Strona główna » Czy możemy spać spokojnie? Zbłąkana rakieta produkcji radzieckiej zabiła dwóch Polaków, potem kolejna spadła w lesie koło Bydgoszczy.

Czy możemy spać spokojnie? Zbłąkana rakieta produkcji radzieckiej zabiła dwóch Polaków, potem kolejna spadła w lesie koło Bydgoszczy.

przez imperia

Zbłąkana rakieta produkcji radzieckiej zabiła dwóch Polaków, potem kolejna spadła w lesie koło Bydgoszczy. Teraz białoruskie śmigłowce naruszyły naszą przestrzeń powietrzną. – Dochodzi do kolejnych incydentów, a polski rząd nie wyciąga z nich żadnych konsekwencji – komentuje gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca żagańskiej Czarnej Dywizji.
Co musi się stać, aby polski rząd zaczął wyciągać wnioski i lepiej chronił nasze niebo? Postradziecki pocisk ukraińskiej obrony przeciwrakietowej zabił dwóch Polaków w Przewodowie, potem kolejna rakieta spadła w lesie w okolicy Bydgoszczy. Teraz, we wtorek, 1 sierpnia, w rejonie Białowieży dwa białoruskie śmigłowce naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Zdaniem byłego dowódcy żagańskiej Czarnej Dywizji, w Ministerstwie Obrony Narodowej nie tylko szwankuje polityka informacyjna, ale przede wszystkim nie wyciągnięto wniosków z incydentów w Przewodowie i Zamościu pod Bydgoszczą.  
– Najgorsze jest to, że wbrew deklaracjom politycznym nie ma żadnego skutecznego systemu, który by gwarantował zabezpieczenie polskiego nieba przed wrogimi rakietami i śmigłowcami – komentuje gen. Skrzypczak dla „Regionalnej”. – Niby mamy siły zbrojne uzbrojone po zęby, ale – jak się okazuje – przelatują dwa śmigłowce wrogiego Polsce państwa i nasze radary nie mogą ich wykryć, bo są na zbyt niskiej wysokości. „Wykrywają” je za to mieszkańcy Białowieży, patrząc w górę. Dopiero po ich relacjach, po 10 godzinach, MON zmienia komunikat i jednak przyznaje, że została naruszona przestrzeń naszej ojczyzny. No i co? I nic! Poza stanowczym protestem oraz wezwaniem strony białoruskiej do wyjaśnienia incydentu. Widzę, że to eskalowanie ze strony naszych wschodnich sąsiadów przerasta nasz rząd. Trzeba też uczciwie dodać, że o białoruskich śmigłowcach wiedziały również siły NATO, które bronią naszej granicy.  
Czy Polacy mogą spać spokojnie? Czy wystarczy powiedzieć: „A co tam przestarzałe białoruskie śmigłowce?!” i czekać, aż Rosja zaatakuje Polskę rakietami hipersonicznymi?

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz