Burmistrz Żagania finansuje film o Wielkiej Ucieczce. Reżyserem będzie człowiek, który doprowadził do upadku wytwórnię filmów fabularnych, a scenarzystą pełnomocnik burmistrza w ostatniej kampanii wyborczej.
Burmistrz znowu lekką ręką wydał kasę podatników – miasto będzie współproducentem filmu dokumentalnego „Harry – tunel do wolności” o ucieczce jeńców z obozu Stalag Luft III. Z budżetu miasta pójdzie na to 90 tys. zł.
„Obsada” reżysera, współproducenta i scenarzysty wzbudziła zainteresowanie naszych czytelników. Dostaliśmy kilka sygnałów, że burmistrz znowu do współpracy wziął paru „asów”.
Film kręci trio: Andrzej Słodkowski (reżyser), jego żona Elżbieta Słodkowska (współproducent) oraz Robert Rewiński (scenarzysta). Tylko oni i ekipa techniczna dostaną wynagrodzenie. Odtwórcy ról jeńców i statyści będą pracować za darmo. Są nimi członkowie grupy rekonstrukcyjnej „Sagan” oraz mieszkańcy, wybrani w castingu. Część scen kręcono podczas inscenizacji Wielkiej Ucieczki w marcu tego roku. „Uciekinierzy” w tenisówkach i jeansach nie byli zbyt autentyczni.
Złota karta i nissan
Słodkowski to barwna postać w filmowym świecie. Najgłośniej było o nim w 2006 roku, kiedy był dyrektorem Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Najwyższa Izba Kontroli ujawniła wtedy marnotrawstwo pieniędzy. Rozpisywały się o tym dolnośląskie gazety, szczególnie „Gazeta Wrocławska”.
– We Wrocławiu jest spalony. Uciekł stąd, gdy opisaliśmy nieprawidłowości w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu za jego czasów – mówi Małgorzata Matuszewska, dziennikarka „Gazety Wrocławskiej” i autorka publikacji „NIK prześwietlił Wytwórnię Filmów Fabularnych” (z 11.01.2007 r.). – Wykazała je kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Niegospodarność doprowadziła do upadłości przedsiębiorstwa.
Krystyna Orłowiejska-Nowicka, ówczesny zarządca sądowy wytwórni, zdradza we wspomnianym artykule, że „(…)NIK wykazał m.in. nieuzasadnione korzystanie ze złotej karty bankowej. Pan Słodkowski wydawał od 2 do 13 tys. zł miesięcznie. Środki na pokrycie karty przelewano z konta WFF. Pan Słodkowski nie uzasadniał, dlaczego płacił kartą w sushi-barze lub drogiej restauracji. Na służbowe kolacje wydawał średnio 1200 zł miesięcznie”.
Gazeta pisze też o zakupie przez dyrektora luksusowego auta służbowego. Nissan maxima kosztował 145 tys. zł. Wzięcie w leasing auta Słodkowski tłumaczył tym, że „taksówki, bilety PKP i MPK przewyższyłyby koszt transakcji leasingowej”.
Dalej w publikacji „GW” czytamy: „Nieprawidłowe było wynagradzanie pana Słodkowskiego i pani Elżbiety Ciszewskiej-Słodkowskiej, jego żony – dodaje Orłowiejska-Nowicka . – Od lutego 2005 r. do sierpnia 2006 r. zarobili razem 320 tys. zł na rękę”.
To nie koniec. W 2008 roku wybuchła kolejna afera – z filmem promocyjnym Dolnego Śląska. Słodkowskiemu produkcję zlecili wrocławscy urzędnicy, za 230 tys. zł. Bez przetargu, jedynie „po telefonicznym badaniu rynku”. Urzędnicy nie zaprosili do współpracy żadnej wrocławskiej firmy producenckiej ani wrocławskiego ośrodka telewizji. Producenci filmowi i reżyserzy byli oburzeni. Sprawa również była opisywana przez „Gazetę Wrocławską”.
Chcieliśmy porozmawiać na ten temat ze Słodkowskim, ale nie odbiera od nas telefonu.
Jak się dowiedzieliśmy, burmistrz Sławomir Kowal i jego urzędnicy znają sprawy upadku wytwórni filmów we Wrocławiu i filmu promocyjnego o Dolnym Śląsku, jaki nakręcił Słodkowski dla Urzędu Marszałkowskiego.
– Decydując się na współpracę z panem Słodkowskim, mieliśmy na uwadze jego fachowość i doświadczenie. Film o Wielkiej Ucieczce to trzecia produkcja, jaką realizuje dla Żagania – mówi Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta. – Pan Słodkowski złożył interesującą ofertę nakręcenia filmu o Wielkiej Ucieczce i cieszymy się, że powstanie pierwsza polska produkcja o tym wydarzeniu. To ogromna promocja dla Żagania.
Słodkowski kręcił już dla miasta dwukrotnie. Pierwszy film nazywał się „My czterej pancerni” i miał zaledwie 23 minuty. Następnie dokument był poszerzany o dodatkowe sceny. Lichtański zastrzega, że film kosztował mniej niż „Harry – tunel do wolności”.
Rzecznik dodaje, że na promocję miasta (gospodarczą i turystyczną) w tym roku urząd przeznaczył 560 tys. zł.
Skazany za nieprawdę
Scenarzystą filmu jest Robert Rewiński, były dziennikarz, który napisał artykuł ujawniający powiązania prywatnej firmy z Funduszem Ochrony Środowiska. Sąd skazał go za pomówienie, a wcześniej ścigał listem gończym i wsadził do aresztu.
W rozmowie z dziennikarzem „GR” Rewiński zaznacza, że odwołał się od wyroku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Rewiński w Żaganiu znany jest też jako autor płatnych wywiadów reklamowych z S. Kowalem, podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych. Czy powierzenie mu „roli scenarzysty” w produkcji sponsorowanej przez miasto to przysługa za „dobre pióro”?
Elżbieta Słodkowska,producentka filmu i żona reżysera zna Rewińskiego od wielu lat i ceni jego wyjątkowy talent pisarski. Zaznacza, że nie potrzebowała rekomendacji burmistrza, aby wybrać dobrego scenarzystę.
Słodkowska dodaje, że część kosztów produkcji pokryje miasto, część – prywatni sponsorzy. Producenci starają się o fundusze zewnętrzne. Zastrzega, że krytyczne pisanie o projekcie może tylko zaszkodzić w pozyskaniu pieniędzy.
Inni też kręcą
Wątpliwości budzi brak przetargu na realizację filmu oraz fakt, że film kręcony jest dla mało dostępnej stacji Discovery Channel. Zasadność wydawania 90 tys. zł na ten projekt jest tym mniejsza, iż filmy o Wielkiej Ucieczce Kręcą kręcą także Brytyjczycy i Australijczycy. Na Stalagu co chwilę pojawia się ktoś, kogo pasjonują wydarzenia z 1944 roku. Czy w tej sytuacji potrzebna jest promocja w postaci kolejnego filmu? A może chodzi o to, aby ktoś po prostu zarobił?


