Strona główna » Boisko kością niezgody

Boisko kością niezgody

przez imperia

Mieszkańcy osiedla przy ul. Długosza w Żaganiu żądają od burmistrza przesunięcia boiska, które Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał rozebrać.
Od nakazu rozbiórki boiska na osiedlu przy ul. Długosza burmistrz Andrzej Katarzyniec odwołał się do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Twierdzi, że zostało ono wybudowane zgodnie z prawem. Według Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który wydał nakaz rozbiórki – wręcz przeciwnie. Orzekł on, że nie zostały spełnione aż trzy normy określające odległości od domów. Odległość boiska od okien domu jednorodzinnego państwa Szopa wynosi zaledwie 4,60 metra, a powinna co najmniej 10 metrów. Ponadto, odległość boiska od krawędzi jezdni ul. Kazimierza Wielkiego wynosi zaledwie 3,20 metra, a odległość placu zabaw od krawędzi ul. Długosza – 5,90 metra.
Boisko mogło zostać wybudowane zgodnie z prawem, gdyby zostało postawione na działce obok placu zabaw, a nie w miejscu… placu zabaw, który został przeniesiony.
Pierwotnie budowę boiska szacowano na 260 tys. zł, ale po przetargu trzeba było dołożyć do niego około 180 tys. zł. Łącznie pochłonęło więc 440 tys. zł, choć regulamin budżetu obywatelskiego zakłada, że inwestycja nie może kosztować więcej niż 300 tys. zł.
Obcy wchodzą na podwórko
Na poniedziałkowej komisji gospodarki i oświaty (22.05.), głos zabrali oburzeni mieszkańcy osiedla, którym boisko pod oknami uprzykrza życie. Żalili się, że piłki co chwila lądują na ich posesjach, a hałas przeszkadza im do późnych godzin wieczornych. Zażądali przesunięcia boiska w inne miejsce, ponieważ nie chcą czekać miesiącami na decyzję Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, a później ewentualnie także sądu.
– Od godz. 8.00 do 20.00 trwa rąbanie piłki do koszykówki i piłki nożnej. Założenie siatki nic nie da, bo nie zalepimy młodzieży ust taśmą – argumentował Andrzej Majewski. – Gdy ja buduję halę, muszę poinformować o tym  okolicznych mieszkańców, dostać od nich zwrotki, uzyskać opinię. Tymczasem mieszkańcy osiedla przy Długosza czekają na drogę od 10 lat, za to boisko powstało w iście ekspresowym tempie. I teraz nie daje nam normalnie żyć – opowiadał. Iz wrócił się do radnych: – Proszę was o męską decyzję i przeniesienie boiska w inne miejsce. Obcy ludzie wchodzą mi na posesję po piłkę, gdy przeleci przez płot. Czy mam im ją podawać czy może wzywać policję? A może wystąpić do sądu?
– Boisko miało być w innym miejscu, na terenie nadleśnictwa. Tyle tylko, że państwo nie uzyskaliście zgody od Lasów Państwowych na przejęcie działki, a następnie nie poinformowaliście o tym mieszkańców – zwróciła się do urzędników Monika Bartosz, przedstawicielka dewelopera, który pozwolenie na budowę domów jednorodzinnych na osiedlu otrzymał kilka miesięcy przed zgłoszeniem budowy boiska.
Na komisję przyszli także mieszkańcy, którzy postanowili bronić boiska, ale przy okazji przyznali, że od wielu lat czekają na asfalt na drogach.
– Sprzedając działki pod budownictwo mieszkaniowe, miasto jest zobowiązane zapewnić nam infrastrukturę rekreacyjną – zaznaczyła Marta Cicha. – Ale jeśli sprzedaje je o 100 procent drożej, to my oczekiwalibyśmy takich podstaw jak droga czy oświetlenie. Nie po to budowaliśmy domy, aby mieszkać w takich warunkach.
Będzie przykry finał?
Oburzenia nie kryli radni.
–  Boisko wybudowano ludziom na wycieraczce. Miasto strzeliło sobie samobója. Odwołania potrwają, ale finał będzie bardzo przykry – skwitował radny Daniel Marchewka. – Trzeba po męsku uderzyć się w pierś i powiedzieć, że popełniliście błąd.
 – Pan, jako inteligentny człowiek, który niszczył przez lata Żagań, powinien zostawić tę sprawę do rozstrzygnięcia organom – odgryzł się burmistrz A. Katarzyniec.
– Mam nadzieję, że ktoś za to poniesie konsekwencje – wtórował Marchewce radny Grzegorz Kuźniar
– To gigantyczna porażka tej kadencji, a dokładnie burmistrza Andrzeja Katarzyńca i jego zastępcy Sebastiana Kuleszy – skwitował radny Tomasz Kwarciński.
Radny Jakub Witek pokazał screen ze strony internetowej Urzędu Miasta, na której przed głosowaniem w ramach budżetu obywatelskiego urzędnicy informowali, że boisko powstanie „przy placu zabaw”, a nie na jego miejscu.
 – Mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd – podsumował dyskusję Witek.
Burmistrz współczuje
Na koniec burmistrz Katarzyniec przyznał, że bardzo współczuje mieszkańcom, którym boisko uprzykrza życie.
– Potwierdzam, że ci państwo nie mają komfortu. Urząd Miasta miał jednak prawo do procedury odwoławczej. Ja będę jeszcze pięć lat pracował, więc na pewno problem zostanie rozwiązany – zapewnił. – Przecież ja, facet, który ma 66 lat i też potrzebuje odpoczynku, nie chciałem państwu zrobić na złość – przekonywał. 
Burmistrz odwołał się od decyzji o nakazie rozbiórki boiska. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego ma miesiąc na rozpatrzenie sprawy. Jeśli podtrzyma decyzję, burmistrzowi pozostanie skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego. To może potrwać nawet do dwóch lat.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz