Kto nie chciałby ponad 4-hektarowej działki za zaledwie 210 zł rocznie? Zwycięzca przetargu nie ukrywa, że podbijał cenę na złość burmistrzowi. I zarzuca, że w Żaganiu przedsiębiorców dzieli się na równych i równiejszych.
O przetargu (8 marca) na dzierżawę 4,3-hektarowej działki koło pensjonatu Bartosz przy ul. Żarskiej było głośno już od kilku tygodni. W mieście mówiło się o nim „kolejna afera gruntowa”. Dlaczego? Dziwiła niska stawka za rok dzierżawy – zaledwie 210 zł. Wadium wynosiło 42 zł. Wpłaciło je pięć osób.
W urzędzie tłumaczą, że cena została ustalona w oparciu o wartość żyta, które można na takiej działce wyprodukować. W planie zagospodarowania przestrzennego jest jednak zaznaczone, że teren może być przeznaczony pod działalność rekreacyjną. Działka, po trzech latach dzierżawy, ponownie miała zostać wystawiona do przetargu.
Poważni ludzie
Sławomir Panasiuk chciał wydzierżawić teren pod rekreację, Marek Janikowski – pod rolnictwo. Ale wycofali się, gdy stawka zaczęła iść mocno w górę. Walka rozegrała się między Heleną Bartosz, właścicielką pensjonatu, za którym jest działka, a przedsiębiorcą Ireneuszem Danieliszynem. Pierwsza podbijała stawkę o 100 zł, drugi – o tysiąc. H. Bartosz poprzestała na 7,1 tys. zł. Danieliszyn zaoferował o 900 zł więcej.
Bartoszowie nie ukrywają zdziwienia. – To teren zalewowy. W czasie powodzi część nad rzeką była kompletnie zalana. Chcieliśmy tam zrobić gospodarstwo agroturystyczne. Konie, staw z rybami, wiatę na imprezy plenerowe, ławeczki – wylicza Jarosław Bartosz, mąż pani Heleny. – Mamy już 1,5 hektara wokół i przydałoby się jeszcze kilka. To grunty rolne, na pewno temu panu się nie przydadzą. Nie wiem, komu chciał zrobić na złość. To działanie na szkodę miasta.
– Tak nie robią poważni ludzie. Mógł przyjść do nas, pogadać. Nie wiem, co chciał pokazać – dodaje ich syn, Maciej Bartosz.
Skargę rozpatrzą radni
Danieliszyn twierdzi, że przetarg był ustawiony pod konkretną osobę. Za śmiesznie niską cenę. Do radnych i burmistrza napisał skargę na nierzetelną wycenę działek. – Mimo wielu sygnałów i sprawy w prokuraturze, w Żaganiu ciągle dzieli się przedsiębiorców na równych i równiejszych – zaznacza i dodaje, że najprawdopodobniej zrezygnuje z dzierżawy.
Jeśli będzie drugi przetarg, Bartoszowie w nim wystartują.
Daniel Marchewka, przewodniczący Rady Miasta, zapewnia, że po otrzymaniu skargi od przedsiębiorcy, radni – najpierw z komisji rewizyjnej, a potem pozostali – rozpatrzą ją. – Na pewno przyjrzymy się polityce przetargowej urzędu, jak również ustalaniu stawek za dzierżawę – zapewnia.
Danieliszyn nie ukrywa, że czuje się urażony zachowaniem urzędników i burmistrza. Gdy chciał kupić tereny pod rozbudowę swojego marketu, zaproponowano mu bardzo wysokie stawki … Przedsiębiorca twierdzi, że na łaskawsze traktowanie mogą liczyć ci, którzy są w szeregach burmistrza i wspierali go w wyborach. Do tematu wrócimy.

