Strona główna » Co wolno wojewodzie…

Co wolno wojewodzie…

przez imperia

To stare przysłowie przyświeca najwyraźniej Maciejowi Szafrańskiemu, przewodniczącemu Rady Powiatu w Żarach.
Radni przekonują się o tym niemal na każdej sesji.
– Czy możemy głosować nad czymś, czego nie widzieliśmy? – tak radny Tomasz Czajkowski skomentował brak załącznika do uchwały dotyczącej strategii powiatu. Chodziło dokładnie o wykaz błędów i ich poprawek.
Za przygotowanie uchwał odpowiada biuro Rady Powiatu, której szefuje M. Szafrański. W urzędzie przewodniczący jest niemal każdego dnia. Na swoje biuro wybrał pomieszczenia biura zarządu. Tam wstawiono mu biurko i krzesło. Ów pokój sąsiaduje z biurem Rady Powiatu przez ścianę.
– W dokumencie jest niby wymieniona moja miejscowość, Lipna, tylko że jest nazwana Lipa Łużycka. A takiej miejscowości nie ma. Jest też Kronopol, choć w Żarach mamy Swiss Krono. To są elementarne błędy. Będą się z nas śmiali za te „babole” – wyliczał Czajkowski. 
W odpowiedzi M. Szafrański wypominał radnym brak zaangażowania. 
– Mam żal, bo wszyscy radni byli zaproszeni, żeby nanieść poprawki. Teraz jestem zdziwiony, że podejmujemy takie dyskusje – upominał M. Szafrański.
Okazało się, że dokument trzeba pilnie przyjąć, bo gonią terminy. Przewodniczący tę presję chyba bardzo odczuwał, bo zarządził głosowanie, nie kończąc dyskusji.
– Nie słyszałem, by wcześniej zostały wznowione obrady – zauważył Sebastian Górski, radny z Jasienia.
M. Szafrański, nie słuchając tych uwag, przeprowadził głosowanie. Radni podnieśli ręce, ale wtedy włączył się radca prawny, który podchwycił uwagę S. Górskiego i powiedział, że przewodniczący musi najpierw ogłosić wznowienie obrad, potem zarządzić głosowanie. 
M. Szafrańskiemu nie pozostało nic innego, jak głosowanie powtórzyć, a wcześniej formalnie wznowić obrady sesji.
Ale to ja prowadzę obrady!
Kolejny problem wynikł przy okazji uchwał dotyczących budżetu, a konkretnie tzw. Wieloletniej Prognozy Finansowej.
– Mam zapytanie – zabrała głos Elżbieta Haściło, radna z Lubska. – W projekcie mamy 1 mln 610 tys. zł na utrwalenie nawierzchni dróg. Czy wiadomo, jakie drogi będę utrwalane? – chciała wiedzieć.
 – Czy to obejmuje WPF? – odpowiedział pytaniem M. Szafrański.
– Kwota, o jakiej mówi radna, jest w uzasadnieniu uchwały budżetowej, którą państwo otrzymali w poprzednim miesiącu. Tu tego nie ma – wyjaśniała Eliza Siemianowska, skarbniczka powiatu.
– Czyli, jak rozumiem, odpowiedź na pytanie jest w uzasadnieniu do budżetu? – dopytywał M. Szafrański
– Czy wobec tego pani skarbnik może odczytać z tego uzasadnienia, o którym mówi? – zaproponowała E. Haściło.
– Ale jesteśmy teraz w punkcie dotyczącym WPF! – M. Szafrański był najwyraźniej zdeterminowany, by radni o dziurach nie mówili, kiedy im się zachce.
– Ale pani skarbnik nie widzi problemu, by to odczytać – upierała się E. Haściło
– Ale to ja prowadzę obrady i zwracam pani radnej uwagę, że jak będzie budżet, to możemy to powtórzyć. A teraz mamy się skupić na tym punkcie – kategorycznie stwierdził M. Szafrański.
– W takim razie mam pytanie do mecenasa. Skoro najpierw robimy WPF, potem budżet, czy to problem, żeby po prostu odpowiedzieć? – chciała wiedzieć E. Haściło.
– Nie widzę problemu, żeby pytanie zadać i odpowiedzieć, bo to dokumenty powiązane -tłumaczył Michał Zwolak, radca prawny.
E. Haściło zgłosiła wniosek, żeby przedstawić wykaz dróg, które będą utwardzane w ramach kwoty, o którą pytała. A taki wniosek trzeba przegłosować.
– Dobrze, zatem poddaję wniosek pod głosowanie. Proszę o użycie przycisków – zarządził przewodniczący.
Po głosowaniu wyszło, że 9 radnych jest za, a 9 przeciw.
– Wniosek został przyjęty, zatem proszę… – zaczął Szafrański. Ktoś mu chyba jednak szepnął, że remis zwycięstwa nie oznacza, dlatego skorygował sam siebie: – A jednak nie został…
Kto jest przewodniczym?
Okazuje się, że bałagan panuje nie tylko na sesjach, ale i w protokołach z sesji. T. Czajkowski zauważył, że w protokole z sesji z końca lutego jest napisane, że przewodniczącym Rady Powiatu jest Wiktor Kułdosz. 
– To ja już nie wiem, kto obrady prowadził. To może jemu daliście dietę, którą mi zabraliście – ironizował T. Czajkowski (otrzymuje 20 proc. diety, bo nie należy do żadnej komisji, a to dlatego, że nie dopuściła do tego rządząca większość).
– Ja jestem przewodniczącym. A błędy sprawdzimy. Zagłosujmy za protokołem, uwzględniając tę pomyłkę i inne błędy – uciął M. Szafrański.
– Można przegłosować później, na następnej sesji – podpowiadał radca prawny.
– To tak zrobimy – przytaknął szybko M. Szafrański. 
Bo po co jeszcze miałaby się rozwinąć niepotrzebna dyskusja? 
Przypomnijmy, że dieta przewodniczącego jest znacznie wyższa niż szeregowego radnego. Wynosi 3 tys. 449,65 zł. Na rękę. Biorąc pod uwagę dochody M. Szafrańskiego, czyli emeryturę w wysokości ok. 4 tys. 600 zł brutto, to spory zastrzyk pieniędzy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz