Należący do gminy pies pogryzł trzylatka w Brzeźnicy.
Wujek zabrał trzyletniego Kubusia i roczną Sandrę na krótki spacer w środę (30.03.). – Mieli przejść kilkanaście metrów na drugą stronę ulicy, gdzie mamy skrzynkę pocztową – opowiada Krzysztof Woźniak, ojciec dzieci. Nagle na maluchy rzucił się idący poboczem pies. – Nim przechodnie i wujek go odgonili, zdążył rozszarpać policzek naszego synka. Jego kły zacisnęły się centymetr od oka – opowiada ze zgrozą matka Agnieszka Woźniak.
Tydzień płaczu
Mały Kuba bardzo cierpiał. Spędził cztery dni w zielonogórskim szpitalu, gdzie zszyto mu rany. – Lekarze musieli wyciskać podchodzącą pod skórę ropę – nie kryje złości K. Woźniak na wspomnienie o bólu, jaki musiał znosić chłopczyk.
– Pies na co dzień pilnuje Gminnego Zakładu Usługowego w Brzeźnicy. Nasze władze, powinny odpowiedzieć za jego nieupilnowanie – uważa mężczyzna. Podkreśla, że to prawdziwy skandal, iż gmina naraża na niebezpieczeństwo mieszkańców wsi. – Kundel biegał luzem całymi dniami. Już wcześniej pogryzł jedną osobę – opowiadają rodzice.
Spokojny pies?
Żółtego mieszańca przywieziono na teren GZU jakiś rok temu, bo błąkał się po polach w okolicach Wichowa. Nie chciało go przyjąć żadne schronisko, więc został w gminnym przytulisku. Zygmunt Kosiński, kierownik zakładu, zaprzecza, że pies biegał samopas. – Musiał go ktoś przez przypadek wypuścić z kojca – zapiera się. Podkreśla, że zwierzę było szczepione. – Nie jest agresywny, to stary spokojny pies – dziwi się całej historii Z. Kosiński. Pokazuje solidną klatkę, w której zamknięto psa i zapewnia, że już się z niej nie wydostanie.
Rodzice zapowiadają, że nie odpuszczą i skierują sprawę pogryzienia do sądu. Za niedopilnowanie psa grozi kara grzywny, a nawet więzienia.

