W niedzielne popołudnie, 4 sierpnia Stal Felgenhauer Jasień pokonała w pierwszej kolejce Lubuskiej 4.ligi rezerwy Warty Gorzów 5:0. Bramki dla gospodarzy strzelili: Bartosz Konieczny x2, Pavlo Volk x2 oraz Patryk Jasiak.
Pierwszy mecz pretendentów do awansu o 3. Ligi był dla samych zainteresowanych bardzo ważny. Z każdego względu, sportowego, psychologicznego, a przede wszystkim wizerunkowego. W poprzednim sezonie Stali nie udało się awansować, dlatego plan prezesa, który zakładał awans co roku, został stanowczo zaburzony.
Tym razem chętnych do grania w 3. Lidze jest jakby mniej, a do tego weszły nowe przepisy pozwalające bić się o awans zespołom zajmującym drugie miejsce. Szansa na to, żeby w końcu dostać się do trzecioligowych rozgrywek wzrosła.
Po niedzielnym spotkaniu wydaje się, że niewiele drużyn dotrzyma kroku ekipie Łukasza Czyżyka, ale jak to mówi klasyk: dopóki piłka w grze…
Od początku Stal rządziła i dzieliła na własnym boisku. O ile to można nazwać boiskiem, bo jakaś trawa w końcu urosła na tym kartoflisku i pokryła wszelkie nierówności. Niestety piłkarzom trudno się grało na tych „falach Dunaju”. Piłka zaskakująco podskakiwała, żyjąc niejednokrotnie własnym zżyciem. Jeżeli w Jasieniu ma być 3.liga to nie przypuszczam, żeby ktokolwiek o zdrowych zmysłach dopuścił ten ugór do gry na tym poziomie. Tak samo z spikerem, który w czasie meczu prowadził monolog z kibicami Stalówki, używając delikatnie mówiąc słów kolokwialnych. Kibice na szczęście „olali” pana z mikrofonem i nie zareagowali nawet na tekst: ruszcie w końcu dup… i kibicujcie. No poziom spikera oraz jakość murawy stanowczo do poprawy. Natomiast niczego nie trzeba zmienić w grze zespołu, który do 60 minuty grał jak z nut. Stalowcy dominowali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i do przerwy nastukali Warcie 4 gole. A zrobili to ot tak, z łatwością i uśmiechem na twarzy. Należy również odnotować fakt, że pierwszy strzał w pierwszej części gry goście oddali dopiero w 43 minucie.
Jestem Bruce Lee karate mistrz!
Druga połowa przeszła do historii bez większych emocji. Lejący się z nieba deszcz skutecznie uniemożliwiał na tej „murawie” jakąkolwiek grę. Piąta bramka dla gospodarzy padła po rykoszecie i nawet sam strzelec był leciutko zaskoczony, że futbolówka znalazła się w siatce. Kwadrans później ospałą lekko atmosferę rozgrzali sami piłkarze, którzy chyba trochę zmarzli, więc postanowili się rozgrzać i przy okazji sprawdzić swoje bokserskie umiejętności. W 75’ minucie na środku boiska zakotłowało się po faulu na Aronie Athenstadzie. Zawodnicy skoczyli sobie do oczu. Najpierw sprawiedliwość na winowajcy chciał wymierzyć Jakub Malec, a potem ciśnienia nie wytrzymał Pavlo Volk, który do rozdzielającego obu adwersarzy Mateusza Kaczorowskiego wyskoczył niczym Bruce Lee.
Zawodników musieli uspokajać sędziowie. A arbiter główny Daniel Ilkowski ukarał żółtą kartką Jakuba Malca i Mateusza Kaczorowskiego, dla którego było drugie napomnienie co poskutkowało czerwoną kartką. Do końca meczu niewiele się działo i Stal zasłużenie wygrała z bardzo słabą Wartą II Gorzów Wielkopolski 5:0 i zrobiła pierwszy krok w stronę awansu. Teraz podopiecznym „Czyżola” pozostało ich tylko 33.
26




































































Poprzedni artykuł