Strona główna » Demolka na półmetku

Demolka na półmetku

przez imperia

Uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. B. Prusa w Żarach wyrobili złą wizytówkę swojej szkole. Ich impreza półmetkowa w Lubanicach przejdzie do historii. Alkohol lał się strumieniami, a po zabawie sołtys i wójt łapali się za głowy, oglądając pobojowisko w wiejskiej świetlicy.
Drugoklasiści zorganizowali na własną rękę zabawę (15.10.), która miała być symbolicznym półmetkiem ich nauki w szkole średniej. Opiekę nad młodzieżą mieli sprawować rodzice. Sala została udekorowana balonami. Nad sceną zawieszono wielki napis: PÓŁMETEK. Zaproszono osoby towarzyszące. Była orkiestra, mnóstwo jedzenia i… nie mniej alkoholu. Niestety, wszystko wymknęło się spod kontroli i zakończyło ostrą libacją nieletnich.
 
Biba była solidna
– To, co zastaliśmy w niedzielę rano w sali wiejskiej, przeszło nasze najgorsze wyobrażenia – opowiada sołtys Lubanic, Stanisław Sadowy. – Pełno szkła i jedzenia na podłodze, pobrudzone ściany, zdewastowane toalety. A niecałe dwa lata temu nasza świetlica była remontowana. Nie do wiary, że młodzież, i to z szanowanej szkoły, mogła zrobić takie rzeczy – dziwi się sołtys.
Umowę na wynajem sali podpisał młody chłopak, uczeń żarskiego „Ekonomika”. Jest pełnoletni i pewnie dlatego został wytypowany. Jego dziewczyna jest uczennicą LO im. B. Prusa. Najemcą był zaś wójt gminy Żary.
– Powiem tak. Impra „Prusa” była niesamowita. Byli rodzice-opiekunowie, ale potem się zmyli. Wszystko było OK. Każdy mógł przyprowadzić osobę towarzyszącą. Ja po północy pojechałem do domu, bo miałem rano sprawy do załatwienia. Z tego, co się potem dowiedziałem, na salę zaczęli włazić ludzie z wioski. Chłopaki trochę się tam poganiali i pobili. Przykro mi, że tak się stało. Wiara popiła i jakoś tak wyszło. Złożymy się wszyscy, zapłacimy za zniszczenia i oczywiście wszystko posprzątamy. Stało się, jak się stało, trudno. Żałujcie jednak, że was tam nie było, bo biba była solidna – zdradza 19-latek.
 
Za szkody trzeba zapłacić
W niedzielę (16.10.), uczniowie nie zostali wpuszczeni na salę, choć byli umówieni z gospodarzem na sprzątanie. Przełożono je na poniedziałek, aby przy konfrontacji obecny był wójt Wiesław Polit. Rozpoczęły się mediacje pomiędzy uczniami, rodzicem chłopaka, który podpisał umowę wynajmu sali, a wójtem i sołtysem Lubanic.
– Jesteśmy umówieni. Za szkody trzeba będzie zapłacić. Sala musi wyglądać, jak przed wynajmem. Zostanie spisany specjalny protokół – poinformował W. Polit.
– Jeśli nasza sala nie odzyska pierwotnego stanu, to zgłosimy sprawę do sądu. Policja i tak już została poinformowana o zajściu. Dowiedzą się też o tym nauczyciele i dyrektor Prusa. Szkoła powinna sprawować opiekę nad swoimi uczniami – uważa sołtys Lubanic.
 
Wypierają się szkoły
O sprawie został poinformowany dyrektor LO w Żarach, Jarosław Kropski.- O tym, co wydarzyło się w sobotę w Lubanicach, dowiedziałem się dopiero we wtorek. Od razu sprostuję. Szkoła nic nie wiedziała o tej imprezie. Nie wiedzieli rodzice, nauczyciele ani dyrekcja. Nikt nawet nie zgłaszał nam takiej inicjatywy – zarzeka się J. Kropski. – Rozmawiałem z uczniami. Zapewniają, że nie bawili się na tej imprezie. Nie mam podstaw, aby im nie wierzyć. Każdy może powiedzieć, że jest z takiej, a nie innej szkoły, aby uniknąć odpowiedzialności – odpowiada J. Kropski.
Tyle że uczniowie oraz dwóch rodziców, którzy pojawili się w poniedziałek na sprzątaniu, deklarowali, że był to półmetek uczniów Prusa. Poza tym wójt i sołtys już kilka tygodni wcześniej byli poinformowani, że jest to impreza uczniów tej właśnie szkoły. Czyżby teraz się jej wypierali?
 
Wójt nieroztropny i lekkomyślny
– Problem polega na czym innym. Dziwię się panu wójtowi, że okazał się tak nieroztropny i lekkomyślny, aby oddać salę nastolatkowi. To, że był pełnoletni, nie jest usprawiedliwieniem. Skrajna nieodpowiedzialność wójta przekroczyła granice. Opiekunowie tej sali również nie popisali się rozsądkiem. Pozostawili młodzież i obiekt bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Teraz dziwią się, że doszło do takich rzeczy. Odpowiedzialność prawną ponosi Wiesław Polit. Powinien mocno zastanowić się, czy jest jeszcze zdolny, aby dalej piastować swój urząd – zarzuca dyrektor LO.
Nasuwa się pytanie, gdzie byli rodzice i czy wiedzieli, jak bawią się ich pociechy. Pozostaje mieć nadzieję, że po lekturze artykułu wszyscy opiekunowie zaczną baczniej sprawdzać, gdzie, jak i z kim bawią się ich dzieci.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz