O zabieganiu – nie tylko na boisku, plotkach, ograniczeniach i pojedynku z topową, najprawdopodobniej ekstraklasową drużyną rozmawiamy z Dariuszem Arkuszewskim, prezesem żarskiego Promienia.
W tym roku klub obchodzi jubileusz 65-lecia. Jakich atrakcji możemy się spodziewać?
Obchody rozpoczną się z dniem inauguracji rundy wiosennej, czyli w sobotę, 19 marca, a zakończą w lipcu. Zostanie wydana pierwsza w historii książka podsumowująca dotychczasową działalność klubu. Punktem kulminacyjnym będzie mecz z topową polską drużyną. Spotkanie zostanie rozegrane w ramach Dni Żar. Przygotowaliśmy jeszcze kilka innych trakcji, ale szczegóły będziemy ujawniać z biegiem czasu.
Rozmawiamy w przededniu inauguracji rundy wiosennej. Zespół przystępuje do rundy rewanżowej z dużymi nadziejami. Czego pan oczekuje od drużyny?
Podobnej postawy do tej, jaką piłkarze prezentowali w rundzie jesiennej. Niech grają atrakcyjny futbol i sieją postrach wśród innych drużyn. Z drugiej strony, nie wywieram żadnej presji na zespole. Nie powiem „walczcie o II ligę”, bo finansowo i organizacyjnie nie jesteśmy jeszcze gotowi do gry w wyższej klasie.
Półtora roku minęło, od kiedy został pan prezesem Promienia. Co uważa pan za swój sukces, a co za porażkę?
Największym problemem są bolączki budżetowe. Mam nadzieję, że wraz z Radą Sportu, której jestem członkiem, wypracujemy jednolity model rozwoju i finansowania żarskiego sportu, który będzie funkcjonował przez następne kilkanaście lat. Za swój największy sukces uważam to, że stawiając na pewnych ludzi – takich jak trener, zawodnicy i inni pracownicy klubu – nie pomyliłem się. Potwierdzeniem jest atmosfera w klubie, wyniki sportowe. A przypomnę, że jeszcze rok temu, poza naszymi wychowankami, nikt nie chciał grać w Promieniu. Teraz mamy szeroką kadrę, wracają do nas piłkarze.
Jak układa się współpraca z nową władzą? Padają deklaracje pomocy klubowi?
Nie ukrywam, że zabiegamy o przychylność. Chcemy pokazać władzom, radnym, że warto na nas stawiać. Jesteśmy jedynym w mieście klubem w grach zespołowych, który gra na poziomie seniorskim. Poza tym wraz z Uczniowskim Klubem Sportowym szkolimy setki dzieci. Mamy także najliczniejszą publikę.
Zapowiadał pan, że chce przekonać lokalnych przedsiębiorców do wspierania klubu. Czy w przerwie zimowej udało się pozyskać nowych sponsorów oraz zatrzymać starych?
Praktycznie wszystkich dotychczasowych sponsorów udało się nam zatrzymać. Dodatkowo mamy podpisaną umowę z jedną z większych firm w regionie, ale na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów. Jednocześnie, za pośrednictwem „Gazety Regionalnej”, chciałbym zaapelować do wszystkich lokalnych przedsiębiorców. Sponsorowanie Promienia to świetny interes. Jesteśmy największym klubem w regionie, o długoletniej historii. Z Promienia wyszło wielu znanych piłkarzy. Nie jesteśmy anonimowi, a wręcz przeciwnie. Średnio na mecze Promienia przychodzi pół tysiąca kibiców. Mocną stroną klubu jest również oficjalna strona internetowa, na która „wchodzi” kilka tysięcy osób miesięcznie.
Jednym z istotniejszych sponsorów był Kronopol. Czy klub może nadal liczyć na wsparcie największej żarskiej firmy?
Chciałbym rozwiać wszystkie plotki, które krążą po mieście. Kronopol był i jest naszym sponsorem. Mamy deklarację władz firmy, że w kolejnych latach również będą nas wspierał. Wszystkie umowy sponsorskie są jednak objęte klauzulą tajemnicy i nie mogę ujawnić kwot, jakie sponsorzy przekazują na rzecz klubu.
Jakim budżetem będzie dysponował klub w tym roku?
Otrzymaliśmy z miasta prawie dwukrotnie większą dotację niż przed rokiem (189 tys. zł), ale jednocześnie chciałbym podkreślić, że od kilku lat staramy się o ponad pół miliona złotych. Nie mamy takiego komfortu jak np. w Ilance Rzepin czy w Czarnych Żagań, gdzie w dziewięćdziesięciu procentach to miasto utrzymuje klub. W Promieniu pieniądze z miasta to jedna trzecia budżetu. A że nie mamy pozamykanych, podpisanych umów sponsorskich, na razie nie mogę precyzyjnie powiedzieć, ile będziemy mieć pieniędzy.
19
Poprzedni artykuł