Strona główna » Baba w ciąży i brak awansu w pracy, czyli frustracje młodego pokolenia według Teatru w Temacie

Baba w ciąży i brak awansu w pracy, czyli frustracje młodego pokolenia według Teatru w Temacie

przez Adam Sommerfeld

Na przedstawieniu Teatru w Temacie już byłam. Na premierze Nowego Wyzwolenia i Zabawy. To był ich pierwszy spektakl przed szerszą publicznością. Ledwo raczkowali i ich wprawki na dużej scenie w Lunie były tylko przedsmakiem czegoś. Wtedy miałam nadzieję, że większego. Czy tak się stało? Czy Mariusz Pękala dał radę i poprowadził swoich aktorów wyboistą droga do celu?
Piwnica za Torami
Tym razem nasze spotkanie odbyło się w podziemiach sali widowiskowej Luna ŻDK. W Piwnicy Za Torami. Mariusz Pękala lubi takie prztyczki do artystycznej bohemy. Do Skubrii w Tomacie doszła więc słynna Piwnica pod Baranami. Ciągnie go do awangardy i absurdu, ale to nie dziwota wszak wyrósł z Teatru Drewniana Kurtyna. Trochę mnie ten underground niepokoił, bo niełatwo popaść w przesadę, zwłaszcza młodym ludziom, którzy rzadko kiedy odróżniają Mrożka od Mrozu. Ale nieraz trzeba dać się ponieść. Wystrój sali, a raczej jego brak trochę przytłaczał. Białe postkomunistyczne, granitowe płytki i żółte żeberkowe kaloryfery przyprawiały o gęsią skórkę, a wisząca pod sufitem wentylacja, przypominała halę fabryczna. Malusie okienka przy suficie i chyba lada barowa dopełniały siermiężnego widoku. Na środku aktorzy postawili dorycką kolumnę(!) i słynną już czerwoną kanapę, którą taszczą ze sobą od pierwszego przedstawienia. Dwie lampki i reflektor to wszystko czego młodym aktorom było potrzebne do grania. I dobrze. Bo przesadne dekoracje na pewno nie były im potrzebne.

Było całkiem zabawnie
Tym razem Teatr w Temacie wziął się za tekst współczesny. Taki bardzo nawet. Jakby z ostatniego postu na FB. „Event – czyli w pracy…” to wariacje na podstawie dramatu „Zmęczone” Darii Sobik. Ten temat ewidentnie świetnie leżał ekipie Mariusza Pękali, bo bez problemu wyczuła wszystkie niuanse i emocje jakie targają młodymi ludźmi. Ich poczucie bezsilności, frustracji, rozgoryczenia, braku nadziei albo przeciwnie – poczucie dumy i sprawczości, kiedy, jak im się wydaje, w końcu są asertywni i sprzeciwiają się naczalstwu. Choć na początku było widać tremę, bo niewielka widownia, dosłownie pękała w szwach, to w trakcie trwania spektaklu aktorzy nabierali pewności siebie, a kiedy na scenie pojawił się Adam Stróż w widocznej ciąży, było już całkiem zabawnie. Reżyser, schowany za barem, przeżywał każde słowo i jak go znam, sam chętnie by jeszcze pohulał na scenie. Choć pewnie znalazłabym kila słabszych momentów, to jakoś specjalnie ich nie szukałam, bo to było bardzo ciekawe doświadczenie. Na tyle inspirujące, że siadłam do tego tekstu, choć obiecałam sobie, że nigdy już nie popełnię żadnej recenzji. A jednak.

Czekam na więcej  
Ale do brzegu. Gratuluję odwagi i doceniam pomysł. Cieszę się, że są jeszcze, pełni żaru w trzewiach, młodzi ludzie, którym się chce. Brawo Mariusz Pękala, ty wiesz, że bycie guru dla tego pokolenia nie jest łatwe. Żałuję tylko jednego. Wiem, że jest jakiś urok w tej piwnicy i nazwa całkiem niezła, ale ja bym chciała zobaczyć was na scenie. Bo teatr to teatr. Taki z kurtyną i deskami. Światłami i gongiem w przerwie. Zapachem starych obitych czerwonym pluszem krzeseł. Może jeszcze kiedyś tam się spotkamy. Czego sobie i wam życzę.
„Ewent- czyli w pracy”- reżyseria, dźwięk, światła – Mariusz Pękala, układ choreograficzny tanga – Marek Kostrubiec.
Obsada: Wiktoria Błaszczyk, Wiktoria Dondziło, Oliwia Górniak, Marcel Hebda, ⁠Lilianna Kasprolewicz, Roksana Kowalska, Kaja Kozłowska, ⁠Anna Olak, Mateusz Olkiewicz, Ewa Olszewska, ⁠Adam Stróż.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz