Czy powstanie bractwo ziemi kożuchowskiej? Paweł Dziergowski chętnie poprowadziłby w Kożuchowie szkółkę dla młodych rycerzy.
Co roku w Kożuchowie odbywa się Turniej Rycerski. Zjeżdżają się na niego zawodnicy z całej Polski. W tym roku miejscowi mieli swojego reprezentanta w osobie Pawła Dziergowskiego, który od kilku miesięcy mieszka w Kożuchowie. – Przyjechałem tu za miłością. Poznaliśmy się właśnie na takim turnieju – przyznaje.
– Kożuchów odwiedzałem do lat i zawsze mi się tu podobało – dodaje.
Na co dzień Paweł prowadzi swoją firmę. W walki wciągnął się 13 lat temu. – Na początku był strach, ale teraz to jest po prostu dobra zabawa. To jest drogie hobby, bo zbroje są robione ręcznie, ale przyjemność jest nieopisana i nie wyobrażam sobie życia bez tego. To jest po porostu świetna przygoda – mówi.
Walka trwa tylko 90 sekund, ale trzeba mieć dobrą kondycję, żeby ustać na nogach.
– Zbroja waży 25 kg. Ciężko jest złapać oddech, zwłaszcza jak się w hełmie ma taką małą kratkę. A jeszcze trzeba robić uniki. W pierwszej walce dostałem dwa razy mieczem i teraz czuję, że mi się krwiak pod pachą zrobi, ale na pewno się nie wycofam – powiedział.
Paweł pochodzi z Bolesławca. Tam ma swoje bractwo, do którego jeździ na treningi. Marzy mu się, żeby w Kożuchowie otworzyć szkółkę dla młodych rycerzy. – Mamy swoje bractwo w Bolesławcu, ale tu jest piękny zamek. Myślę, że gdyby udało się dogadać z władzami, żeby udostępnili jakieś małe miejsce do treningów, to chętnie otworzyłbym szkółkę, żeby nowi adepci pojawili się w naszych szeregach – mówi.
Pomysł spodobał się burmistrzowi. – Też o tym myślałem. Jeśli mamy na swoim terenie rycerza, to nawet namawiałbym go, żeby utworzył bractwo rycerskie ziemi kożuchowskiej. Oczywiście, że dam mu pomieszczenie – mówi Paweł Jagasek i obiecuje, że skontaktuje się z Pawłem.
17
Poprzedni artykuł