Ceny galopują, a nasze zarobki stoją w miejscu. – Chcemy godnie zarabiać, bo nie starcza nam na życie – alarmują mieszkańcy regionu.
Do sejmu trafił projekt uchwały (300 tys. podpisów), według której płaca minimalna ma wzrosnąć do 1.700 zł, czyli połowy prognozowanego średniego wynagrodzenia. Obecnie minimalna wynosi 1.386 zł, co – jak podkreślają mieszkańcy regionu – jest pensją głodową.
– Chciałbym założyć rodzinę, mieć dzieci. Ale z czego je utrzymam? Jak o tym pomyślę, to po prostu chce mi się płakać – nie ukrywa pan Sebastian, który pracuje za „najniższą” w jednym z żagańskich marketów. Poważnie zastanawia się nad emigracją.
Pracownicy chcą zmian
Katarzyna Morska ze Szprotawy wylicza koszty utrzymania trzyosobowej rodziny, które nawet w małym mieście są spore. – Wynajęcie dwupokojowego mieszkania to z opłatami minimum 700 zł. Licząc na jedzenie po 12 zł dziennie na osobę, wychodzi nam 1.080 zł miesięcznie. Z dwóch minimalnych zostaje nam więc na czysto 284 zł, a przecież trzeba jeszcze kupić środki czystości, ubrania, książki i podręczniki dla dziecka, czasem wykupić leki. Jak tu godnie żyć?! – złości się.
Z kolei Wacław Bartczak z Żagania mówi, że jak zarobki nie wzrosną, to region całkiem umrze. – Wszystkie moje wnuki wyjechały. Nawet jak płaca wzrośnie do 2 tys. zł, to tu nie wrócą, bo kto chciałby mieszkać na pustyni? – krzywi się.
Pracodawcy się boją
Niektórzy jednak na wiadomość o podwyżkach reagują alergicznie. – Zatrudniając kilka osób, trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami w wysokości kilku tysięcy złotych, bo zarabiający więcej będą chcieli zachować proporcję w wynagrodzeniach – zwraca uwagę jeden z żarskich hurtowników. Uważa, że poupadają drobne przedsiębiorstwa, które już teraz ledwo wiążą koniec z końcem. – Wzrośnie szara strefa. Ci, którzy teraz optują za zmianami, bardzo szybko zmienią zdanie, gdy trafią na bezrobocie – kwituje gorzko.
– Pracownik, który obecnie dostaje płacę minimalną, musi wygenerować dochód w wys. 3 tys. zł, czyli wynagrodzenie minimalne, plus podatki, składki na ubezpieczenie społeczne, urlop. Inaczej jego zatrudnienie nie będzie opłacalne – zwraca uwagę Łukasz Rut z oddziału Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej. Uważa, że zmiany uderzą nie w firmy z Wrocławia czy nawet Zielonej Góry, ale właśnie w małe rodzinne przedsiębiorstwa z Żar lub Żagania. – Płaca minimalna powinna być uzależniona od regionalnej specyfiki. Ciekawym pomysłem jest też indywidualne ustalanie jej dla różnych grup zawodowych – sugeruje.
Żeby żyło się lepiej
– Jeśli pracodawca nie potrafi zapewnić swoim ludziom odpowiednich warunków pracy, to znaczy, że się nie nadaje do prowadzenia biznesu. Powinny zostać tylko te zakłady, które są w stanie zapewnić pracownikom godziwe warunki życia – odpowiada wprost Krzysztof Sobczak przewodniczący żarskiej „Solidarności”.
Uważa też, że uzależnianie płacy minimalnej od zamożności regionu jest bez sensu. – Jeżeli ktoś w Gozdnicy wyprodukuje 100 telewizorów, to dlaczego ma obligatoryjnie dostać mniej od tego, kto tak samo się napracuje we Wrocławiu? Dla mnie to absurd – nie ukrywa. Podkreśla też, że państwo stać na postulowaną podwyżkę. – Większość firm w ubiegłym roku zanotowała zyski, a PKB rośnie. Choć od zmian ustrojowych minęło ponad 20 lat, nasze zarobki nie są europejskie – dodaje K. Sobczak. – Za minimalną nie sposób godnie żyć.
17
Poprzedni artykuł