Radni mają zastrzeżenia do polityki kadrowej starosty żagańskiego.
Pretekstem do zarzutów (na wtorkowej sesji, 21.06.) były nierozstrzygnięte konkursy na dyrektorów Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej oraz Zespołu Szkół Tekstylno-Handlowych w Żaganiu. W obu padł remis i o wyborze nowych dyrektorów zadecyduje w przyszłym tygodniu sam starosta.
W Poradni ogłoszono konkurs po tym, jak Elżbieta Stachera odeszła na emeryturę. O posadę dyrektora walczyły Halina Szyposz, nauczycielka i radna oraz Grażyna Fedorowicz, do tej pory p.o. dyrektora. H. Szyposz należy do stowarzyszenia „Nasze Miasto-Nasz Powiat”, które ma silną pozycję w powiecie. W konkursie (17.06.) każda z kandydatek dostała po 4 głosy.
Remisem zakończył się również drugi piątkowy „pojedynek” – o posadę dyrektora ZST-H – między Zbigniewem Gładkim, dotychczasowym dyrektorem a Małgorzatą Wróblewską, byłą dyrektorką szkoły podstawowej w Bukowinie Bobrzańskiej.
Co to za praktyki?
Co ciekawe, za dotychczasowymi dyrektorami (Fedorowicz i Gładki) głosowali przedstawiciele Lubuskiego Kuratorium Oświaty, natomiast za kandydaturami M. Wróblewskiej i H. Szyposz – pracownicy starostwa. W komisjach konkursowych zabrakło radnych, co skrzętnie wytknął staroście Marek Kopta. – Chcemy znać przebieg konkursów i kompetencje kandydatów. Dlatego powinniśmy w nich uczestniczyć. Zawsze tak było. Nie wiem, skąd teraz takie praktyki – grzmiał radny M. Kopta.
– Uznaliśmy, że tak będzie dobrze – tłumaczył starosta Marek Ślusarski. – Ale na przyszłość przyjmujemy taki wniosek do wiadomości.
– Od początku kadencji dba pan o stołki dla swoich kolesiów i apanaże – zarzucił M. Ślusarskiemu radny Tadeusz Kosmatka. – Czy to prawda, że szykuje pan zamach na dyrektora jednej z placówek?
Zamach czy nie?
Starosta skwitował, że takie zarzuty są nie na miejscu. – Pan mówi o jakimś zamachu, ale my nie jesteśmy terrorystami! – grzmiał. Przyznał jednak, że współpraca powiatu z kuratorium nie układa się dobrze. – Mamy odmienne zdania na temat kandydatów. Pracownicy kuratorium nie chcą zmian na stanowiskach dyrektorów, bo ci są im bardzo ulegli. A ze strony kuratora widzę złośliwość. Podkreślam jednak, że my chcemy uzdrowić sytuację w naszych placówkach, dlatego przy wyborze kandydatów będziemy posiłkować się opinią rad pedagogicznych.
Roman Sondej, lubuski kurator oświaty, jest zdziwiony polityką kadrową starosty. – Z naszej strony nie ma mowy o jakiejkolwiek złośliwości. Za obecnymi dyrektorami przemawiają wyniki i osiągnięcia. Nie widzę potrzeby zmian – zastrzega.
Do tematu wrócimy.

