Strona główna » Chcemy wreszcie odetchnąć

Chcemy wreszcie odetchnąć

przez imperia

Spółdzielcy z osiedla muzyków w Żarach napisali list do burmistrza. Mają dość dymiących kominów, zatrutego powietrza i przyprószonych pyłem roślin na działkach i balkonach. Burmistrz Wacław Maciuszonek szczerze przyznaje: – Nie wiem nawet, kim są ci ludzie.
– Mówimy o tym od lat. Na ostatnim walnym zgromadzeniu zdecydowaliśmy, że zwrócimy się do władz miasta o pomoc – mówi Maria Wiktor, mieszkanka ulicy Paderewskiego. Kobieta choruje na astmę. Skarży się, że zwłaszcza nocą niemal nie może oddychać. Opowiada o zebraniu, na którym w tej sprawie wszyscy podnieśli głos. Chorują starsi, cierpią dzieci. – Moja sąsiadka była na operacji w szpitalu, we Wrocławiu. Gdy jeden z lekarzy, z tytułem profesora, dowiedział się, że mieszka w Żarach, opowiedział, że właśnie wraca z sympozjum, na którym miasto to zostało przedstawione jako miejsce, gdzie statystyki notują o wiele większą liczbę zachorowań niż gdzie indziej. To jak my mamy być spokojni? – pyta retorycznie pani Maria.
 
Najpierw zakopcił
Pismo adresowane do burmistrza Żar podpisali w imieniu spółdzielców członkowie Kolegium Walnego Zgromadzenia. – Nie jest żadną tajemnicą, że mieszkańcy mają po dziurki w nosie dymu z Kronopolu – denerwuje się Wanda Dobroń, przewodnicząca kolegium. – Zwróciliśmy się do burmistrza, bo przecież to on był prezesem tej firmy, to on najpierw zakopcił naszą okolicę, a potem w kampanii przedwyborczej deklarował, że ochrona środowiska leży mu na sercu.
Pani Wanda ma działkę przy osiedlu, na którym mieszka. Mówi, żeby wreszcie przestali bujać, że to, co się wydobywa z kominów, jest nieszkodliwe, bo ona doskonale wie, jak wyglądają i reagują rośliny. – A ile z tego trafia do naszych płuc? Strach myśleć – dodaje. Jak mówi, mieszkańcy nie dążą do likwidacji fabryki, która wielu ludziom daje pracę, a miastu rozwój. Jednakże podkreśla, że wyłączanie filtrów jest karygodne. – Postanowiliśmy, że jeżeli władze miasta nie zareagują, zaostrzymy swój protest. Zaczniemy od pikiety – zapowiada W. Dobroń.
Prezes zarządu spółdzielni zapowiada, że również zwróci się do burmistrza z pismem w tej sprawie. – Pismo zostało złożone w środę, 6 lipca. Poczekamy na reakcję. Nie odpuścimy- obiecuje Stanisław Hałabura.
 
Spółdzielcy wątpią
W spółdzielni, na pytanie, czy komuś od nich udało się porozmawiać z pierwszym obywatelem miasta, nieoficjalnie słyszymy, że „pan burmistrz unika takich spotkań”. Wiara w to, że pismo przyniesie jakiś skutek, jest raczej niewielka. A przecież w kampanii wyborczej W. Maciuszonek mówił, że kwestia powietrza w Żarach jest bezpośrednio sprawą burmistrza, co miało podnieść jej powagę. Zapytaliśmy włodarza miasta o opinię w związku z apelem spółdzielców. – Pismo wpłynęło zaledwie wczoraj i już mam to komentować? – zdziwił się W. Maciuszonek. – Nie znam nazwisk tych osób, które je podpisały, nie wiem nawet, kim są ci ludzie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz