Strona główna » Derby dla Promienia!

Derby dla Promienia!

przez imperia

Derby Żar to wydarzenie w świecie piłkarskim. Napięcie, jakie towarzyszy od lat pojedynkom Promienia i Unii, powoduje, że są to zawsze mecze podwyższonego ryzyka, a na spotkania przychodzi wielu kibiców. I tak było tym razem.
 W sobotę, 10 listopada, na stadionie w Kunicach zasiadły na trybunach prawdziwe tłumy. Kibice i zawodnicy obu drużyn odśpiewali przed meczem Mazurka Dąbrowskiego, a zawodnicy Promienia przystąpili do meczu w biało-czerwonych opaskach na ramionach.
Od początku spotkania widać było respekt obu drużyn przed sobą. Unia wyszła do gości wysokim pressingiem i grając bardzo agresywnie, nie pozwalała podopiecznym Grzegorza Tychowskiego na konstruowanie akcji. Przyjezdni trochę cofnięci czekali na dogodną sytuację, dając się wybiegać kuniczanom, którzy skutecznie zamurowali swoją bramkę. Jednak pod koniec pierwszej części, nerwy zaczęły brać górę i często dochodziło do spięć między zawodnikami. Przerwa ostudziła trochę gorące głowy piłkarzy.
Druga połowa zaczęła się od szybkiego gola dla gospodarzy. 50 sekund po gwizdku sędziego Denis Matuszewski indywidualną akcją skrzydłem doszedł do sytuacji strzeleckiej i wspaniałym strzałem pokonał Tomasza Kowalczyka. Ta akcja zadziałała na przyjezdnych jak kubeł zimnej wody. Już dwie minuty później Rafał Rogalski doprowadził do wyrównania. Gospodarze nie zamierzali się poddać i minutę później przeprowadzili groźną kontrę, po której sam na sam z bramkarzem znalazł się Krystian Goc. Z najbliższej odległości trafił w słupek bramki Promienia. Mogłoby być 2:1 dla Unii, a stało się zupełnie odwrotnie. Już w 60. minucie w ogromnym zamieszaniu na polu karnym, drogę do siatki gospodarzy znalazł Bartek Suski i to Promień objął prowadzenie, którego nie oddał do końca spotkania, dokładając jeszcze w 67. minucie gola Łukasza Czyżyka i w 72. trafienie Marka Wolaka. W 85. minucie strzelec jedynego gola dla kuniczan Denis Matuszewski musiał opuścić boisko po drugiej żółtej kartce, a w konsekwencji czerwonej. Promień pewnie wygrał w derbach Żar 4:1 i zachował przed rundą rewanżową fotel wicelidera rozgrywek.
Po meczu rozczarowania nie krył kapitan miejscowych Mariusz Kościesza, który ze łzami w oczach schodził z boiska.
– Od tylu lat gram w Unii Kunice i nigdy nie udało mi się wygrać z Promieniem. Dzisiaj było naprawdę blisko, gdyby Krystian Goc strzelił bramkę na 2:1. A tak Promień skontrował i wygrał wysoko – powiedział po meczu załamany M. Kościesza.
Grzegorz Tychowski, trener Promienia, był bardzo zadowolony.
– Od początku do końca kontrolowaliśmy mecz, a po bramce Unii szybko zareagowaliśmy. Chcieliśmy szybko strzelić gola, poszliśmy do przodu i zostaliśmy skarceni szybką kontrą. Najważniejsze, że zespół szybko się odbudował i wygraliśmy wysoko – podsumował występ swojej drużyny G. Tychowski.
 
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz