Strona główna » Chiny w Chwaliszowicach

Chiny w Chwaliszowicach

przez imperia

Boją się zanieczyszczenia powietrza pyłem, żądają gwarancji bezpieczeństwa. I zapewnienia, że będą mieć z tego jakiś zysk. Mieszkańcy Chwaliszowic (gmina Trzebiel) chcą wiedzieć, jak zakład produkcji kompozytów dla ogrodnictwa zmieni ich wieś.
Mieszkańcy wsi rozmawiali w środę, 2 marca, z szefami firmy Sunshine Garden S.A. i władzami gminy o technologii produkcji, jej wpływie na środowisko i swoim bezpieczeństwie. Firma, która przed kilkoma laty kupiła upadającą cegielnię w Chwaliszowicach, w styczniu zwróciła się do wójta o wydanie decyzji środowiskowej w sprawie budowy zakładu na tym terenie. Opracowany przez Sunshine Garden raport o oddziaływaniu na środowisko trafił już pod ocenę żarskiego Sanepidu i regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Kolejny krok – wydanie przez gminę decyzji o warunkach zabudowy – będzie możliwy, jeśli nie będzie protestów ze strony mieszkańców. Spotkanie w Chwaliszowicach miało ich przekonać do inwestycji.
 
To nie Chiny
Artur Sławiński, prezes Sunshine Garden, zapewniał, że technologia jest bezpieczna i dla ludzi, i dla środowiska. Miesięczna produkcja wyniesie ok. 300 ton nawozu. To oznacza, że przez wieś przejedzie miesięcznie 12 tirów z prefabrykatami, co nie powinno wpłynąć na stan dróg. – Granulat będzie w 50 procentach mieszanką gliny i nawozów sztucznych. Proces będzie całkowicie hermetyczny. Pozyskujemy na to pieniądze z Unii Europejskiej, a jeśli Unia daje na coś środki, taki projekt jest szczegółowo prześwietlany głównie pod kątem ekologii – tłumaczył A. Sławiński. – To nie Chiny, gdzie nikt nie zwraca uwagi na środowisko.
 
Będziecie na nas eksperymentować
Nie uspokoiło to mieszkańców. Stefan Jabłoński pracował w zlikwidowanej cegielni i wie, że żadnego produktu z gliny nie da się zrobić bez emisji pyłów. – Jeśli już mamy się narażać na szkodliwe zapylenie, chcielibyśmy wiedzieć, ilu mieszkańców wsi zatrudnicie – dociekał. Ryszard Kulbida również przekonywał, że nie da się produkować takiego granulatu bez szkody dla środowiska.
Sołtys Andrzej Dyszczyński pytał, czy można się gdzieś dowiedzieć, jaki wpływ na środowisko ma podobna produkcja, ale usłyszał, że to nowa technologia i nikt w Europie nie prowadził jeszcze podobnych badań.
– Więc będziecie na nas eksperymentować – zarzucił S. Jabłoński.
Stanisław Penciak nie ukrywał, że jest zwolennikiem wybudowania we wsi fabryki, ale pod warunkiem, że nie będzie truła mieszkańców. – Liczę, że prezes podzieli się z nami zyskami, bo gdy była tu cegielnia, mieliśmy szkołę, doprowadzono nam wodę, zrobiono drogi – wyliczał. A. Sławiński zapewnił, że nie zapomni o mieszkańcach.
Głos zabrał też wójt Marek Iwlew. Przypomniał, że teren byłej cegielni należy do parku krajobrazowego Łuk Mużakowa i nikt nie wyda pozwolenia na budowę, jeśli inwestycja będzie zagrażać środowisku.
Dyskusję zakończył S. Jabłoński. – Oczekujemy opinii Sanepidu i ochrony środowiska. Wtedy będziemy mogli się wypowiedzieć – zastrzegł.
Raport przygotowany przez firmę jest do wglądu w Urzędzie Gminy w Trzebielu.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz