Strona główna » Kolekcjoner

Kolekcjoner

przez imperia

Przed wyborami burmistrz Żagania szczycił się swoimi dyplomami. Zdobył je w szlachetnej rywalizacji, dlaczego teraz się nimi nie chwali?
Daremnie ich szukać w Urzędzie Miasta, sekretariacie czy innych gabinetach, a na stronie internetowej są głęboko schowane w archiwum. Przy odrobinie wytrwałości można do nich dotrzeć. Nagrodą jest wiedza o doskonałym samorządzie.
Naliczyliśmy 9 dyplomów i certyfikatów. „Samorząd Przyjazny Rodzinie”, „Złota Lubuska Perła Turystyczna”, „Olimp Lubuski”, „Perła w Koronie Województwa Lubuskiego”, „Samorząd Przyjazny Przedsiębiorczości” czy „Lubuska Gmina Turystyczna” to tylko niektóre tytuły i nagrody za dokonania na rzecz przedsiębiorczości czy turystyki.
Najważniejsze wyróżnienia, które „pomogły” w wyborach, Sławomir Kowal odebrał 23 października ubiegłego roku, podczas Gali Samorządu i Biznesu w Warszawie: „Samorząd Przyjazny Przedsiębiorczości”, certyfikat „Gmina Atrakcyjna Turystycznie” oraz tytuł „Najlepszy Burmistrz Roku 2010”. Po naszych artykułach, dyplomy zniknęły z widoku publicznego. Czy burmistrz nie chce już dzielić się z mieszkańcami dumą z osiągnięć? A może się wstydzi? 
 
Ego ważone w autobusach
– Burmistrz lubi być chwalony. Nie znosi krytyki i sprzeciwu. Na jego „ego” nie starczyłoby dwóch autobusów – żartuje jeden z żagańskich urzędników. – Na promocję zawsze szło sporo miejskiej kasy, bo burmistrz lubi się fotografować z dyplomami. Lubi być wielki i otaczać się ludźmi, którzy go „głaszczą”. Taki styl. 
Jeżeli nie o wstyd się rozchodzi, to o co? Prestiż jest, bo dyplomy trochę kosztowały. Około 10 tys. zł za pakiet. Choć z opisaniem i oprawieniem można taki dostać za 10 zł. Ale nie o to chodzi, aby dyplomy kupować i chować do szuflady. Nic by przecież nie znaczyły. Kawałek zapisanego papieru. A tutaj bić się trzeba było zawzięcie, bo z całego województwa (aż) dwóch zabiegało o tytuły. Mieszkańcy powinni dopominać się ich widoku. Klejnoty w koronie nie powinny leżeć schowane po kątach, a oprawiać logotyp miasta w internecie, w prasie, na pylonach witać przyjeżdżających do Żagania, rzucać się w oczy odwiedzającym gabinety miejskie.
Paweł Lichtański, rzecznik burmistrza Żagania, …
 
Wielka ucieczka
A jakie zdanie mają na ten temat mieszkańcy?
– Żagań jest antyturystyczny, antyprzyjazny przedsiębiorcom, w ogóle „anty”. Burmistrz nic nie robi, aby podnieść to miasto z marazmu – twierdzi Marian Kaliński, który mieszka w Żaganiu od 26 lat. – Tak źle, jak teraz, nigdy nie było. Młodzi ludzie wyjeżdżają stąd do większych miast lub za granicę. Gdzie ci zapowiadani inwestorzy, gdzie atrakcje turystyczne? Poza kilkoma zabytkami, które nie zostały właściwie wykorzystane, nie widzę żadnych plusów. A jak się z czymś pójdzie do urzędu, to traktują człowieka jak intruza. A te dyplomy burmistrza to jakieś jaja. Komu to potrzebne? Chyba tylko jemu, aby się podbudował.
– Nie ma pracy i to chyba największy problem – mówi Mirosław Peksa, bezrobotny. – Przyznawania dyplomów i nagród dla burmistrza i urzędu nie będę komentować.
Mateusz Pawłowski, uczeń żagańskiego Technikum Logistycznego, uważa, że w Żaganiu niewiele się robi dla młodych ludzi. – Dyplomami nie stworzy się miejsc pracy. Turystyka? Gospodarka? Przedsiębiorczość? Hmmm. Może i są możliwości, ale ciągle niewykorzystane – przyznaje. – Dla mnie nie ma tutaj pracy, nie wykluczam, że będę jej szukał poza rodzinnym miastem.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz