Czy będziemy oddychać lepszym powietrzem? W środę (20.04) odbyła się sesja żarskiej Rady Miasta, której głównym tematem było zanieczyszczenie powietrza.
Licznie przybyli na sesję mieszkańcy Żar mieli nadzieję, że dowiedzą się, czy powietrze w mieście jest bezpieczne dla ich zdrowia. Zawiedli się. W pewnym momencie rozczarowanie było tak duże, że zaczęły puszczać nerwy. – Jak długo będziemy wysłuchiwać tych kłamstw? – krzyczał wściekły Andrzej Wojtaszek, prezes stowarzyszenia ekologicznego „Los”, do Marii Wegner, dyrektora handlowego Kronopolu. Przedstawicielka największego „producenta zanieczyszczeń” w Żarach przekonywała, że firma nie ma się czego wstydzić, a miliony zainwestowane w ochronę środowiska zapewniają bezpieczne życie mieszkańcom miasta.
Dużo alergigów
– Czy przeprowadzaliście badania odnośnie wpływu formaldehydu na alergie? – pytał przedstawicieli Kronopolu Sławomir Gaik, radny, a z zawodu lekarz alergolog. – Bo ja i moi koledzy po fachu widzimy, że na naszym terenie jest znaczny odsetek tych chorób – dodał dyrektor 105 Szpitala Wojskowego.
– Formaldehyd jest szkodliwy dla zdrowia ludzi, a w Żarach jest podwyższone stężenie tej substancji – jednoznacznie poinformował Wojciech Wahlig z firmy Atmoterm.
Radny Lesław Krzyżak powiedział zebranym, że kontaktował się z kilkoma specjalistami od ochrony powietrza, którzy początkowo chętnie chcieli mu pomóc, gdy jednak dowiadywali się, że chodzi o zanieczyszczenia emitowane przez Kronopol, wycofywali się. – Nikt nie chciał podjąć się przeprowadzenia jakichkolwiek analiz – ubolewał radny.
Nie mają tajemnic
Radny Czesław Gadomski wzywał Kronopol do prowadzenia otwartej polityki w sprawie zanieczyszczenia powietrza. M. Wegner w odpowiedzi zapewniła, że Kronopol nie ma żadnych tajemnic i nie ma nic do ukrycia. – Każdy może przyjść, zobaczyć, zapytać, co robimy i w jakim zakresie – zapewniała przedstawicielka Kronopolu.
– Trudno teraz udowodnić, czy Kronopol emituje więcej formaldehydu, niż ma w pozwoleniu, czy mniej. Jednak oddychamy tym powietrzem i jesteśmy ciekawi, jak na co dzień wygląda stężenie formaldehydu – uzasadniał konieczność ciągłego monitoringu radny Zenon Oleszewski. Z propozycją wyszedł Zbigniew Lewicki, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. – Mogę przekazać do Żar klimatyzowany kontener, w którym jest możliwość zainstalowania aparatury do mierzenia zawartości formaldehydu w powietrzu. Na urządzenia jednak nie mam pieniędzy – poinformował Z. Lewicki. Radny Oleszewski nie tracił wigoru i zapytał M. Wegner, czy Kronopol zgodzi się na dofinansowanie takiej aparatury. Przedstawicielka firmy poinformowała, że Kronopol prowadzi monitoring na terenie zakładu i zaczęła narzekać na rosnące koszty drewna i innych surowców używanych do produkcji. – Zaczynam podejrzewać, że coś jest nie tak, jeżeli wam szkoda pieniędzy na niewielką inwestycję, która dałaby jasną odpowiedź, czy Kronopol truje czy nie – skwitował Z. Oleszewski.
Benzo(a)piren przekroczony
Joanna Werstler-Wojtaszek wskazała, że formaldehyd nie jest jedynym problemem w żarskim powietrzu. – W Żarach produkuje się 34 procent pyłów, które powstają w całym województwie. Dla porównania w Gorzowie Wielkopolskim jest to tylko 3 procent – wskazywała radna.
Radna zwróciła też uwagę, że poważnym problemem w Żarach jest przekroczenie norm na zawartość w powietrzu rakotwórczego benzo(a)pirenu. Stężenie średnioroczne jest dwukrotnie wyższe niż dopuszczalne. Dane z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku trafiły do marszałka województwa, który musi ogłosić program naprawczy.
Rozczarowany
Dyskusją rozczarowany był Wacław Maciuszonek. Burmistrz Żar sam jednak niewiele do niej wniósł. Nie miał żadnych propozycji, a jego wypowiedź kończąca spotkanie ograniczyła się do obrony Kronopolu przed zarzutami, że firma magazynuje zanieczyszczenia i wypuszcza je w nocy, gdy żaranie śpią. To chyba trochę za mało – jak na burmistrza i znawcę tematyki.




