Pięcioletni Bartek Liskowicz z Żar, który poruszył serca naszych czytelników, nie żyje. Zmarł w nocy z czwartku na piątek (1/2 marca).
W poniedziałkowe (5.03.) przedpołudnie, na cmentarzu w Piotrowie (gm. Przewóz), chłopca pożegnała rodzina i znajomi. To rodzinna miejscowość taty Bartka. Na pogrzeb przyszło tyle osób, że cmentarna kaplica nie była w stanie ich pomieścić. W czasie mszy, nad małą białą trumną, ks. Zygmunt Czepirski mówił, że chrześcijanie muszą akceptować Bożą wolę, choć nie są w stanie jej pojąć. Słowom kapłana towarzyszył płacz. Z. Czepirski podziękował za okazane chłopcu i jego rodzinie wsparcie, pomoc oraz za wszystkie akcje i zaangażowanie się wielu osób do ostatnich dni Bartka.
– Chciałabym się przyłączyć do tych podziękowań. Dziękuję również wszystkim tym, którzy żegnali mojego synka, na czele z księdzem proboszczem – powiedziała następnego dnia „GR” Jolanta Sztraub, mama chłopca.
Poruszeni byli wszyscy, nie wyłączając pracowników firmy pogrzebowej. – Wiele rzeczy widzieliśmy w swojej pracy, ale nawet nam trudno się pogodzić z tak szybką śmiercią niewinnego dziecka – mówili, wspominając chwile, gdy zabierali ciało Bartka z domu.
Uprzedziła ich śmierć
O chorującym na nowotwór Bartku „Gazeta Regionalna” pisała od kilku tygodni. Akcja przesyłania mu urodzinowych kartek i prezentów spotkała się z wielkim odzewem czytelników. Dzięki ich wielkiemu sercu udało się spełnić marzenia chłopca o telewizorze, na którym oglądał bajki o swoim ulubionym bohaterze kreskówek, Zygzaku McQueen`ie, i o pięknym łóżeczku w kształcie sportowego auta. Życzenia na piąte urodziny, które okazały się ostatnimi w życiu chłopca, przesyłały za pośrednictwem redakcji prywatne osoby, a także szkoły i przedszkola.
– Jestem wdzięczna za każdy życzliwy gest i wsparcie. Mojego synka już nie ma wśród żywych, ale chcę gorąco podziękować wszystkim tym, którzy pomagali lub proponowali pomoc – mówi mama chłopca. Ci ostatni nie zdążyli. Uprzedziła ich śmierć.

