Strona główna » 40 tys. zł za wydanie zwłok

40 tys. zł za wydanie zwłok

przez imperia

Nieubezpieczony pacjent to problem nie tylko szpitala. Może się bowiem okazać, że za jego leczenie zmuszona będzie zapłacić rodzina. Zwłaszcza jeśli pacjent umrze. A w rachubę wchodzą niemałe kwoty.
 Leszek Łój, mieszkaniec Żagania, trafił po wylewie na oddział intensywnej terapii żarskiego Szpitala na Wyspie. Leżał tam 14 dni, w śpiączce. Nie wybudził się z niej. Gdy zmarł, rodzina zgłosiła się po wydanie zwłok. – Gdy przyjechałem po ciało brata, w imieniu rodziców, wymuszono na mnie podpisanie oświadczenia, że zapłacę za leczenie – żali się Jerzy Łój. Problem w tym, że pan Leszek nie był ubezpieczony. – Zaniedbał sprawę, zresztą jak wiele innych w swoim życiu. Dyrekcja szpitala ściga mnie teraz i żąda zapłaty. Nie mogę się na to zgodzić. Podpisując oświadczenie, działałem pod wpływem emocji. Jestem biednym człowiekiem, podobnie jak mój 83-letni ojciec, z którym Leszek mieszkał. Skąd im wezmę 40 tys. zł?
 
Zmarł, zanim OPS zareagował
J. Łój zgłosił się po poradę do naszego redakcyjnego radcy prawnego. Kazimierz Pańtak twierdzi, że postępowanie szpitala  jest skandaliczne. – Tak nie można. Ten człowiek działał w warunkach szantażu – tłumaczy. – O sprawie powinien poinformować prokuraturę i złożyć skargę do dyrekcji szpitala na działanie jego pracowników.
Wiesław Olszański, prezes Szpitala na Wyspie, zwraca uwagę, że nieubezpieczeni pacjenci są problemem dla lecznicy. – Co roku zgłasza się do nas średnio 30 takich osób, w różnym stanie. Nie możemy odmówić ich przyjęcia – tłumaczy. Wyjaśnia, że w większości przypadków temat jest rozwiązywany przez krewnych i ośrodki pomocy społecznej, które po przeprowadzeniu wywiadu z pacjentem i rodziną, wydają decyzję o prawie do świadczeń opieki zdrowotnej. Wówczas leczenie finansowane jest bezpośrednio z budżetu państwa. Tutaj jednak sprawa się skomplikowała, bo pacjent zmarł, zanim żagański OPS zareagował. Rodzina co prawda powiadomiła pracowników socjalnych, ale – jak twierdzi J. Łój – ci do tematu podeszli zbyt restrykcyjnie. W. Olszański dodaje, że szpital również wystąpił do OPS-u z prośbą o wydanie decyzji, ale otrzymał odpowiedź, że nie jest stroną w postępowaniu.
 
Nie porozmawiali, bo był w śpiączce
Izabela Gaweł, kierownik żagańskiego OPS-u, wyjaśnia, że decyzji o prawie do świadczenia nie udało się wydać, bo pacjent trafił do szpitala w śpiączce i nie było możliwości porozmawiania z nim. O opinię poprosiła Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. „Kontynuowanie postępowania o stwierdzenie prawa do świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych w razie śmierci jest bezprzedmiotowe” – pisze w uzasadnieniu Anna Prekurat, zastępca dyrektora departamentu pomocy i integracji społecznej ministerstwa. I dalej: „Zakład opieki zdrowotnej, który udzielił świadczeń osobie nieubezpieczonej, może w pierwszej kolejności obciążyć świadczeniobiorcę, a w przypadku jego śmierci – spadkobierców”.
 
Nie zapłacą, bo nie mają z czego
– Obarczanie winą lekarzy czy mnie jest nie na miejscu. W tym przypadku pozostaje nam dochodzić sądownie pieniędzy za leczenie od rodziny zmarłego. Dla szpitala 40 tys. zł to spora kwota, nie mogę tego zaliczyć w poczet strat – mówi W. Olszański. 
J. Łój zarzeka się, że ani on, ani jego rodzina nie zapłacą, bo nie mają z czego. Pomoc zaoferował mu redakcyjny radca prawny. Do sprawy wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz