Strona główna » Była walka, punktów zabrakło. UKS Promień Żary ulega liderowi III ligi

Była walka, punktów zabrakło. UKS Promień Żary ulega liderowi III ligi

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Czwartkowy (22 stycznia) zaległy mecz w hali przy ul. Prusa w Żarach zapowiadał się jak klasyczne „lider kontra ambitny goniący”. I dokładnie taki był, choć nie obyło się bez drobnych paradoksów, które siatkówka lubi niemal tak samo jak tie-breaki.

Do Żar przyjechał lider rozgrywek lubuskiej III ligi kobiet, AZS Osiński Trans Uniwersytetu Zielonogórskiego i od pierwszych piłek dał do zrozumienia, że pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku. W pierwszym secie podopieczne Wiktora Zasowskiego miały wszystko pod kontrolą: zagrywka, blok i spokój w końcówkach złożyły się na wyraźne 25:14. UKS Promień Żary mógł wówczas jedynie notować w pamięci, co nie zagrało, i liczyć, że lider za chwilę spuści nieco z tonu.

Druga i trzecia partia były już znacznie bardziej wyrównane, przynajmniej do momentu, gdy decydowały się losy setów. Zawodniczki Roberta Penkala wreszcie nawiązały równorzędną walkę, momentami grając odważnie i bez kompleksów. Problem w tym, że gdy przychodziło do „tych” kilku piłek w końcówkach, więcej zimnej krwi zachowywały akademiczki z Zielonej Góry. Wyniki setów (25:23 i 25:21) mogą sugerować coś innego, ale kto był na trybunach, ten wie, że cyfry bywają bezlitosne i nie zawsze oddają dramaturgię boiskowych wydarzeń.

Tytuł MVP spotkania trafił do Julii Kochut z Osiński Trans AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego, a w barwach UKS Promień Żary najlepszą zawodniczką zespołu została Aurelia Bielawska.

Warto odnotować, że trener AZS w trakcie spotkania nieustannie rotował składem i na parkiecie co chwilę pojawiała się nowa zawodniczka, jakby szkoleniowiec traktował mecz w Żarach jako generalny sprawdzian przed decydującą fazą sezonu i prawdopodobnymi barażami. Luksus lidera? Niewykluczone.

Ostatecznie UKS Promień Żary musiał uznać wyższość faworyta, ale porażka 0:3 nie była meczem do jednej bramki. Była raczej potwierdzeniem, że lider pozostaje liderem, a gospodynie, choć jeszcze nie na szczycie, potrafią napsuć krwi każdemu.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz