. I co, wybuduje pan tę halę? – grzmiał Nieradka.
– Wy możecie sobie mnie obrażać. Budowa sali sportowej nie przeczy reorganizacji. Mieszkacie w tym samym mieście, a zachowujecie się, jakbyście w nim nie mieszkali – ripostował burmistrz.
Rodzice podkreślali, że warunki w Trójce są idealne dla edukacji i rozwoju ich dzieci. Klasy liczą średnio 18-20 osób, a dzieci z autyzmem mają fachową opiekę i nauczanie.
– Po przejściu do takiego molocha jak Siódemka, będzie dużo gorzej. Nasze dzieci zostaną wyrwane z dotychczasowego środowiska, nauka w przepełnionych klasach to będzie dla nich męka – przekonywali. – One zgubią się w takim tłumie, w szkole, która liczy ok. 700 uczniów. To też będzie krok do ich stygmatyzacji.
To nasza mała ojczyzna!
W obronie szkoły głos zabrali najstarsi mieszkańcy Moczynia. Maria Romer zaznaczyła, że ta dzielnica Żagania ciągle się rozwija i powstają nowe domy jednorodzinne.
– Szkoła jest integralną częścią naszej społeczności. To 70 lat historii. Młodzi się u nas budują, to i dzieci będą – podkreślała.
– Przy szkole jest orlik, plac zabaw i sprzęt do edukacji. I teraz chcecie uczniów naszej Trójki przenosić do innej szkoły? Czy to jest eleganckie? – pytał Henryk Sienkiewicz. – To nie jest w interesie dzieci. Zadbałbym raczej o organizację kadry nauczycielskiej, Urząd Miasta to powinien zrobić. Pan burmistrz mówi o psychologach. Modny temat. Poszukajcie państwo u siebie rozwiązań, aby zapewnić egzystencję dzieciom. A jak dojdziecie do czegoś sensownego, to nam to przedstawcie – zaproponował Sienkiewicz. – Nas interesuje przyszłość dzieci. Rodzice pracują, a trzeba byłoby im zapewnić transport, bo Siódemka znajduje się w innym rejonie miasta, kilka kilometrów od Moczynia. Pan burmistrz już próbował raz reorganizować naszą szkołę i nie wyszło – wypomniał.
Nie jest ujmą zmienić zdanie
Na spotkaniu byli też rodzice uczniów SP nr 2, która również ma zostać okrojona do klas 1-4 i być filią SP nr 5.
– Nie zgadzamy się na taką zmianę, która może być początkiem likwidacji naszej szkoły. Rodzice zainwestowali w wyposażenie, jest nowy plac zabaw, sala kinowa, powstanie boisko do siatkówki plażowej – wyliczała matka trzecioklasisty, Małgorzata Szalon. – Jesteśmy bardzo zaniepokojeni pomysłem reorganizacji, która odbije się na naszych uczniach.
Głos zabrał również radny z opozycji i były wiceburmistrz odpowiedzialny w poprzedniej kadencji za oświatę, Sebastian Kulesza.
– Pan burmistrz podwyżkę podatków nazwał korektą, a teraz likwidację nazywa reorganizacją. Ci rodzice w wyborach na burmistrza zaufali panu, nie mnie. Nie jest ujmą zmienić zdanie – skwitował.
– Banialuki pan opowiada! Ta reorganizacja to efekt pracy poprzedniej władzy. Czwórka myśli o Czwórce, Trójka o Trójce, Dwójka o Dwójce, a my mamy całe miasto Żagań – odparł Kowal.
Powtórka z rozrywki?
Dyskusję podsumował Adam Dzieńdziara.
– Argumenty nie trafiają do pana burmistrza. Apeluję więc do was, rodzice, walczmy o naszą szkołę! To jest serce Moczynia, nie pozwólmy tego serca zgasić! Nie pozwólmy zgasić 70 lat historii tej szkoły, historii Moczynia! A jeśli nie będzie zmiany decyzji, to proponuję referendum w sprawie odłączenia dzielnicy od Żagania i przyłączenia jej do gminy wiejskiej Żagań.
– Witajcie w naszej bajce! – parafrazował wyborcze hasło Drużyny Kowala T. Majsak. – Zrobimy referendum, odłączymy się!
Inni mieszkańcy są jeszcze bardziej stanowczy. Zapowiadają, że jeśli dojdzie do reorganizacji, będą zabiegać o referendum, ale w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miasta.
– Wystarczy około 1.800 podpisów za organizacją referendum. Sam Moczyń liczy około 2 tysięcy mieszkańców, a przecież swoich szkół będą bronić też Kolonia Laski i rodzice uczniów SP nr 2 – wylicza A. Nieradka. – Jeśli będzie zamach na nasze szkoły, również odpowiemy mocno!
Dodajmy, że w 2013 roku mieszkańcy odwołali w referendum burmistrza Sławomira Kowala i Radę Miasta. Siedem lat później ten eksperyment już nie wyszedł. Zbyt mało mieszkańców zagłosowało, aby odwołać burmistrza Andrzeja Katarzyńca.
