Marcin Pabierowski był wielkim zwolennikiem spalarni w Zielonej Górze kiedy był w opozycji. Dlaczego jej nie buduje skoro został prezydentem?
Na początku roku rada miejska w Zielonej Górze podniosła stawkę za odbiór śmieci o 8 zł (dziś to 37 zł za osobę). Na sesji była mowa o tym, że Zakład Gospodarki Komunalnej tonie w długach, a trzeba zrobić niezbędne inwestycje oszacowane na 16 mln zł. Wymieniono budowę dodatkowej linii sortowniczej, modernizację komór kompostowych, zakup nowej suwnicy, ładowarek i śmieciarek (średni wiek sprzętu w spółce ma 27 lat). Nikt nie wspomniał o spalarni. Tymczasem niektórzy mieszkańcy pamiętają wypowiedzi Marcina Pabierowskiego z czasów, gdy był jeszcze w opozycji i krytykował ówczesnego prezydenta Janusza Kubickiego za to, że nie robi nic by taka instalacja powstała w Zielonej Górze.
„Samorządy i mieszkańcy płacą coraz więcej za „tradycyjne” składowiska oraz za ich utrzymanie. Dlatego musimy myśleć przyszłościowo, musimy szukać nowoczesnych rozwiązań. Jednym z nich są spalarnie odpadów, które przynoszą wiele korzyści. Oprócz utylizacji samych śmieci, za których składowanie nie musimy później płacić, podczas spalania produkuje się energię elektryczną lub cieplną, którą można później wykorzystać. Natomiast pozostałe po spaleniu popioły mogą być zużywane przez budowlańców” – mówił w tamtym okresie M. Pabierowski.
Niedawno na prośbę jednej z mieszkanek Jacek Budziński, wiceprzewodniczący rady z PiS, złożył interpelację w sprawie spalarni. Pytał m.in. czy miasto chce budować taką instalację, czy monitoruje możliwości pozyskania na nią środków i czy Zielona Góra ma strategię gospodarki odpadami, która przewiduję budowę spalarni.
Nie ma pieniędzy
M. Pabierowski odpisał mu, że w czerwcu 2023 roku została opracowana koncepcja „instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych” w skrócie ITPOK. Miasto miało także analizę w jaki sposób jednostki miejskie mogłyby wykorzystać ciepło ze spalarni. Była nawet wstępna lokalizacja, czyli teren przy ul. Nowej za Działem Zagospodarowania Odpadów. Ale nie opracowano raportu oddziaływania na środowisko, który jest niezbędny przy decyzji środowiskowej.
„Z przekazanych mi informacji wynika, że wszystkie prace związane z realizacją tego zadania zostały wstrzymane w marcu 2024 roku” – napisał M. Pabierowski. Z jego odpowiedzi wynika, że miasto nie rozważa aby budować spalarnię z własnych środków. Raczej myśli o szukaniu dofinansowania, ale na razie żadnych tego typu programów nie ma. Prezydent uspokaja jednak, że rynek dofinansowań krajowych i unijnych jest stale monitorowany przez jego pracowników.
Wszystko wskazuje więc na to, że Zielona Góra nadal będzie powiększać swoje składowisko. Prezydent ma jednak dobrą wiadomość dla tych mieszkańców, do których dociera smród składowanych śmieci. Otóż „zmieniono środek do neutralizacji zapachów na bardziej efektywny, zwiększono częstotliwość pracy instalacji odorowej nad komorami, zwiększono częstotliwość czyszczenia instalacji stabilizacji biologicznej”. Dodatkowo planowane są nasadzenia zieleni ochronnej na terenie Działu Zagospodarowania Odpadów od strony obwodnicy południowej.
Punkt widzenia zależy od…
Zdaniem J. Budzińskiego kolejny raz potwierdziło się przysłowie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. – Kiedy prezydent Pabierowski był w opozycji, to cały czas mówił to tym, że trzeba budować spalarnię, kiedy jest przy władzy, to już zrobiło się o tym temacie cicho – komentuje J. Budziński. Radny napisał w interpelacji, żeby miasto rozważyło podjęcie działań zmierzających do przygotowania takiej instalacji. – Ona poprawiłaby jakość życia mieszkańców, zapewniłaby efektywną gospodarkę odpadami, a także ograniczyłaby negatywne skutki środowiskowe obecnego składowiska. Nie możemy przecież w nieskończoność upychać śmieci na naszym składowisku – mówi J. Budziński.