Gimnazjalistka z powiatu żarskiego zaszła w ciążę, a jako potencjalnych ojców wskazała kilku kolegów.
Rozmawialiśmy z matką nastolatki. Powiedziała, że córka jest w czwartym miesiącu ciąży. W maju będzie miała 16 lat. Mieszkają na wsi. Żyją skromnie, utrzymują się z alimentów i rodzinnego. Czekają na mieszkanie socjalne. – O tym, że córka jest w ciąży, dowiedziałam się w szkole. Zostałam wezwana na rozmowę. Była wtedy w trzecim miesiącu – opowiada matka dziewczyny. Prawdopodobnie przez dłuższy czas dziewczyna sama nie była świadoma, że jest w ciąży. Jako potencjalnych ojców wskazała kilku chłopaków. Dwóch było już przesłuchiwanych przez policję. Jednego z nich spotkaliśmy w tej samej miejscowości, na przystanku autobusowym. – Do niczego jej nie zmuszałem. Była okazja, to skorzystałem. Przyjeżdżali po nią różni goście. Policja przesłuchiwała też mojego kolegę – powiedział. Nie chciał zdradzić, w jakich okolicznościach doszło do zbliżenia.
Matka dziewczyny boi się, że teraz cała rodzina będzie wytykana palcami.
Wstydliwa prezerwatywa
Uczniowie gimnazjum, w którym uczy się nastolatka, na pytania o seks reagują śmiechem, używając wulgarnego słownictwa. – Ja słyszałem, że zaszła po „słoneczku”, ale nie wiem, czy to prawda. Tak się mówi – powiedział jeden z gimnazjalistów, którego spotkaliśmy na przerwie, kiedy z grupą rówieśników tuż za płotem szkoły palił papierosy. – To jest taka zabawa, w Internecie można to zobaczyć, jak ktoś nie wie – wybuchnęli śmiechem. Zabawa jest hitem gimnazjalnych imprez. Nastolatkowie najpierw piją alkohol, a potem dziewczyny kładą się na podłodze głowami do siebie. Chłopcy kolejno odbywają stosunek z każdą z nich. Wygrywa ten, który skończy ostatni. Podobnie uczniowie zareagowali na pytanie o lekcje z wychowania do życia w rodzinie. – Nie, no co tam można się dowiedzieć? Że dziewczyny mają miesiączkę i że trzeba się ożenić i o HIV też coś chyba było – z trudem przypominał sobie jeden z gimnazjalistów. Inni dodali, że na takich lekcjach nie czują się komfortowo. – To jest głupie, bo jak ktoś ma naprawdę pytanie, to i tak nie może zadać, bo to przecież siara przy całej klasie. Zaraz chłopaki robią sobie polewke z tego. A po drugie nauczyciel się potem głupio patrzy – przyznały dziewczyny, które spotkaliśmy na ławce przed szkołą. Gimnazjalistki przyznają, że w szkole są dziewczyny, które szpanują tym, że zaliczyły już chłopaka albo że spotykają się ze starszym, który kupuje im drogi telefon albo przyjeżdża pod szkołę samochodem. – Po jedną koleżankę przyjeżdża golfem koleś, co ma prawie 30 lat. Nauczyciele widzą, ale udają, że nie widzą. A nikt przecież im nie powie, bo będzie miał przeje…ne potem – stwierdziła inna. Nastolatki za najlepszy środek antykoncepcyjny uważają prezerwatywę. Tylko że wstyd ją kupować. – Ja bym nie kupiła. Od razu by wszyscy wiedzieli. Ale jakbym tak zaszła w ciążę, to … no, nie wiem, jakaś masakra – skwitowała gimnazjalistka.
Brzuchy bez monitoringu
W największym w Lubsku gimnazjum uczą się w tej chwili dwie gimnazjalistki w ciąży. Dyrekcja kategorycznie odmawia jednak rozmowy na ten temat. Szkoła zaoferowała im indywidualny tok nauki. Zapytaliśmy, jak wygląda edukacja seksualna w gimnazjum. Czy nauczyciele potrafią rozmawiać z uczniami o seksie. Okazało się, że wciąż jest to temat tabu. – Mamy takie wychowanie do życia w rodzinie jak w każdym gimnazjum. Wszyscy mają pretensje do nauczycieli. A gdzie byli rodzice? Wszyscy teraz gonią za pieniędzmi, pracą. Czasem, jak rozmawiam z takimi rodzicami, to sobie myślę, „Boże, co ja chcę od tego dziecka?” – denerwuje się Małgorzata Cierebiej-Graczyk, wicedyrektorka gimnazjum.
Statystyki szkolnych ciąży nie prowadzi Lubuskie Kuratorium Oświaty. Ostatni raz takie wyliczenia prowadzone były ponad 4 lata temu, jeszcze za czasów ministra Giertycha. – Staraliśmy się zdiagnozować sprawę. Okazało się, że w skali województwa nie jest to duży problem, było kilka przypadków. W tej chwili nie wiemy, ile uczennic jest w ciąży. Nie monitorujemy tej sprawy, bo od lat nie jest ujmowana w planie nadzoru pedagogicznego, który co roku otrzymujemy z ministerstwa. Rozwiązanie problemu leży w kompetencjach szkoły – zastrzega Roman Sondej, lubuski kurator oświaty. Uczennica lub jej rodzice mogą zgłosić się do kuratora, jeśli ze względu na ciążę, dziewczyna jest represjonowana przez nauczycieli lub szkołę. – Nie mamy takich sygnałów. Oznacza to, że dyrektorzy właściwie reagują w takich sytuacjach. Natomiast jeżeli dziewczyna nie otrzymałaby pomocy w szkole i zgłosiłaby to do nas, na pewno byśmy interweniowali – dodaje kurator.
Nastolatki w ciąży trafiają do sadów rejonowych. Jeżeli uczennica zachodzi w ciążę z dorosłym mężczyzną, a za takiego uznaje się nastolatka, który ukończył 17 lat, sprawa trafia do wydziału karnego. Jeżeli jest młodszy – do wydziału rodzinnego. – Takie sprawy zdarzają się niezwykle rzadko – mówi Janina Krywińska, prezes Sądu Rejonowego w Żarach.
Ciąża z ręcznika
Aleksandra Józefowska z grupy edukatorów seksualnych „Ponton” przyznaje, że nastolatkom brakuje wiedzy dotyczącej życia seksualnego. Widać to po pytaniach zadawanych podczas dyżuru telefonu zaufania: „Czy przez majtki i spodnie mogą przejść plemniki przy wytrysku, a do tego przy złączonych nogach ugiętych w kolanach?” albo „Czy to prawda, że w ciążę nie da się zajść podczas pierwszego razu?”
– Wciąż panują te same stereotypy. Nastolatki podejmują współżycie, czerpiąc wiedzę o seksie z pornografii, stąd między innymi seksualne zabawy jak „słoneczko”. Młodzież nie potrafi oddzielić fikcji od rzeczywistości. W domach seks jest wciąż tematem tabu, a tej luki nie wypełnia szkoła. Brakuje poradni młodzieżowych i edukacji. Zdarza się, że nauczyciele, którzy prowadzą lekcje z wychowania do życia w rodzinie, sami nie są do tego emocjonalnie przygotowani. Na prowokacyjne pytania uczniów, które przecież się zdarzają, reagują gniewem lub oblewają się pąsem. Wtedy kontakt jest przerwany już na wstępie. Nie wystarczy zlecić przeprowadzenie pogadanki „o tych sprawach” wychowawcy czy nauczycielce biologii. – mówi A. Józefowska. Brak wiedzy powoduje, że wśród nastolatek narasta też zjawisko tzw. „paranoi ciążowej”. O ciążę podejrzewają się nawet te dziewczyny, które nigdy nie miały kontaktów seksualnych. – Zakładają, że na przykład korzystając z toalety publicznej albo ręcznika brata, mogły zajść w ciążę. To pokazuje, jak mierna jest wiedza na temat mechanizmów zapłodnienia – mówi A. Józefowska.
Seks daje status
Seks zaczynają uprawiać coraz młodsze dzieci. – Najmłodszą, która się do nas zgłosiła, była trzynastolatka, która od roku miała kontakty seksualne. Seks staje się rodzajem modnej marki. Osoby, które go uprawiają, mają wyższy status w grupie rówieśniczej. Presja powoduje, że na współżycie nastolatki decydują się, żeby nie zostać w tyle – mówi A. Józefowska. Pierwszy raz przeżywają nierzadko po alkoholu lub narkotykach, bez zabezpieczenia, z przypadkowymi partnerami. Nawet jeśli próbują rozmawiać o seksie, nie potrafią zrobić tego bez używania wulgaryzmów czy przaśnych określeń. Wstydzą się kupić środki antykoncepcyjne. – W miejscowości, gdzie jest jedna apteka i dwa sklepy, rzeczywiście trudno o anonimowość. Nastolatki boją się, że dowiedzą się rodzice albo rodzina. Wtedy wolą zaryzykować, a skutki mogą być dosłownie brzemienne – mówi A. Józefowska. Do tego nieograniczony dostęp do treści pornograficznych w Internecie. – Gorące blogi nastolatek, plotki o życiu gwiazd. Na takie portale wchodzą nawet dziesięciolatki. Zalew seksualnych bodźców ma znaczenie w podejściu do siebie i rówieśników – przestrzega A. Józefowska. Nastolatki chętnie korzystają z porad i sugestii, jeżeli widzą, że są traktowane poważnie, bez ocen i umoralniania. – Konieczne jest wprowadzenie do szkół rzetelnej, neutralnej światopoglądowo edukacji seksualnej – kończy A. Józefowska.
Nastolatki rodzą
Najmłodsza nastolatka, która rodziła na oddziale położniczo-ginekologicznym 105 Szpitala Wojskowego w Żaganiu, miała 16 lat. – W tym roku dziecko urodziła też matka, która miała mniej niż16 lat – mówi Andrzej Cieślak, ordynator oddziału.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2009 roku w powiecie żagańskim dziewczyny w przedziale wiekowym 15-19 lat urodziły 60 dzieci, a w powiecie żarskim – 65.
– Najmłodsza pacjentka w ciąży, gdy do mnie przyszła, miała ledwo co skończone 15 lat. Zawiadomiłem policję. Taki jest mój obowiązek. – mówi Marek Blitek, ginekolog z Żar.
Zdarza się, że nastolatki są przyprowadzane przez matkę, która w czasie rozmowy sugeruje aborcję. Ale w większości przypadków, kiedy ciąża staje się faktem, rodzice nastolatki zgadzają się opiekować wnukiem.
Ginekolodzy przypominają, że nastolatka powinna przyjść do gabinetu, kiedy zamierza rozpocząć współżycie. Ale na przepisanie środka antykoncepcyjnego lekarz musi mieć zgodę rodziców. – To jest pewna niespójność. W zasadzie prawo zezwala na współżycie osobie, która ma ukończone 16 lat. Ale jeżeli nie jest pełnoletnia, to formalnie nie mogę wypisać jej środka antykoncepcyjnego – zastrzega M. Blitek.

