Strona główna » Amerykański sen Kowala

Amerykański sen Kowala

przez imperia

Pole golfowe w parku, restauracja, hotel i sale konferencyjne w komnatach. To wizja amerykańsko-izraelskiego inwestora, który chce wydzierżawić od miasta Pałac Książęcy w Żaganiu.
 Burmistrz Sławomir Kowal (w środę, 9 listopada) oprowadzał po Żaganiu bogatego inwestora. Po rozmowie w swoim gabinecie, zabrał gościa do Pałacu Książęcego. Pokazał pałacowe komnaty i park, które są jeszcze w trakcie remontu. Jak ustaliliśmy, inwestor z USA jest zainteresowany dzierżawą części pałacu. Chce tam otworzyć hotel, restaurację, wynajmować sale na konferencje i spotkania biznesowe. Myśli również o zagospodarowaniu parku. Na wyspie  parkowej miałoby powstać pole golfowe.
Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta, potwierdza, że takie spotkanie się odbyło. Zapewnia, że rozmowy są „zaawansowane”. – Do końca tego roku amerykański inwestor z izraelskimi korzeniami obiecał nam przedstawić koncepcję zagospodarowania części pałacu i biznes plan – zdradza rzecznik.
W Urzędzie Miasta przekonują, że miasto czerpałoby zyski z dzierżawy (choć na razie o konkretnych kwotach nie ma mowy), a przy okazji odciążyło spółkę Pałac Książęcy, która spłaca 16 mln zł kredytu. Rzecznik zapewnia, że w grę wchodziłaby dzierżawa tylko części pomieszczeń (nie zdradza, na jaki okres), a pałac i park byłyby nadal dostępne dla mieszkańców. 
 
Cuda na kiju
Skąd to znamy? O podobnych wizjach pisaliśmy już w 2003 i 2004 roku. Najpierw pałacem interesował się inwestor z Turcji. Planował hotel, kręgielnię, multikino, pole golfowe. Burmistrz S. Kowal był entuzjastycznie nastawiony do tego pomysłu, ale nic z tego nie wyszło. Rok później, o pałac znów zrobiło się głośno za sprawą amerykańsko-izraelskiej spółki (z siedzibą w Panamie). Wtedy burmistrz, nie mając jeszcze unijnej dotacji na remont zabytku, wierzył, że inwestor sfinansuje modernizację tej części, którą chciał wynająć. W grę wchodziła dzierżawa na 75 lat. Adam Pernal, ówczesny dyrektor pałacu, roztaczał wówczas wizję, że w jednym z pałacowych skrzydeł będą spory hotel i restauracje, a drugie przeobrazi się w duże centrum konferencyjno-rekreacyjne z siłownią, salami fitness i balową. Na wyspie parkowej miało być pole golfowe. Na planach jednak się skończyło. Burmistrz usiłował przekonać radnych do inwestora, ale ci obawiali się, że z czasem biznesmeni z Panamy zamkną pałac dla mieszkańców (taka była nawet pierwotna opcja).
 
Jest sens?
Czy teraz, kiedy remont pałacu, za unijną, miejską i pożyczoną przez miasto kasę (w sumie 20 mln zł razem z parkiem!), dobiega końca, jest sens, aby oddawać go prywatnej firmie? Rzecznik przekonuje, że tak. Utrzymanie pałacu kosztuje spółkę sporo pieniędzy. Miejskie dotacje w kwocie 700-800 tys. zł nie pokrywają wydatków związanych z organizacją imprez, ogrzewaniem zabytku. Rzecznik przekonuje, że koszta te przejmie spółka z USA. 
Adam Pernal, były dyrektor pałacu, który w 2004 roku był świadkiem rozmów miasta z podobnym inwestorem, uważa, że pomysł jest interesujący, ale zastrzega, że nie zna szczegółów. – Miasto próbuje odciążyć budżet i pomysł wydzierżawienia części pałacu nie jest zły – ocenia.
Burmistrz Kowal nie chce komentować tematu przed podpisaniem umowy. – W biznesie nie wolno przeszkadzać. Rozmowy trwają, dopóki się nie zakończą, nie będę nic mówił – zastrzega. – Jest wielu potencjalnych inwestorów, wiele rozmów. Jak będą sfinalizowane, „GR” dowie się o tym pierwsza – obiecuje.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz