Strona główna » Azbest jak leżał, tak leży…

Azbest jak leżał, tak leży…

przez imperia

50 metrów sześciennych niebezpiecznego eternitu wciąż zalega na skraju Kiełcza. Ten bałagan może posprzątać już tylko syndyk.
O hałdach niebezpiecznego eternitu, które zalegają na skraju Kiełcza, pisaliśmy w połowie grudnia. Temat zgłosił nam jeden z mieszkańców wsi, którego zaniepokoiły odpady walające się po ruinach dawnych zakładów przemysłowych.

– Jak zobaczyłem, co narobili, to krew mnie zalała. Zastanawiam się jak prawnie zakwalifikować takie pozostawienie azbestu. Zwłaszcza, że w zbiorniku wodnym, zaledwie 30 metrów dalej, widziałem traszki. Gatunek ściśle chroniony – mówił mężczyzna.

Jak dowiedzieliśmy się wówczas w urzędzie gminy, teren jest własnością prywatną i należy do warszawskiej firmy Marwood. Spółka jest w upadłości, a skontaktowanie się z jej szefostwem jest praktycznie niemożliwe, nie wspominając o wyegzekwowaniu posprzątania terenów w Kiełczu.

Pełnomocnik syndyka

Sprawą zainteresowaliśmy też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Zielonej Górze, który pod koniec listopada przeprowadził kontrolę na tym terenie. – O wynikach kontroli powiadomimy niezwłocznie po jej zakończeniu odrębnym pismem – czytamy.

Minęły cztery miesiące i… WIOŚ obiecane pismo przysłał. A w nim długi opis działań, które podjęto w sprawie odpadów w Kiełczu.

W skrócie: jeszcze w listopadzie pracownicy inspektoratu byli na miejscu, gdzie wśród różnego rodzaju odpadów naliczyli ok. 20 hałd płyt eternitowych.

Po ustaleniu aktualnego adresu firmy, prezesa wezwano do stawienia się w siedzibie inspektoratu. Pisma nikt nie odebrał, nikt nie przyjechał.

Wezwano więc syndyka masy upadłościowej. Ten wysłał pełnomocnika, który 7 lutego pojawił się w Zielonej Górze.

26 eternitowych hałd

Dalej czytamy: – Z informacji uzyskanych od pełnomocnika syndyka wynikało, że podczas sporządzania inwentarza majątku masy upadłości, na przedmiotowych działkach znajdowały się już odpady. Ponadto oznajmiono, że w najbliższych dniach przewiduje się wyprzedanie poszczególnych składników majątku, natomiast nieruchomości znajdujące się w Kiełczu wystawione zostaną na przetarg w połowie roku.

Pracownicy inspektoratu, wraz z pełnomocnikiem syndyka, ponownie udali się do Kiełcza. Tym razem naliczono 26 hałd płyt eternitowych, których łączną objętość oszacowano na ok. 50 m sześć. Oprócz tego stwierdzono tam mnóstwo pojedynczych kawałków, luźno porozrzucanych po terenie byłych zakładów.

Będzie kasa, będzie czysto

Co dalej? WIOŚ zapowiada, że zwróci się do wójta gminy „z wnioskiem o podjęcie działań w ramach posiadanych kompetencji”.

W teorii gmina nakazuje „nakazuje posiadaczowi odpadów usunięcie odpadów z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania”. W praktyce jednak właściciel terenu może wykręcić się brakiem funduszy. O ile w ogóle odbierze pismo.

Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie gminy, jedyna szansa na pozbycie się azbestu z Kiełcza, to pomyślne spieniężenie majątku spółki przez syndyka. Uzyskane wówczas pieniądze można byłoby przeznaczyć na uprzątnięcie terenu, o ile inne wierzytelności nie byłyby bardziej priorytetowe.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz