UKS Chromik to ewenement na skalę krajową. Koszykarze z niewielkich Żar co sezon z powodzeniem walczą najlepszymi klubami z dolnośląskiego. I często wychodzą z tych pojedynków obronną ręką. W niedawno zakończonym sezonie juniorzy z Żar okazali się lepsi od rówieśników z Wrocławia, Głogowa czy Jeleniej Góry.
Niewiele brakowało, by podopieczni Łukasza Rubczyńskiego i Tomasza Sobczaka, powtórzyli ubiegłoroczny sukces, kiedy to awansowali do ćwierćfinałów mistrzostw Polski. Zabrakło im trzech punktów do zajęcia czwartego miejsca, premiowanego awansem. Do sezonu Chromik przystępował bez swojego najlepszego wychowanka, Macieja Fedoruka, który związał się z Śląskiem Wrocław. – Do tego niemalże przez cały sezon kontuzjowany był Krzysztof Rudnicki. Zostaliśmy bez wysokich podkoszowych zawodników. A jak pokazały mecze walka pod tablicami była często kluczem do zwycięstwa – mówi T. Sobczak, trener Chromika.
Rozgrywki koszykarze z Żar rozpoczęli od rywalizacji w grupie B, gdzie zmierzyli się z Zastalem Zielona Góra I i II, Basketem Chrobrym Głogów, Starbolem Bolesławiec, Turowem Zgorzelec, Sudetami Jelenia Góra i Wschowsko-Sławskim Towarzystwem Koszykówki. Pierwszy etap zakończyli na trzecim miejscu. Dali się tylko wyprzedzić Zastalowi i Turowi. Już samo znalezienie się w najlepszej ósemce było sporą niespodzianką in plus. W walce o ćwierćfinał pokonali m.in. Gimbasket Wrocław i WKK II Wrocław, który w kraju jeśli chodzi o szkolenie młodzieży jest stawiany za wzór. Tak naprawdę o braku awansu zadecydował dwumecz z Górnikiem Wałbrzych. Pierwszy pojedynek żaranie rozstrzygnęli na swoją korzyść, wygrywając 116:91. Drugi mecz nieoczekiwanie jednak przegrali 69:72 i ostatecznie zakończyli sezon na piątym miejscu. Trzeba jednak zaznaczyć, że Chromik zagrał w Wałbrzychu Artura Suchodolskiego, swojego najlepszego strzelca.
Zabrakło Maćka, niech żyje Artur
– Został lekki niedosyt, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z drugiej gdyby ktoś mi przed sezonem powiedział, że tym składem będziemy w pierwszej ósemce to chyba bym nie uwierzył – stwierdza Ł. Rubczyński, szkoleniowiec Chromika. Postawa Chromika w lidze, to jednak nie przypadek. Pokazują to indywidualne statystyki. Na dziesięciu najlepiej punktujących koszykarzy w lidze, aż trzech pochodzi z Chromika. Klasyfikację wygrał A. Suchodolski, rzucając prawie pół tysiąca punktów, szósty był Dawid Kondratowicz (339 pkt), a tuż za nim uplasował się Rafał Mulawa (313).
– W poprzednich sezonach zdecydowanym liderem drużyny był M. Fedoruk. Gdy go zabrakło ciężar gry musieli wziąć na siebie inni. Świetni z tej roli wywiązał się A. Suchodolski. Duże postępy zrobił Dawid Kondratowicz oraz kilku innych zawodników – dodaje T. Sobczyk.
Rodzi się potęga?
Do prawdziwej sensacji może jednak dojść w rozgrywkach minikoszykówki. Młodzi zawodnicy z Żar, również rywalizujący w dolnośląskiej lidze, po 10 meczach są wiceliderami rozgrywek. Wyprzedzają takie kluby jak: Zastal, Turów czy Śląsk. Chromik ma jeszcze do rozegrania mecz z zespołem ze Zgorzelca i jeśli ukończy rozgrywki w pierwszej czwórce to awansuje do wielkiego finału, który zostanie rozegrany w Karpaczu. Niekwestionowanym liderem drużyny jest ogromny talent Michał Kempiński. 12-letni uczeń Szkoły Podstawowej rzuca zazwyczaj większość punktów, jakie zdobywa zespół. Sukces Chromika to pokłosie tworzonej w klubie piramidy szkoleniowej. Cyklicznie dla najmłodszych Chromik organizuje rozgrywki Basketmiania, gdzie „wyłapywane” są najzdolniejsze dzieciaki. Są też grupy naborowe i coraz lepiej układająca się współpraca ze szkołami.
Czeka ich ogromne wyzwanie
– W kolejnym sezonie będziemy rywalizować w juniorach starszych. To będzie dla nas ogromne wyzwanie – stwierdza Ł. Rubczyński. Nie będzie łatwo, bo zespół prawdopodobnie straci swojego lidera Suchodolskiego, o którego biją się wrocławskie kluby. Chromik do rozgrywek zgłosi również młodzików oraz dwie grupy w minikoszykówce.

