– Kolejne banki otwierają się w mieście, bo ludzie są skazani na kredyty. Nie mają za co żyć – uważają mieszkańcy Żagania.
Filię Banku Spółdzielczego otwarto w Rynku. W pobliżu, na ul. Warszawskiej, Sobieskiego i placu Słowiańskim, jest już dziewięć banków. Jerzy Filipowicz, dyrektor żagańskiego oddziału BS, nie uważa, by było to jakąś przeszkodą. – Otwieramy filię w Rynku, bo były takie potrzeby. Dopytywali nas o to klienci – zapewnia.
Mieszkańcy komentują, że Żagań staje się miastem banków i sklepów z tanią chińską odzieżą. Liczą jednak, że będzie łatwiej o pożyczki. – Teraz, żeby wziąć pożyczkę, wystarczy mieć niewielką emeryturę albo skromny dochód. Ja również z tego korzystam, bo nie mam wyjścia – wzdycha pani Karolina.
– Mamy klientów, którzy biorą kredyt za kredytem. Zaciągają kolejny na spłatę wcześniejszego. I tak w kółko – kwituje pracownik jednego z banków przy ul. Warszawskiej.
23
Poprzedni artykuł