105 Szpital Wojskowy przesadził z wynagrodzeniami, które pożerają 70 proc. szpitalnego budżetu. Ratując się przed utratą rentowności, dyrektor zapowiada zwalnianie pracowników i – paradoks – podwyższa już i tak wysokie wynagrodzenia lekarzom.
– Mamy poślizg finansowy – przyznaje Marek Femlak, zastępca dyrektora 105 Szpitala Wojskowego w Żarach. Dodaje, że w tym roku nie będzie podwyżek dla pracowników. Dostali je tylko lekarze, którym dyrekcja o 10 procent podniosła wynagrodzenia za dyżury. Najbardziej pracowici zarabiają około 30 tys. zł miesięcznie.
– Ich dochód jest opłacony ciężką pracą. Niektórzy spędzają w szpitalu pół miesiąca, mają po kilkanaście dyżurów, do tego lekarze kontraktowi sami opłacają sobie ZUS, ubezpieczenie i w rezultacie wynagrodzenie jest niższe – broni wysokich dochodów lekarzy M. Femlak.
Władze 105 chcą za to oszczędzać na pracownikach administracyjnych. Do zwolnienia jest około 40 osób.
– Trwa restrukturyzacja szpitala. Liczymy się z redukcją, ale nie mogę potwierdzić, że w tak dużej skali. Staramy się, żeby zwolnienia były jak najmniej dotkliwe, dlatego w pierwszej kolejności odejdą osoby, którym kończy się umowa lub mają możliwość przejścia na emeryturę. Zwolnienia nie dotyczą białego personelu – wyjaśnia M. Femlak.
Radni mają wątpliwości
Tymczasem radni sejmiku wojewódzkiego nie przyjęli uchwały intencyjnej w sprawie przejęcia przez województwo 105 SzW. Uchwałę zdjęto z obrad, bo radni mieli wątpliwości, czy to dobra decyzja.
– Marszałek bierze na siebie kolejny problem, zupełnie bez przymusu. Nie wiem, czy to jakieś zobowiązania wobec MON-u, czy może inne układy – dziwi się Marek Zaręba z SLD.
– Ta decyzja jest zbyt szybka, trzeba ją dobrze przeanalizować pod względem finansowym i geograficznym – przekonuje Leszek Turczyniak z PO.
Radni narzekają na brak szczegółowych informacji dotyczących szpitala oraz systemu ochrony zdrowia mieszkańców województwa.
– Na tę chwilę wstrzymuję się od decyzji, bez dodatkowych danych nie chcę się wypowiadać – mówi Barbara Kucharska z PSL-u, wiceprzewodnicząca komisji zdrowia, rodziny i spraw społecznych w Sejmiku Województwa Lubuskiego.
Jej partyjny kolega, Zdzisław Paduszyński, który pracuje w tej samej komisji, przyznaje, że nie ma zdania na temat przejęcia szpitala, bo nie wie, o co chodzi. Nawet radni z powiatów żarskiego i żagańskiego mają wątpliwości. Grażyna Stawowczyk z PO uważa, że brak zatwierdzenia uchwały to wyraz kompetencji radnych, którzy do tematu podchodzą poważnie i nie mając wystarczających informacji, nie podejmują pochopnie decyzji.
– Trzeba zabezpieczyć sprawy województwa, dlatego ważne jest ustalenie zasad, na jakich odbędzie się przejęcie. Problem w tym, że z wojskiem ciężko się rozmawia, bo tam decyzje podejmuje się tak, że jeden patrzy na drugiego i nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności – podsumował Tadeusz Ardelli z PiS, żarski radny w sejmiku.
MON nie odpowiedział
A miało być szybko, łatwo i przyjemnie. Uchwała otworzyłaby drogę do powstania w Żarach szpitala wojewódzkiego. Jako oficjalny powód zdjęcia z obrad uchwały podano brak odpowiedzi MON-u na pismo marszałka. W tym piśmie zarząd województwa zażądał od ministerstwa bezpłatnego przekazania całego mienia ruchomego i nieruchomego, które jest obecnie we władaniu jednostki, dokończenia ze środków MON rozpoczętej inwestycji SOR, a także pomocy w uregulowaniu bieżących zobowiązań jednostki, które wystąpią na dzień przekazania. – Nie ma jeszcze odpowiedzi z Ministerstwa, dlatego wrócimy do tego tematu na kolejnej sesji – poinformowała Elżbieta Polak, marszałek województwa, na sesji sejmiku, która odbyła się w poniedziałek (14.03). MON zapewnia, że przy wyznaczaniu szpitali do przekazania nie kierował się dochodowością. – Oddajemy poza resort te szpitale, które są w dobrej kondycji finansowej – przekonuje ppłk. Joanna Klejszmit-Bodziuch, rzecznik prasowy Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia.
Ważna sprawa
– Pilnuję tego tematu – zapewnia Bożenna Bukiewicz, posłanka PO, która osobiście zaangażowała się w przekazanie szpitala marszałkowi przez MON. Posłanka skrytykowała urzędników marszałka. – Zlekceważyli temat. Przez niedbałość urzędników radni nie dostali żadnych materiałów i rozumiem, że nie mogli w takiej sytuacji podjąć decyzji – denerwuje się B. Bukiewicz.
Posłanka uważa, że na najbliższej komisji zdrowia powinien się stawić Sławomir Gaik, dyrektor 105 SW oraz Wacław Maciuszonek, burmistrz Żar lub Marek Cieślak, starosta żarski, żeby dać rzetelny materiał radnym do dyskusji. Brak decyzji w sprawie żarskiego szpitala przed wyborami może mieć brzemienne skutki dla posłanki, która mocno firmuje przejęcie 105 szpitala przez województwo. Wielokrotnie osobiście uczestniczyła w rozmowach pomiędzy MON-em, szpitalem i marszałkiem. Porażka w tej sprawie będzie kosztować ją wiele głosów w jesiennych wyborach, dlatego na pewno zrobi wszystko, żeby do przejęcia doszło.
Politycznie czy geograficznie
Radni postrzegają 105 SzW jako konkurencję dla innych szpitali. Podejrzewają, że żarski szpital będzie zgarniał dużą część kasy, która teraz wpada do innych szpitali wojewódzkich czy powiatowych.
– Nie można rozdawać pieniędzy na lewo i prawo, nie zrobimy nic na siłę, bo ucierpią na tym szpitale wojewódzkie i powiatowe – przekonuje L. Turczyniak.
Silna opozycja wobec przejęcia 105 szpitala jest zwłaszcza na północy lubuskiego, gdzie marszałek walczy z długami szpitala w Gorzowie Wlkp.
– Proponuje się nam przejęcie szpitala bez żadnej analizy. W mniejszych sprawach przed podjęciem decyzji dokładnie wszystko sprawdzaliśmy, a tu szpital, o którym tak naprawdę nic nie wiemy, mamy przejąć w wielkim pośpiechu. Nie można w ten sposób podejmować decyzji – przekonuje Bogusław Andrzejczak, radny sejmiku z Gorzowa Wlkp.
Nowa Sól się nie boi
Niezbyt przychylnie do pomysłu są również nastawieni radni z okolic Nowej Soli. W komisji zdrowia, która będzie miała duży wpływ na decyzję radnych, nie ma ani jednego radnego z Żar, za to jej przewodniczącą jest znana z dużej skuteczności Bożena Osińska, szefowa szpitala w Nowej Soli. – Szpitalom wojewódzkim na pewno ubędzie pieniędzy, bo marszałkowi dojdzie kolejna buzia do karmienia. My się konkurencji 105 nie boimy, bo mamy zdiagnozowane nasze mocne i słabe strony i wiemy, jak reagować. Przeszliśmy bardzo ciężką drogę i nikt nam nigdy nie pomagał. Teraz jesteśmy najsilniejszą placówką w województwie – z dumą mówi B. Osińska. Radna sejmiku przekonuje, że 105 jest dużym i dobrym szpitalem. Musi tylko znaleźć dla siebie nisze, które wypełni. – Trzeba rozmawiać o tym, kto ma się czym zajmować w województwie i wtedy będzie miejsce dla każdego. Nie ma potrzeby, żeby wszystkie szpitale kupowały taki sam specjalistyczny sprzęt za wielkie pieniądze – dodaje B. Osińska.
– Spotkamy się z panią dyrektor i wyjaśnimy, że żarski szpital nie jest zagrożeniem dla nowosolskiego – z wiarą w swój dar przekonywania mówi M. Femlak.
Większość radnych zastrzega, że ostateczną decyzję podejmie dopiero po odpowiedzi przysłanej marszałkowi przez MON oraz zapoznaniu się z kalkulacją finansową planowanego przejęcia. Do zamknięcia tego numeru „GR”, odpowiedzi z ministerstwa ciągle w Urzędzie Marszałkowskim nie było. Kolejne głosowanie nad uchwałą odbędzie się 11 kwietnia.

