Mimo że w żagańskiej Szkole Podstawowej nr 1 pojawiły się wakaty, zgłaszająca codziennie gotowość do pracy Małgorzata Kalinowska została pominięta. – Tak Urząd Miasta traktuje człowieka, który przepracował w oświacie 32 lata – pożaliła się radnym była dyrektorka Jedynki.
Przypomnijmy, po 13 latach pracy w SP nr 1 Małgorzata Kalinowska nie została dopuszczona do konkursu na kolejną kadencję przez burmistrza Andrzeja Katarzyńca, który wystawił jej ocenę negatywną. Była dyrektorka o sprawiedliwość walczy w sądzie pracy. Sędzia chciał wydać wyrok już w grudniu ubiegłego roku, ale burmistrz złożył na niego zażalenie, twierdząc, że może być nieobiektywny, bo jego dzieci uczęszczały do SP nr 1, gdy Kalinowska była dyrektorką. Gdy żagański sąd oddalił zażalenie, burmistrz ponownie się odwołał. Tym samym sprawa odwleka się w czasie, a była dyrektorka codziennie zgłasza gotowość do pracy.
Naciski z góry?
Gdy w szkole pojawiły się wakaty, obecny dyrektor zatrudnił kogoś innego. Na tę dyskryminację Kalinowska pożaliła się radnym na poniedziałkowej komisji gospodarki i oświaty (22.05.).
– Wszelkie sprawy w Urzędzie Miasta są przez panów burmistrzów przeciągane, a ja jestem tego ewidentnym przykładem – grzmiała Małgorzata Kalinowska. – Codziennie chodzę do szkoły, zgłaszając gotowość do podjęcia pracy. 1 kwietnia zwolniły się dwa etaty – pedagoga i na świetlicy. Jeszcze w marcu złożyłam pismo, zwracając się z uprzejmą prośbą o zatrudnienie mnie, na czas trwania sprawy sądowej, na jednym z tych etatów, uzasadniając, że mam kwalifikacje. Do dziś nie otrzymałam odpowiedzi. Czy są naciski z góry, aby „nie przyjmować Kalinowskiej”? Tak się szanuje osoby, które oddały tej szkole serce – żaliła się.
Burmistrz sprawdzi
Na zarzuty M. Kalinowskiej odpowiadał wiceburmistrz. Dosyć pokrętnie.
– To jest procedura sądowa, samorząd nie ma żadnego wpływu na nią. Odwołanie zostało złożone, bo dzieci prowadzącego postępowanie były uczniami pani szkoły i stwierdziliśmy, że nie powinien go prowadzić ze względu na konflikt interesów – odparł zastępca burmistrza, Sebastian Kulesza. I zwrócił się wprost do M. Kalinowskiej: – W ilu placówkach wnioskowała pani o zatrudnienie?
– Złożyłam wniosek w Szkole Podstawowej nr 1, bo były dwa wolne etaty – odparła Kalinowska.
Na to wiceburmistrz też miał ripostę.
– To nie burmistrz zatrudnia, tylko dyrektor – zastrzegł Kulesza. Ale dorzucił: – Sprawdzimy to.
Jan Suchecki, dyrektor SP nr 1, twierdzi, że szukał pracownika na zastępstwo, nie na nowy etat.
– Wakat pojawił się, gdy nasz szkolny pedagog poszedł na urlop zdrowotny. Zanim pani Kalinowska złożyła wniosek, znalazłem już kogoś na zastępstwo. Szukałem pedagoga, nie pracownika do świetlicy – przekonuje.
21
Poprzedni artykuł