Po tym, jak nie udało się wprowadzić obostrzeń nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie, o prohibicji rozmawia się w Zielonej Górze.
Tematu nie wywołał prezydent Marcin Pabierowski, ale radny Robert Górski, który do Rady Miasta dostał się z list Janusza Kubickiego. Na ostatnie obrady (30.09.) przyniósł projekt uchwały zakazującej sprzedaży alkoholu w sklepach między godz. 22.00 a 6.00 rano.
– Będzie można kupić ten alkohol w punktach gastronomicznych i tam wypić, ale będzie zakazana sprzedaż w sklepach na wynos – zapowiedział R. Górski. – Samorządów, które wprowadzają takie zakazy, jest coraz więcej, ostatnio zrobił to Wrocław. Nie udało się w Warszawie, ale z tego, co wiemy, Warszawa ma do tego wrócić. To, co się dzieje wokół starego miasta w Zielonej Górze, w szczególności w piątki i w soboty, to często są sceny dantejskie. Ludzie piją na domówkach, w lokalach gastronomicznych, a potem idą się dopić, kupując alkohol w sklepach nocnych i tam dochodzi do licznych awantur, są interwencje pogotowia ratunkowego – przekonywał radny.
Mówił, że przez osoby nadużywające alkoholu jest przeciążony SOR, izba wytrzeźwień pęka w szwach, a pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej też mają co robić, bo po nocnych burdach trzeba przecież posprzątać.
– Nie jest to zamach na wolność, bo wolni ludzie zdążą kupić alkohol do godz. 22.00. Jeśli ktoś musi kupić alkohol po tej godzinie, to jest bardzo często uzależniony – stwierdził radny.
– Temat do dyskusji, ale musimy się nad nim poważnie zastanowić, żeby nie przesadzić w żadną stronę, bo nadmierne ograniczenia, jak pamiętamy z historii, powodowały powstawanie melin – zwrócił uwagę Janusz Rewers, radny KO.
Temat prawdopodobnie wróci na następnej sesji.
Nowa Sól tematem zajmowała się trzy lata temu. Wtedy to, z inicjatywy ówczesnego prezydenta Jacka Milewskiego, przegłosowano uchwałę, która ograniczała sprzedaż między godz. 23.00 a 6.00 rano.