Strona główna » Czy burmistrz chce oszczędzać na chorych dzieciach?

Czy burmistrz chce oszczędzać na chorych dzieciach?

przez imperia

Bogdan Bakalarz, burmistrz Lubska, chce wziąć pod lupę indywidualne nauczanie w szkołach. – Czy w poszukiwaniu oszczędności nie zapędzamy się zbyt daleko? – pytają dyrektorzy.
Decyzję w sprawie indywidualnego nauczania wydaje dyrektor. Podstawą jest orzeczenie wydane przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną na wniosek rodziców.  Co istotne, szkoła nie może odmówić takiego nauczania, nawet ze względu na brak pieniędzy. W większości przypadków takie orzeczenia wydawane są z powodu długotrwałej choroby.
– Obserwujemy raptowny wzrost etatów nauczycielskich związanych z indywidualnym nauczaniem. Liczba godzin wzrosła tak, że teraz w samym gimnazjum jest 6 dodatkowych etatów, a w całej gminie 10. Trzeba się temu przyjrzeć i sprawdzić, co spowodowało taki wzrost godzin – uważa Bogdan Bakalarz, burmistrz Lubska.
 
Wołałbym być w szkole
Indywidualne nauczanie ma Damian Cichoń (19 l.), uczeń trzeciej klasy technikum informatycznego w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Ekonomicznych w Lubsku.
– Na pewno wolałbym uczyć się w rówieśnikami w szkole. Gdyby tylko zdrowie pozwoliło. Wcześniej zdarzało się, że jeździłem na zajęcia. Ale teraz już jestem zbyt słaby – mówi Damian. Codziennie przyjeżdża do niego nauczyciel. Dzięki temu Damian może, pomimo choroby, być na bieżąco z lekcjami. Damian nieprzyjemnie wspomina chemioterapię. – Cały czas wymiotowałem. Nie mogłem jeść. Wszystko mnie bolało. To było naprawdę okropne przeżycie – mówi. Niestety guzy są nadal aktywne. Damian jest pod opieką warszawskich specjalistów. Walczy o zdrowie. – Cieszy się, kiedy odwiedzają go koledzy czy nauczyciel. Wtedy nabiera ochoty na życie, jest wesoły, mniej się denerwuje – mówi Anna Cichoń, mama Damiana. A on sam uważa, że choroba nie powinna go ograniczać.
 
Orzeczenie weryfikowane
W szkole, w której uczy się Damian, nauczanie indywidualne ma jeszcze sześcioro innych uczniów. Wszyscy są ciężko chorzy. Na raka choruje jeszcze jeden chłopiec. Dwie dziewczynki cierpią na porażenie mózgowe i nauczanie indywidualne mają od początku edukacji. Jest też dziewczynka niedowidząca, chłopiec z ADHD i chłopiec na wózku inwalidzkim z porażeniem mózgowym. – Ręce opadają. Jeszcze te dzieci krzywdzić? – pyta Gabriela Fiedler, dyrektorka. Rzeczywiście, nauczanie indywidualne kosztuje sporo. Każde dziecko ma od 12 do 14 godzin nauki tygodniowo. To daje cztery dodatkowe etaty nauczycielskie. Czworo dzieci uczy się w technikum, więc dochodzą do tego jeszcze godziny z przedmiotów zawodowych. – Kibicujemy tym dzieciom i trzymamy za nie kciuki. Przecież nikt takiego orzeczenia o potrzebie indywidualnego toku nauki nie wystawia bez powodu czy na wyrost. Wszystkie wnioski są weryfikowane przez psychologów, pedagogów, lekarzy – mówi dyrektorka. Szkoła podlega pod Starostwo Powiatowe w Żarach i jak mówi dyrektor, nigdy nie miała problemów z uzyskaniem finansów na nauczanie indywidualne.
 
To nie jest katar
W największym lubskim gimnazjum – przy ul. Bohaterów uczy się ponad czterysta dzieci. Nauczaniem indywidualnym objętych jest dwanaścioro. Dwoje dzieci cierpi na porażenie mózgowe. Nie chodzą, nie mówią. Z otoczeniem porozumiewają się za pomocą komputera.
– Ponadto encefalopatia z padaczką, torbiel pajęczynówki, guz lewy ciemieniowy – czyta orzeczenia lekarskie innych uczniów Małgorzata Cierebiej-Graczyk, wicedyrektorka gimnazjum. – To nie jest katar – mówi. Gimnazjaliści z indywidualnym tokiem nauczania mają średnio 12 godzin nauki w tygodniu. W przeliczeniu na nauczycielskie pensum – 18 godz., wychodzi około 6 dodatkowych etatów. – Nigdy nie miałam wątpliwości, przyjmując wniosek o nauczanie indywidualne, że orzeczenie jest naciągane – mówi wicedyrektorka. W ubiegłym roku uczniów z nauczaniem indywidualnym było 11, a cztery lata wcześniej 18. – Widzę, że jak brakuje pieniędzy, to się trzeba chwytać wszystkiego. Jeszcze nie zdarzyło się, żeby urząd miejski odmówił nam pieniędzy na nauczanie indywidualne. Gdyby się tak stało, myślę, że sprawa trafiłaby do kuratorium – mówi M. Cierebiej-Graczyk.
Co wyniknie z przyglądania się burmistrza nauczaniu indywidualnemu? Oby na kolejnych oszczędnościach znów nie ucierpiały dzieci.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz