Przyszli z dziećmi na zakończenie roku szkolnego, ale na apel nie poszli. Uczniowie kl. IV b łęknickiej podstawówki byli w tym czasie zamknięci w swojej klasie. To była decyzja rodziców i ich protest przeciwko połączeniu klas.
– Sprawa bojkotu odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców. Kto był pomysłodawcą i czy ktoś poniesie za to konsekwencje? – pytał podczas sesji Rady Miasta (4.07.) radny Przemysław Kacprzak.
Co było przyczyną takiej decyzji rodziców? Dowiadujemy się, że to był ich protest przeciwko połączeniu od września dwóch klas (a i b) w jedną klasę piątą.
Wyciągnę konsekwencje
Ta sytuacja zaskoczyła dyrektorkę.
– W sali gimnastycznej, gdzie odbywał się apel, wyczytywałam uczniów wyróżnionych za wysokie wyniki w nauce. Gdy doszło do wywoływania uczniów kl. czwartej b, nikt nie wyszedł. Okazało się, że dzieci z rodzicami są w gabinecie nr 57, na drugim piętrze. Nie zostałam o tym poinformowana przez wychowawczynię. I na pewno wyciągnę konsekwencje – zapewniała radnych na sesji Anna Zajączkowska, dyrektorka szkoły. I nie ukrywała wzburzenia. – Co trzeba mieć w głowie, żeby dziecko na galowo wystroić, przyjść do szkoły i zamknąć się w klasie na ponad dwie godziny? To są dzieci z klasy czwartej, które po raz pierwszy odbierają nagrody. Kuratorium jest zszokowane. Kto jest odpowiedzialny za bojkot? To rodzice, którzy podpisali petycję do burmistrza. Bo przez swój upór nie wyrażają zgody na połączenie klas – mówiła A. Zajączkowska.
Nikt nie chce z nami rozmawiać
– To, co się stało, to wyraz naszej determinacji, a w zasadzie desperacji. Po prostu pani dyrektor tonem nieznoszącym sprzeciwu oznajmiła nam swoją decyzję o połączeniu klas. Nie posunęlibyśmy się do tego, gdyby ktoś zechciał z nami porozmawiać i potraktować nas podmiotowo. Bo przecież szkoła to nie tylko nauczyciele, uczniowie, to także rodzice -komentuje Adrian Kotas, ojciec jednej z uczennic.
– Przez ten nasz strajk chcieliśmy, żeby nas ktoś usłyszał, bo tej pory nikt nie zwracał na nas uwagi. A przecież my walczymy o dobro naszych dzieci – dodaje Paulina Puzewicz, mama czwartoklasisty.
Wspominają spotkanie z A. Zajączkowską, które odbyło się 11.03. Jak mówią, usłyszeli wówczas, że klasy trzeba połączyć z powodu oszczędności.
– A przecież subwencja z tej racji, że w klasie są dzieci z orzeczeniami, jest wyższa. To kwota ok. 160 tys. zł, gdy koszt roczny klasy to ok. 150 tys. zł – wylicza Kinga Kotas, mama uczennicy i nauczycielka w przedszkolu.
Rodzice nie ukrywają rozżalenia.
– Chcą oszczędzać na naszych dzieciach, a w urzędzie planowany jest montaż klimatyzacji za 150 tys. zł i budowa parkingu za 170 tys. zł. W dodatku na pierwszej sesji po wyborach radni podnieśli sobie diety, a pensje burmistrza określili na maksymalnym poziomie. Pani dyrektor zarabia ponad 13 tys. 900 zł. Tylko dla dzieci brakuje – komentuje A. Kotas.
Rodzice napisali petycję do burmistrz Piotra Kuliniak. Wręczyli mu ją pod koniec maja, ale wciąż czekają na odpowiedź.
– Jesteśmy odsyłani od biurka do biurka, bo burmistrz stwierdził, że jego szefem jest Rada Miasta. A radni zdecydowali, że to burmistrz ma nam odpowiedzieć – mówią rozżaleni rodzice.
Zapewniają, że przez desperację zdecydowali się nie uczestniczyć wraz z dziećmi w apelu na zakończenie roku.
Chodzi o pieniądze?
Rozmawiamy z A. Zajączkowską. -Kuratorium jest zszokowane postawą rodziców i wychowawcy. Na spotkaniu w marcu poinformowałam rodziców, że do szkoły zostanie przeniesione przedszkole. I będzie mniej gabinetów do dyspozycji, a liczba uczniów połączonych klas wyniesie 24 – relacjonuje A. Zajączkowska. I wylicza, że połączona nowa klasa piąta nie odstawałaby pod względem liczby uczniów od innych klas. Nadmieniam, że dzieci z jednej jak i z drugiej klasy czwartej biorą udział i świetnie razem współpracują na różnych zajęciach i projektach.
– Nie usłyszałam o przedszkolu na tym spotkaniu. Tam była mowa w zasadzie tylko o pieniądzach, jeśli chodzi o przyczynę łączenia – mówi P. Puzewicz.
Ma trzy miesiące na odpowiedź
Z pytaniami zwracamy się też do P. Kuliniaka.
– Przedszkole chcemy przenieść na koniec 2026 roku. To w związku z z systematycznym spadkiem liczby dzieci w przedszkolu. Dla porównania w 2013 roku było ich 120, a w tym roku – 70. Podobnie jest w szkole – w 2012 roku było 290 uczniów, a w tym roku – 170. Przedszkole wymaga ciągłych remontów – argumentuje P. Kuliniak. Zapewnia, że odpowiedź na petycję trafi do rodziców. – Mam trzy miesiące, żeby na nią odpowiedzieć. Sprawa była poruszana na komisjach Rady Miasta, najpierw chciałem poznać opinię radnych. Po spotkaniu z rodzicami klasy IV, rozmawiałem z panią dyrektor. Potwierdziła, iż jesteśmy przygotowani do połączenia i nie wpłynie ono negatywne na poziom nauczania. Pokazała mi przykład z poprzedniego roku, gdzie po połączeniu dwóch klas czwartych w jedną, poziom nauczania nie spadł, a 9 świadectw z czerwonym paskiem w tej klasie dobitnie o tym świadczy – argumentuje P. Kuliniak.
Niech nas w końcu wysłuchają!
Burmistrz zarzeka się, że finanse na potrzeby urzędu nie będą pochodzić z oszczędności na szkole.
– Pieniądze na klimatyzację i parking mieliśmy już zapisane, planując budżet Łęknicy na 2025 rok w październiku ubiegłego roku, a decyzja o łączeniu klas IV została zapisana w arkuszu szkoły w maju tego roku – argumentuje P. Kuliniak
Rodzice czwartoklasistów nie zamierzają odpuścić. Po sesji Rady Miasta, złożyli skargę do Kuratorium Oświaty oraz burmistrza.
– Mamy nadzieję, ze w końcu zostaniemy wysłuchani – kończą.
17
Poprzedni artykuł