Od 1 lipca za śmieci zapłacimy 47 zł. Senator Wadim Tyszkiewicz zabrał głos w sprawie stawki i Eko-Przyszłości. Za tę sytuację czuje się trochę odpowiedzialny.
W czwartek (26.06.) Grzegorz Wiater, szef Eko-Przyszłości, dotarł do Nowej Soli ze swoim tournee po gminach. Tradycyjnie nie dostarczył radnym żadnych danych i powiedział, że jak radni chcą to mogą przyjść do niego do biura. Niektórzy prosili o statut Związku, bo zastanawiali się jakie są możliwości wyplątania się z niego. Zostali odesłani na stronę Eko-Przyszłości, żeby sobie poszukali, bo tam jest opublikowany.
Poziom irytacji wśród niektórych radnych był taki, że Wojciech Olszewski zawnioskował o zmianę przewodniczącego Związku. Jeszcze dosadniej wypowiedział się Marek Szymendera, szef klubu FNW Wadima Tyszkiewicza.
– Jestem porażony tą dyskusją. Słyszę, że pan tylko administruje i nic nie może. Pan bierze pieniądze za coś. Też za odpowiedzialność, za to, co się robi i co robi firma, której się zleca zadania. Niewytłumaczalne jest dla mnie, że cena odpadów zmieszanych jest tańsza niż segregowanych – powiedział. [paywall]
Podczas dyskusji radni zauważyli, że doszło do absurdu, że opłaca się nie segregować śmieci, zastanawiali się też, czy mieszkańcy z miasta nie mają wyższych rachunków kosztem mieszkańców z gmin. Poddawali w wątpliwość dane dotyczące ilości odpieranych śmieci, które do Eko-Przyszłości przesyła Pre-Zero.
– Czy któryś z pracowników jeździł za śmieciarkami. Sprawdzał ile faktycznie odpadów jest przywożonych? – zastanawiali się radni. Domagali się, aby nie siedzieć z założonymi rękoma i liczyć na cud, że śmieci już więcej nie zdrożeją, ale zacząć działać.
47 zł to drogo
Dyskusji przysłuchiwał się senator W. Tyszkiewicz, który gościnnie pojawił się na sesji.
– Czuję się trochę odpowiedzialny, bo Związek Międzygminny powstawał, kiedy ja byłem prezydentem – powiedział. – Czy 47 zł to jest drogo? Tak to jest drogo – odpowiedział sam sobie. – Kiedy powstawał Związek Eko-Przyszłość, to idea była taka, że łączymy potencjały, będziemy mieli duży strumień odpadów, to przynajmniej teoretycznie cena będzie niższa. Wiele gmin nam zazdrościło. Były lata, gdzie cena była niska. Firma, która to realizuje, jest firmą zewnętrzną. Eko-Przyszłość jest po to, żeby to nadzorować. Czy to robi dobrze, to państwo sami oceniacie, możecie przyjść na kontrolę, nie musicie czekać na sesję raz do roku – powiedział.
Senator gotowej recepty na tańsze śmieci nie miał?
– Można obniżyć standardy, ale nikt się na to nie zgodzi. Można wyjść ze Związku, ale co dalej? Organizujemy przetarg sami. I co będzie taniej? Mogę się o każde pieniądze założyć, że będzie drożej, bo wtedy jesteśmy sami, strumień odpadów będzie mniejszy, więc cena pójdzie w górę – wieścił.
W. Tyszkiewicz pokusił się o ryzykowną tezę, że mieszkańcy Nowej Soli jednak trochę tracą na tym, że są w Związku.
– Łatwo się domyślić, że odbiór śmieci z gmin wiejskich jest jednak droższy. Łatwiej dojechać do osiedla niż do odległej gminy Kolsko. Tak więc gminy wiejskie dzięki Nowej Soli mają niższą cenę za odpady. Gdyby zostały pozostawione same sobie, to byłaby dla nich katastrofa. Więc jedziemy na jednym wózku – powiedział. – Można się zdecydować na dopłaty, ale budżet Nowej Soli jest napięty. Możemy rozwalić związek, ale mniejsze gminy na tym stracą – dodał.
Jedno słowo – „monopol”
– Łatwo się atakuje Eko-Przyszłość i ludzi, którzy tam pracują, ale ja sobie szybko policzyłem – Eko-Przyszłość obsługuje 114 tys. osób, a zatrudnionych jest 25 pracowników, do których w każdej chwili można zadzwonić. Statystycznie jeden pracownik przypada na 4.560 mieszkańców – wyliczał senator. – Przyczyna wysokiej ceny zawiera się w jednym słowie. To słowo to „monopol”. Wiele lat temu też się obawialiśmy, że rynek śmieci będzie monopolizowany. Dzisiaj znaleźliśmy się w sytuacji, że do przetargu przystępuje tylko jedna firma i ona dyktuje warunki – powiedział. – Gdybyśmy chcieli sami budować instalację, to trzeba 100-200 mln zł. Moja prośba jest taka, żeby ostudzić emocje – powiedział.
29
Poprzedni artykuł