– Nie będę płakał nad rozlanym mlekiem, idę do przodu – powiedział o budżecie na 2012 rok Józef Rubacha, burmistrz Szprotawy.
Na środowej sesji (28 grudnia) budżet przeszedł jednogłośnie. „Za” głosowały kluby nie tylko popierające burmistrza, ale również opozycyjne Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Szprotawskiej oraz SLD.
– Nie jest to budżet marzeń, ale realny na obecne możliwości gminy – zaznaczył radny Zbigniew Migas.
– To budżet na trudne czasy, optymalny, biorąc pod uwagę finanse gminy – dodał radny Łukasz Kowczyk. – Najwięcej pieniędzy pochłonie kanalizacja.
– Pewnie wielu będzie rozczarowanych, bo w budżecie nie ma pieniędzy na nowe chodniki czy drogi – zaznaczył radny Tadeusz Wiech. – Jednak przy 36-milionowym zadłużeniu gminy, deficyt na poziomie 7 milionów należy uznać za bezpieczny.
Uwag nie miał radny Franciszek Sitko, były burmistrz Szprotawy, który w wielu sprawach dotychczas nie zgadzał się z J. Rubachą.
Kanaliza pożre wszystko
Dochody w 2012 roku wyniosą 81 mln 519 tys. zł, a wydatki 88 mln 953 tys. zł. Dziura w budżecie zostanie pokryta kredytem i pieniądzmi z emisji papierów wartościowych. Zadłużenie na koniec 2011 roku sięgnie 47 procent. Praktycznie wszystkie pieniądze na inwestycje pochłonie dalszy ciąg budowy kanalizacji i oczyszczalni ścieków w Szprotawie (ponad 29 mln zł). 350 tys. zł będzie kosztować budowa wodociągu w Kartowicach. I na tym koniec. Burmistrz zaznacza, że pieniędzy na inwestycje, już w trakcie 2012 roku, może być więcej.
– Staramy się o dofinansowanie modernizacji miejskiego targowiska, przebudowy ul. Jesionowej oraz wymiany oświetlenia na energooszczędne. To ponad 7 mln zł – zaznacza Rubacha. – Dzięki tej ostatniej inwestycji, gmina rocznie zaoszczędzi na oświetleniu ok. 400 tys. zł.
Wyrozumiali
Radni jednogłośnie przegłosowali przyszłoroczny budżet. – Jestem radnym od 9 lat i nie pamiętam takiej sytuacji, aby wszyscy podnieśli rękę „za” – skwitował Andrzej Skawiński, przewodniczący Rady Miasta.
Po głosowaniu burmistrz Rubacha, uśmiechnięty i z lampką szampana w ręku, dziękował każdemu radnemu osobiście. – Wiem, że to nie jest budżet marzeń, ale mamy trudną sytuację finansową i nie możemy pozwolić sobie na wiele – zakończył.
17
Poprzedni artykuł