W tym meczu dosłownie lała się krew. Ostatecznie na ciężkim terenie w Czerwieńsku Sieniawa Żarska wywalczyła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
– Źle weszliśmy w ten mecz, a mimo to pierwsi strzeliliśmy gola – mówi Damian Perwiński, drugi trener Piasta Czerwińsk.
Delta w pierwszych 10 minutach miała dwie akcje sama na sam. W jednej Piasta uratował bramkarz Jacek Fleszar. W drugiej – brak zimnej krwi zawodnika gości, który spudłował z bliskiej odległości. Po chwili okazało się, że wiecznie żywe jest boiskowe porzekadło o sytuacjach, które się mszczą. W 13. minucie długą piłę dostał „Cegła” czyli Bogumił Ceglarek. Precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego dał swojej drużynie prowadzenie. Goście krzyczeli, że „palił”, ale chyba sami nie byli przekonani, bo mocno nie protestowali. Zamiast tego wzięli się do odrabiania strat. W 26. minucie rajd prawą stroną zrobił Marcin Mościcki. J. Fleszar odbił piłkę po jego strzale, ale zdążył do niej dobiec Dariusz Piechowiak i wpakował ją z bliskiej odległości do pustaka. Do przerwy wynik już się nie zmienił.
Krew na boisku
D. Perwiński zdradza, że w szatni gospodarzy było sporo o „Piechu”. – Wiedzieliśmy, że to jest grajek, że przez niego przechodzi większość piłek i kluczem do wygrania tego meczu jest wyłączenie go z gry. Niestety zrobiliśmy to tak, że strzelił nam drugą bramkę – mówi.
W 56. minucie D. Piechowiak wyłuskał piłkę od obrońcy i pociągnął po długim. Bramkarz Piasta zareagował, ale nie sięgnął futbolówki.
– Teraz ich mamy. Będą atakować, odkryją się, a my ich skontrujemy i po zabawie – komentowała ławka Delty.
Faktycznie Piast z poświęceniem rzucił się na rywala. Konrad Zagórski przypłacił to kontuzją. W 75. minucie skoczył do dośrodkowania i zderzył się głową z Patrykiem Ślusarskim, kapitanem Delty.
– Wybijałem piłkę, a zawodnik z Czerwieńska nabiegał i zderzyliśmy się głowami w powietrzu. Wyszło na to, że moja jest chyba twardsza – mówił po meczu Patryk.
Konrad zszedł z rozciętym łukiem brwiowym, a po meczu założono mu sześć szwów. Nie wiadomo kiedy wróci do gry. Wynik już się nie zmienił, chociaż w jednej z ostatnich akcji meczu Piast domagał się rzutu karnego. Sędzia nie dopatrzył się jednak faulu na Ceglarku.
Trochę odetchnęliśmy
– To był nasz najgorszy mecz od początku sezonu – ocenia D. Perwiński. – Trudno powiedzieć, czemu tak się stało. Fajnie graliśmy ze Szczańcem i przeciwko Ochli. W Drągowinie mieliśmy problemy kadrowe i wygraliśmy, a tu zabrakło tylko jednego zawodnika, a niestety wyszło jak wyszło – mówi. Dodaje, że zdecydowały błędy indywidualne, ale też słabo zrealizowane założenia taktyczne.
– Nie udało się wyłączyć Piecha. Widzieliśmy też, że na bramce z konieczności stał ich trener Marek Sitarek i nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Nie chcę nikogo obrażać, ale oceniliśmy, że przeciwnik w bramce ma osłabienie – mówi D. Perwiński.
– Nie ukrywam, że trochę odetchnęliśmy, bo czekaliśmy na pierwsze zwycięstwo. Przyjechaliśmy tutaj bojowo nastawieni i udało się. Wiedzieliśmy, że tu jest ciężki teren, bo pamiętaliśmy z wcześniejszych lat, że mecze z Piastem zawsze były zacięte – mówił po meczu P. Ślusarski.
– Teraz już posypią się trójki – dodawali zawodnicy Sieniawy Żarskiej. W sobotę przyjedzie do nich ostatnia drużyna okręgówki czyli Schnug Chociule. Piast zawita do Rudna. Czarni w tym sezonie jeszcze nie zapunktowali, a ich kibice wciąż czekają na pierwszego strzelonego gola. Oba mecze o 16.00.
13
Poprzedni artykuł