Kolejny kredyt w wysokości ponad 5,4 mln zł zaciągną władze Żagania. Najwięcej pójdzie na remont pałacu. Radni mieli wątpliwości, a burmistrz chwalił siebie i urzędników. Za gospodarność.
Okazją do rozmów na temat niekończących się wydatków związanych z remontem Pałacu Książęcego była wakacyjna sesja nadzwyczajna (piątek, 26 sierpnia). Radni pytali na niej burmistrza Sławomira Kowala, kiedy skończy się remont i czy kolejna kwota 2 mln zł kredytu będzie ostatnią w ramach tzw. środków niekwalifikowanych. W pytaniach na temat zadłużenia przodował randy Henryk Sienkiewicz. – Miasto już sporo zaciągnęło kredytów. Czy jeszcze w tym roku zamierza się dalej zadłużać?
– Kwota 2 mln zł od samego początku była uwzględniona w wieloletniej prognozie finansowej gminy – tłumaczyła Teresa Łapczyńska, skarbnik miasta.
1,9 mln zł kredytu miasto przeznaczy na rewitalizację pałacowego parku. Po wyłonieniu wykonawcy okazało się, że musi dodać jeszcze 172 tys. zł. – Dzięki analizie budżetu dodatkowe pieniądze przesuniemy z innego zadania – budowy oświetlenia w strefie przemysłowej przy ul. Asnyka. W tej sytuacji nie będzie wymagane zaciągnięcie większego kredytu – dodała skarbniczka.
Sam się pochwalił
Daniel Marchewka, przewodniczący Rady Miasta pytał, ile jeszcze miasto wpompuje kasy w pałac.
– Firma wykonująca remont pałacu co chwilę na coś trafia i odkrywa. To rodzi dodatkowe koszty, które musi ponosić miasto. Czy to nie jest tak, że stajemy się „dojną krową”? – pytał przewodniczący Rady Miasta.
Burmistrz odpowiedział, że kiedy jest pałac, to miasto zawsze robiło za „dojną krowę”.
Po chwili, nieusatysfakcjonowany pytaniami radnych sam siebie i urzędników postanowił pochwalić. – Co do zadłużenia, to prosiłbym radnych, aby pochwalili urzędników i mnie za to, że zmniejszyliśmy planowany kredyt w wysokości 8 mln zł do 5,4 mln zł. Jeśli panowie radni tego nie zrobią, to sam pochwalę i siebie i urzędników – przyznał w swoim stylu.
Kowal po raz kolejny pochwalił się 17 procentowym zadłużeniem miasta i przy okazji wytknął dziennikarzowi „Regionalnej”, aby nie dodawała do długu miasta kredytów, jakie zaciągnęły podległe mu spółki miejskie. Otóż wyjaśniamy panu burmistrzowi, że miasto poręczyło swoim majątkiem, aby te spółki mogły dostać pożyczki. Jest więc również dłużnikiem wobec banków, które w razie problemów ze spłatą zadłużenia spółek należących do miasta , obarczą długiem miasto.
29
Poprzedni artykuł