– Tak źle jeszcze nie było – żalą się przedsiębiorcy i handlowcy ze Szprotawy. I sprzeciwiają się planowanej przez burmistrza podwyżce podatków od nieruchomości.
Szprotawscy właściciele firm i sklepów spotkali się w czwartek, 3 listopada, z burmistrzem Józefem Rubachą. – Chcieliśmy od niego usłyszeć, że od przyszłego roku nie podniesie znacząco podatków od nieruchomości. To mogłoby zabić lokalny handel, który i tak już ledwo zipie – zaznacza Zbigniew Magdziak, przewodniczący Forum Gospodarczego, które zawiązało się, by bronić interesów lokalnych przedsiębiorców. – Burmistrz powinien szukać oszczędności, redukując zbyt dużą ilość urzędników, a nie sięgać do kieszeni podatników. W Szprotawie podatek od nieruchomości wynosi około 19 zł od metra kwadratowego. Dla porównania w Kożuchowie jest to 16,55 zł, a w Nowej Soli – 16,83 zł – podaje.
Zdaniem Z. Magdziaka, tak źle w Szprotawie jeszcze nie było. Dlatego przedsiębiorcy postanowili się zjednoczyć i walczyć o swoje prawa. – Prowadzę sklepy z meblami i artykułami AGD i wiem, że jest coraz trudniej. Widzę, że szprotawski handel umiera. Zamyka się sklep za sklepem, umiera nawet miejskie targowisko. Firmy zwalniają pracowników, padają sztandarowe dla miasta zakłady, tak jak Sklepiński – wylicza Z. Magdziak.
Argumenty przedsiębiorców nie przekonały burmistrza. J. Rubacha jest nieugięty. Teraz wszystko zależeć będzie od radnych, bo to oni będą musieli zgodzić się na planowaną podwyżkę – o 4,2 proc.