– Chcę połączyć Żary z Żaganiem – oświadczył w środę (27.04.) Wacław Maciuszonek na spotkaniu z mieszkańcami Żar. – To science fiction – komentuje pomysł burmistrza Stanisław Krasko, przewodniczący żarskiej Rady Miasta.
– Taka inicjatywa była 150 lat temu – żartuje Roman Pogorzelec, były burmistrz Żar. – To nierealne, żeby powstała jedna jednostka terytorialna, bo po drodze jest jeszcze gmina Żary – dodaje R. Pogorzelec.
W. Maciuszonek mówił jednak bardzo poważnie. – Jestem w ścisłym kontakcie ze Sławomirem Kowalem, burmistrzem Żagania. Nie ma znaczenia, kto zostanie nowym burmistrzem jednego miasta. Powstałyby dwie dzielnice dwumiasta, które mogłyby zachować swoje nazwy – roztaczał przed mieszkańcami swoją wizję burmistrz Maciuszonek. Przyznał jednak, że do powstania „jednej jednostki terytorialnej” jeszcze długa droga, a na razie będzie ściślejsza współpraca.
– To my zacieśniliśmy współpracę z Żaganiem – przypomina Franciszek Wołowicz, mówiąc o wspólnych imprezach kulturalnych i wzajemnej promocji obu miast. Były wiceburmistrz również nie wierzy w połączenie administracyjne Żar i Żagania. – W obecnych warunkach to nierealne, myślę, że raczej może chodzić o wspólne przedsięwzięcia czy poprawę komunikacji.
– Jeżeli coś się robi, to trzeba robić w jakimś celu. Ja celu połączenia Żar z Żaganiem nie widzę – podsumowuje S. Krasko.
Pomysł jest niezrozumiały również dla Marcina Grubizny. – Nie wyobrażam sobie tego, to chyba zły pomysł, tym bardziej, że Żary są dużo bogatsze od Żagania i po połączeniu byłyby bardzo obciążone finansowo – mówi radny PO.
– Być może większej aglomeracji łatwiej byłoby pozyskiwać pieniądze, bo więcej ludzi, to i większy potencjał pracowniczy. Ale czy to się uda, wątpię. Wystarczy popatrzeć na Żary i Kunice. Brak bliskości powoduje, że odczuwa się różnicę. Kunice na pewno nie wygrały na połączeniu – uważa Barbara Litewka, żarska radna z Forum Samorządowego.
– Formalnie to będzie ciężkie do zrobienia, ale możemy zacieśnić współpracę, żeby nie czuć wrogości. Mamy wspólnego kandydata na senatora (Kazimierz Pańtak – przyp. red.), możemy mieć wspólnego kandydata na posła – deklaruje Aleksander Czerwonajcio, radny PO.
Niech tak zostanie
Entuzjastą dwumiasta jest S. Kowal, burmistrz Żagania. – Już 6 lat temu proponowałem utworzenie jednego dużego miasta, liczącego 100 tys. mieszkańców, z jedną dużą strefą przemysłową, z jednym powiatem. Wspólne miasto to jedyna szansa, aby mieszkańcom żyło się lepiej – przekonuje S. Kowal. – Moglibyśmy konkurować z Zieloną Górą i Gorzowem.
Burmistrz Kowal zastrzega, że konieczna będzie nowa nazwa, ale nie chce zdradzić swojej propozycji. Łatwo się za to domyślić, że z dumą rozsiadłby się w fotelu prezydenta 100-tysięcznej aglomeracji.
Mirosław Ramza, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Żagania, jest sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. – Oba miasta uzupełniają się i niech tak zostanie – mówi.
Stanisław Kucab, żagański radny, uważa, że Żagań nigdy nie był zaprzyjaźniony z Żarami i z tego powodu połączenia nie będzie.
Wiadomo – radnych pomysł nie ucieszy, choćby dlatego, że jedno miasto to mniej radnych.


