Korona Kożuchów wygrała ważny mecz z Piastem Czerwieńsk. Bohaterem został Bartosz Olejniczak, który w ostatniej akcji meczu strzelił gola na wagę trzech punktów.
Obaj trenerzy przed meczem mówili, że punktów potrzebują jak tlenu. Piast zajmuje przedostatnie miejsce w IV lidze, ale po czterech zwycięstwach z rzędu, drużyna zaczęła wierzyć w utrzymanie. Tymczasem Korona broni się rękami i nogami, żeby nie znaleźć się pod kreską. Tymczasem na wiosnę częściej przegrywa.
Sobotni pojedynek dla gospodarzy ułożył się idealnie, bo w 36. minucie sędzia podyktował rzut karny.
– Niejednoznaczny – mówi Tomasz Trubiłowicz, trener Piasta. – Ciężko powiedzieć, czy był faul. Mój obrońca mówił, że nie miał kontaktu z zawodnikiem Korony, i że sędzia dał się nabrać.
Zawodnicy z Kożuchowa w rundzie wiosennej przestrzelili już trzy karne. Tym razem do egzekucji został wyznaczony Bartosz Olejniczak. – Chciałem strzelić w stylu Roberta Lewandowskiego, ale nie do końca mi wyszło. Zatrzymałem się, bramkarz poszedł w prawo, to ja uderzyłem w lewo – opowiada. Na przerwę Korona schodziła z jednobramkowym prowadzeniem.
[paywall]
Strzał życia
Na początku drugiej połowie gospodarze dostali dwa ciosy, po których niejedna drużyna już by się nie podniosła. Najpierw w 52 minucie piękny strzał oddał Przemysław Bitner, który prawie z połowy umieścił piłkę w bramce Alana Stankiewicza. Pięć minut później równie imponującą bramkę strzelił Grzegorz Lipiński. Było 2:1 dla Piasta.
– To ostatnio norma, że tak tracimy bramki. Albo ze stałych fragmentów, albo przeciwnikom wychodzą strzały życia – tłumaczy B. Olejniczak.
Zawodnicy Korony nie zwiesili jednak głów i ruszyli odrabiać straty. Udało się w 65 minucie. Gola uderzeniem sprzed pola karnego zdobył Aleks Włodarczyk.
Gospodarze mieli jeszcze kilka dogodnych okazji, ale piłka, albo minimalnie mijała słupek, albo padała łupem Jacka Fleszara, bramkarza Piasta.
Kiedy minęła 90 minuta wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Doliczone minuty mijały i sędzia lada moment miał kończyć mecz, ale zawiązała się jeszcze jedna akcja Korony. Dośrodkowanie Damiana Stachurskiego głową wykończył B. Olejniczak. Trybuny oszalały, a na „Oleja” rzucił się cały zespół. Po chwili sędzia odgwizdał koniec.
– To było bardzo ważne zwycięstwo, bo graliśmy mecz o 6 punktów. Radość była ogromna i to nie tylko moja ale całego zespołu, bo wszyscy na to pracowaliśmy. Momentalnie cała presja z nas zeszła – mówi Bartek. Przyznaje, że od 70 minuty grał z kontuzją. – Naciągnąłem łydkę i chciałem zmianę, ale trener powiedział, żebym został do końca, więc można powiedzieć, że ta bramka to też jego zasługa – mówi.
Wygramy wszystko to będziemy bezpieczni
Trener Piasta po meczu miał pretensję do sędziego. – Doliczył 5 minut, ale nie skończył po tym czasie. Bramkę straciliśmy w 97 minucie, a nie było tyle przerw, żeby o tyle przedłużać – żali się T. Trubiłowicz.
W sobotę (21.05.) do Czerwieńska przyjeżdża Piast Iłowa. – Będziemy chcieli odrobić te straty, ale nie ma jednoznacznego faworyta. Szkoda, że nasza seria została przerwana – mówi trener Piasta.
Kożuchów czeka wyjazdowy mecz z Celulozą Kostrzyn nad Odrą, która nie wygrała od sześciu kolejek. – Ciężki mecz, bo my nie lubimy grać z takimi zespołami. Bardziej się mobilizujemy na te z góry tabeli. Ale nie ma co kalkulować i bawić się w matematykę, musimy wygrać wszystko, to będziemy bezpieczni – mówi B. Olejniczak.
16
Poprzedni artykuł